środa, 14 listopada 2012

Al Ĉeĥio!

Matene mi forveturas al Ĉeĥio por viziti amikinon. Ŝi nun studas tie. Espereble mi revenos sabate, se mi denove ne havos aventuroj kun polaj trajnoj. Fritita fromaĝo kaj kofolao atendas min. Ĝis!

Rano wyjeżdżam do Czech, by odwiedzić koleżankę. Ona tam teraz studiuje. Mam nadzieję, że wrócę w sobotę, jeśli nie będę miała znowu przygód z polskimi pociągami. Smażony ser i kofola czekają na mnie. Na razie!

niedziela, 11 listopada 2012

100 km dum 9 horoj

Ĉeĥion mi ne vizitis, ni restis en Pollando, sed estis bone kaj amuze. Reen ni veturis 9 horoj! (kaj tio estas nur iomete pli ol 100 km) kaj dumvoje nia ŝoforo kelkfoje nin suprizis. Historio estas longa kaj mi nun estas tre laca kaj dormema, ĉar mi preskaŭ tutan nokton ne dormis. Bonege, ke mi povis renkontiĝi kun amikino el Anglio. Kaj mi povis denove eksenti skoltan etoson, ĉar en loko kie ni dormis estis multe da skoltoj.
Czech nie odwiedziłam, zostaliśmy w Polsce, ale było fajnie i ciekawie. Z powrotem jechaliśmy 9 godzin! (a to było tylko trochę ponad 100 km) i po drodze nasz kierowca kilkakrotnie nas zaskoczył. Opowieść jest długa, a jestem bardzo zmęczona i śpiąca, bo prawie całą noc nie spałam. Wspaniale, że mogłam spotkać się z przyjaciółką z Anglii. I że mogłam znowu poczuć harcerski klimat, bo w miejscu naszego noclegu było wielu harcerzy.

piątek, 9 listopada 2012

Blusa koncerto

Kvankam mi hieraŭ ne laboris, mi vizitis mian laborejon kaj partoprenis blusan koncerton. Mi ne konis antaŭe tiun grupon, sed ili ludis sufiĉe mojose. Poste estis dua koncerto, sed min kaptis kapdoloro kaj mi eliris.
Morgaŭ verŝajne mi veturos al dutagan ekskurso kun amikoj. Mi ilin ne vidis ekde eble 2-3 jaroj, ĉar ili loĝas en Anglio. Ni eble vizitos Ĉeĥion. Mi esperas, ke trajnoj ne malfruiĝos kiel lastatempe ĝis Varsovio:)
Mi aliĝis kiel volontulino al festivalo de filmoj pri vojaĝoj. Ĝi okazos semajnfine post du semajnoj.
Ĵus mi eksciis, ke nefroj de mia hundo malbone funkcias. Mi ne konas detalojn. Li devas preni antibiotikon kaj ŝanĝi furaĝon.
Chociaż wczoraj nie pracowałam, odwiedziłam miejsce pracy i wzięłam udział w koncercie bluesowym. Wcześniej nie znałam tego zespołu, ale grali całkiem fajnie. Później był drugi koncert, ale złapał mnie ból głowy i wyszłam.
Jutro prawdopodobnie jadę na dwudniową wycieczkę z przyjaciółmi. Może odwiedzimy Czechy. Mam nadzieję, że pociągi nie spóźnią się jak ostatnio do Warszawy:)
Zgłosiłam się jako wolontariuszka na festiwal filmów podróżniczych. Odbędzie się on w weekend za 2 tygodnie.
Właśnie się dowiedziałam, że mój pies ma niewydolność nerek. Nie znam szczegółów. Musi brać antybiotyk i zmienić karmę.

