czwartek, 21 marca 2013

Unua tipografia projekto!

Mi ĵus kreis pli malpli sukcese mian unuan tipografian projekton! Ĝi estas nur vizitkarto, sed mi neniam antaŭe okupiĝis pri iaj ajn similaj komputilaj programoj, do mi tre ĝojas. Se mi multe ekzercos, mi povos poste fari belegajn aĵojn. Nun fari ion ajn estas por mi tre malfacile kaj postulas de mi multe da tempo. Ne venas honoro sen laboro. Bedaŭrinde tiu ĉi programo kostas tre, tre multe kaj mi uzas nur 30-tagan senpagan version de ĝi. Kion mi faros poste? Mi ne scias ankoraŭ. Certe mi ne havas kelkcent eŭrojn por aĉeti ĝin. Mi povas uzi ĝin ĉe universitato, sed tio ne sufiĉas. Tio ne gravas nun, tio estas momento de ĝojo kaj fiero:)
Właśnie skończyłam tworzyć mój pierwszy projekt typograficzny! To tylko wizytówki, ale wcześniej nie miałam za bardzo do czynienia z podobnymi programami komputerowymi, więc bardzo się cieszę. Jeśli będę dużo ćwiczyć, będę mogła później robić piękne rzeczy. Teraz trudno mi zrobić cokolwiek i zajmuje mi to dużo czasu. Ale bez pracy nie ma kołaczy. Niestety ten program kosztuje bardzo, bardzo dużo i używam tylko jego 30-dniowej bezpłatnej wersji. Co zrobię później? Jeszcze nie wiem. Na pewno nie mam kilkuset euro, żeby go kupić. Mogę korzystać z oprogramowania na uniwersytecie, ale to nie wystarcza. Teraz to nieważne, to moment radości i dumy:)

poniedziałek, 18 marca 2013

Gaje kaj malgaje

En tiu ĉi semajno okazis kelkajn aferoj. Kaj ĝojaj, kaj tristaj. Forpasis fama vroclava esperantisto. Mi lin bone ne konis, ni nur kelkfoje renkontiĝis en klubejo, sed mi scias, ke li estis iam prezidanto de Silezia Esperanto-Asocio. Li estis famulo ne nur en Esperantujo, sed ankaŭ inter poloj (li agadis kontraŭ komunismo en Pollando), gazetoj kaj televidoj informis pli lia morto.
Kiam mi revenis hejmen, mi partoprenis en renkontiĝo de anoj de mia jam ne ekzistanta skolta teamo. Bedaŭrinde krom mi venis nur du personoj, sed ni jam elektis tempon por sekva renkontiĝo. Ni planas tranokti ie en montaroj post du semajnoj. Espereble venos pli multe da homoj kaj jam ne estos tiel malvarme. Kompreneble eblas tranokti en dorsosako kiam estas sub nulo, sed mi preferas pli altaj temperaturoj:)

W tym tygodniu wydarzyło się kilka rzeczy. I wesołych, i smutnych. Odszedł znany wrocławski esperantysta. Nie znałam go dobrze, tylko kilka razy widzieliśmy się w klubie, ale wiem, że był on kiedyś prezesem Śląskiego Związku Esperanckiego. Jest on znany nie tylko w świecie esperanckim, ale także wśród Polaków (działał jako opozycjonista w PRL-u), gazety i telewizje poinformowały o jego śmierci.
Kiedy wróciłam do domu, wzięłam udział w spotkaniu członków mojej dawnej drużyny harcerskiej. Niestety oprócz mnie przyszły tylko dwie osoby, ale już wybraliśmy termin na kolejne spotkanie. Planujemy biwak w górach za dwa tygodnie. Mam nadzieję, że pojawi się więcej osób i że nie będzie już tak zimno. Oczywiście da się przenocować w śpiworze przy minusowej temperaturze, ale mimo wszystko chyba wolę cieplejsze noce:)

wtorek, 12 marca 2013

Rigo kaj Talino

Malfacile estas por mi reveni nun al normala vivo. Sed komenciĝis nova semajno, lecionoj ĉe universitato kaj espereble mi rapide alkutimiĝos al tio. Jam de longe mi estas tiel malema, mi eĉ ne havis emon skribi ion pri mia lasta vojaĝo. Sed finfine venis la tempo por eta priskribo de miaj aventuroj survoje al Talino.
Kiel videblas sur supra foto, en Estonio estis malvarme kaj neĝe:) Tamen antaŭ ni (mi kaj mia amikino) vizitis tiu ĉi lando, ni veturis tra Litovio kaj Latvio. Verdire ni iomete hazarde tranoktis en Latvio, ĉar nia aŭtobuso estis rekte al Talino, sed dum paŭzo en Rigo ni petis ŝoforiston, ke li redonu niaj dorsosakoj. Dank' al tio ni pasigis 1,5 tago en latva ĉefurbo.
Ni vidis multe da famaj lokoj, ekzemple katedralo, Monumento de Libereco, pontoj ĉe Daŭgavo ktp. Ni tranoktis en hostelo kaj poste veturis al Talino, kie ni pasigis 3 noktoj. Ni havis problemon kun hostelo kaj ni antaŭe trovis kelkajn adresojn interrete, sed ne ĉiuj vere ekzistis (aŭ estis tiel bone kaŝitaj, mi ne scias).
En ambaŭ urboj ni havis belan kaj malbelan veteron. Kiam neĝis kaj malvarmis, estis tre malfacile promeni dum tuta tago kaj trovi vidindaĵojn. Sed ni ne volis ankaŭ sidi nur en hostelo, do kvankam malfacilis, malgraŭ vetero ni ĉiutage iris kun mapoj por spekti interesaj lokoj.
Mi revenis laca, sed mi ĝojas, ke mi veturis . Volonte mi revizitos Rigon kaj Talinon somere, kiam estos iomete pli varme.