wtorek, 6 listopada 2012

Malsano de mia hundo

Dum lastaj tagoj mi iomete pigris kaj nenion skribis ĉi tie. Dua kialo krom pigreco estas tohuvabohuo en mia kapo, ĉar mi denove havas multe da strangaj pensoj. Mi volas ripozi kaj reakiri psikan ekvilibron. Pro tio mi malpli ofte laboras en tiu ĉi monato. Povus helpi longa, malproksima vojaĝo. Sed aliflanke tio estus nur fuĝo de problemoj. Mi devas resti ĉi tie kaj iel solvi ĉiujn malfacilajn situaciojn.
Mia patrino jam ne plu estas en malsanulejo, hieraŭ ŝi revenis al laborejo. Sed mia hundo estas serioze malsana. Frato vizitis kun li veterinaron. Oni ankoraŭ ne scias, kio okazas kun li. Eble tio estas hepato. Verŝajne li havas ankaŭ tumoro de lieno. Li havas ŝvelitan ventron kaj li ofte anhelas sen videbla kialo. Mi timas, ĉu li resaniĝos. Mi tre, tre lin amas. Kaj mi eĉ ne povas imagi, ke li ne plu vivos. Li ĉiam bonvenas min, kiam mi revenas hejmen. Mi esperas, ke medikamentoj helpos kaj li ankoraŭ multaj jaroj vivos kun ni. Hundo estas nia familiano.
Miałam lenia przez ostatnie kilka dni i nic tutaj nie napisałam. Drugą przyczyną prócz lenistwa jest zamęt w mojej głowie, bo znowu mam dużo dziwnych myśli. Chcę odpocząć i odzyskać psychiczną równowagę. Z tego powodu mniej pracuję w tym miesiącu. Mogłaby pomóc długa, daleka podróż. Ale z drugiej strony byłoby to tylko ucieczką od problemów. Muszę zostać na miejscu i jakoś rozwiązać wszystkie trudne sytuacje.
Moja mama już wyszła ze szpitala, wczoraj wróciła do pracy. Ale mój pies jest poważnie chory. Brat był z nim u weterynarza. Jeszcze nie wiadomo, co się z nim dzieje. Może to wątroba. Prawdopodobnie ma też guza na śledzionie. Ma spuchnięty brzuch i często dyszy bez widocznego powodu. Boję się, czy wyzdrowieje. Bardzo, bardzo go kocham. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, że nie żyje. Zawsze wita mnie, gdy wracam do domu. Mam nadzieję, że leki pomogą i będzie żył z nami jeszcze długie lata. Pies jest członkiem naszej rodziny.

środa, 31 października 2012

Per Minsko!:)

Tamen mi ne estas nun en Vilno, ĉar mia trajno malfruiĝis kaj mi ne kaptis aŭtobuson ĝis Vilno. Bedaŭrinde mi decidis reveni Vroclaven. Mi estas tre, tre laca. Ŝajnas al mi, ke stacio Varsovio Okcidenta estas iel malbonŝanca al mi. Mi jam duan fojon havas aventurojn ĉi tie. Interesa estis propono de sinjoro en informejo. Li diris, ke mi povas veturi ĝis Vilno per Minsko (en Belorusio), nur post momento li ekkomprenis, ke por tio mi bezonus belorusan vizon. Kompreneble, mi ĉiam havas kun mi belorusan vizon. Ankaŭ rusan, usonan, ĉinan kaj taĝikan.
Do mi dum 24 horoj traveturis preskaŭ tutan Pollandon, mi estis en Katowice, Zabrze, Kraków, Kielce, Skarżysko-Kamienna, Radom kaj finfine Varsovio. Revenante mi trapasis Łódź kaj Kalisz. Sed mia vojaĝo havis nenian sencon, do mi skribis reklamacion al pola trajnfirmao. Mi esperas, ke ili redonos al mi monon.
Nie jestem jednak w Wilnie, bo mój pociąg się spóźnił i nie złapałam autobusu do Wilna. Niestety zdecydowałam się wrócić do Wrocławia. Jestem bardzo, bardzo zmęczona. Wydaje mi się, że stacja Warszawa Zachodnie jest dla mnie w jakiś sposób pechowa. Już drugi raz mam tutaj przygody. Interesująca była propozycja pana z informacji kolejowej. Powiedział, że mogę jechać do Wilna przez Mińsk (na Białorusi), dopiero po chwili zorientował się, że to tego potrzebowałabym wizy. Oczywiście, zawsze mam przy sobie białoruską wizę. Również rosyjską, amerykańską, chińską i tadżycką.
W ciągu 24 godzin przejechałam prawie całą Polskę, byłam w Katowicach, Zabrzu, Krakowie, Kielcach, Skarżysku-Kamiennej, Radomiu i wreszcie Warszawie. Wracając mijałam Łódź i Kalisz. Ale moja podróż nie miała żadnego sensu, więc napisałam reklamację do PKP. Mam nadzieję, że zwrócą mi pieniądze.

wtorek, 30 października 2012

Ĝis Vilno!:)

Post ĉirkaŭ du horoj mi veturos ĝis Vilno. Komence per trajno, poste tutan nokton mi devas atendi en Versovio kaj je la 6 horo matene mi havos aŭtobuson ĝis litova ĉefurbo. Mi volas veturi tien, sed samtempe mi iomete timas, ĉar mi ankoraŭ neniam sola vojaĝis tiel malproksime. Ĉiam estis iaj amikoj kun mi. Dua problemo estas mono, certe mi multe elspezos. Mi preferus ŝpari monon. Verŝajne mi ne havos interreton. Mi planas reveni 4-an de novembro. Iki pasimatymo!:)
Za około dwie godziny pojadę do Wilna. Początkowo pociągiem, później całą noc muszę czekać w Warszawie i o 6 rano będę miała autobus do litewskiej stolicy. Chcę tam jechać, ale jednocześnie trochę się boję, bo jeszcze nigdy nie podróżowałam sama tak daleko. Zawsze byli ze mną przyjaciele. Drugi problem to pieniądze, pewnie dużo wydam. Wolałabym oszczędzić trochę. Prawdopodobnie nie będę miała internetu. Planują wrócić 4 listopada. Iki pasimatymo!:)

sobota, 27 października 2012

Unua oktobra neĝo

Nokte post laboro mi promenis tra la urbo, kiam komencis neĝi. Neĝas ankaŭ nun, sed stratoj plu estas nigraj, ĉar preskaŭ ĉio tuj degelas. Restas nur maldika blanka tavoleto sur tegmentoj kaj aŭtomobiloj.
En laborejo estis ĝis ia momento sufiĉe agrable kaj kviete, ĉar mi ne devis multe fari. Sed dum lasta koncerto mi devis iri supren kaj filino de estrino min tre kolerigis. Ĉiuj malamas ŝin, unu kunlaborantino eĉ elpensis kaŝnomon por ŝi - Foceno. Do, Foceno hieraŭ pensis, ke mi estas ŝia sklavino kaj ŝi povas ordoni al mi ĉion, kion ŝi volas. Ŝi kaj ŝia patrino tiel detruis antaŭan mojosan etoson en nia laborejo, ke mi jam ne plu venas tie volonte kaj ĝoje.
Lasta koncerto hodiaŭa ankaŭ finiĝos malfrue, ĉirkaŭ noktomezo. Mi revenos loĝejen por iomete dormi, kaj poste mi veturas al hejmo. Mi devas lavi vestaĵojn kaj preni kelkajn aĵojn antaŭ vojaĝo ĝis Vilno.
Nocą po pracy spacerowałam po mieście, kiedy zaczął padać śnieg. Teraz też śnieży, ale ulice wciąż są czarne, bo prawie wszystko od razu topnieje. Zostaje tylko cienka warstewka na dachach i samochodach.
W pracy było do pewnego momentu dość przyjemnie i spokojnie, bo nie musiałam dużo robić. Ale podczas ostatniego koncertu musiałam iść na górę i córka szefowej bardzo mnie wkurzyła. Wszyscy ją nienawidzą, jedna współpracowniczka wymyśliła nawet dla niej przezwisko - Morświn. Więc, Morświn wczoraj myślał, że jestem jej niewolniczką i może mi rozkazać, co tylko zechce. Ona i jej matka tak zepsuły wcześniejszą fajną atmosferę, że nie przychodzę już tam z chęcią i radością.
Ostatni koncert dzisiaj też skończy się późno, pewnie koło północy. Wrócę do mieszkania trochę się przespać, a później jadę do domu. Muszę uprać ciuchy i wziąć kilka rzeczy przed podróżą do Wilna.