Trudno powrócić mi do normalnego życia. Ale zaczął się nowy tydzień, zajęcia na uczelni i mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaję do tego trybu. Już od dłuższego czasu mam takiego niechcieja, nie chciało mi się nawet opisać mojej ostatniej podróży. Ale wreszcie nadszedł czas na krótki opis moich przygód po drodze do Tallina.
Jak widać na pierwszy zdjęciu w tej notce, z flagą, w Estonii było momentami dość zimno i śnieżnie:) Jednak zanim tam odwiedziłyśmy (ja i moja koleżanka) ten kraj, jechałyśmy przez Litwę i Łotwę. Prawdę mówiąc, całkiem przypadkowo nocowałyśmy na Łotwie, bo miałyśmy autobus już bezpośrednio do Tallina, ale w czasie postoju w Rydze poprosiłyśmy kierowcę, żeby oddał nam plecaki. Dzięki temu spędziłyśmy w łotewskiej stolicy 1,5 dnia.
Widziałyśmy wiele znanych miejsc, np. katedrę, Pomnik Wolności, mosty na Dźwinie itp. Przenocowałyśmy w hostelu, a później pojechałyśmy do Tallina, gdzie spędziłyśmy 3 noce. Miałyśmy tam problem ze znalezieniem hostelu, bo chociaż spisałyśmy wcześniej kilka adresów, niektóre z tych hosteli nie istniały (albo były tak dobrze ukryte, nie wiem).
W obu miastach miałyśmy i dobrą, i złą pogodę. Kiedy padał śnieg i było zimno, trudno było cały dzień spacerować i szukać zabytków. Ale nie chciałyśmy też siedzieć cały czas w hostelu, więc chociaż nie było łatwo, mimo pogody codziennie wychodziłyśmy z mapą, by szukać kolejnych interesujących miejsc.
Wróciłam zmęczona i nieogarnięta, ale mimo to cieszę się, że pojechałam. Chętnie odwiedzę jeszcze Rygę i Tallin latem, kiedy będzie trochę cieplej.

czwartek, 7 marca 2013

30-hora vojaĝo

Se iu timis, ke mi ĉesis skribi ĉi-tie aŭ ke io okazis al mi, mi rememorigas, ke mi iam skribis, ke mi aĉetis ĉipajn biletojn ĝis Talino. Do dum lasta semajno mi veturis al Litovio, Latvio kaj Estonio. Hodiaŭ posttagmeze mi revenis, sed mi estas laca, ĉar vojaĝo de Talino al Vroclavo daŭris preskaŭ 30 horojn (kompreneble kun paŭzoj, ekzemple 3 horoj ni atendis buson en Vilno). Eble poste mi aldonos iajn fotojn kaj priskribos niajn aventurojn. Nun mi devas prizorgi kelkajn aferojn, ĉar kiam mi malĉeestis, mi ne povis tion fari.

Jeśli ktoś bał się, że przestałam tu pisać albo że coś mi się stało, przypominam, że wspominałam kiedyś, że kupiłam tanie bilety do Tallina. Przez ostatni tydzień podróżowałam więc po Litwie, Łotwie i Estonii. Dzisiaj popołudniu wróciłam, ale jestem zmęczona, bo podróż z Tallina do Wrocławia trwała prawie 30 godzin (oczywiście z przerwami, np. 3 godziny musiałyśmy czekać na przesiadkę w Wilnie). Może później dodam jakieś zdjęcia i opiszę nasze przygody. Teraz muszę zadbać o kilka spraw, ponieważ w trakcie mojej nieobecności nazbierało się trochę zaległości.

niedziela, 24 lutego 2013

Malĝoja diagnozo

Sufiĉe multe okazis en pasinta semajno. Oni diagnozis malsanon de mia hundo. Li havas sindromon de Cushing (mi ne scias, kia estas oficiala esperanta nomo), tio ne estas kuracebla, li neniam resaniĝos. Ni povas nur aĉeti tre multekostajn medikamentojn (ili estas malfacile troveblaj en Pollando, unu pilolo kostas 17 zlotojn kaj hundo devas preni ilin 2-foje ĉiutage ĝis fino de lia vivo). Veterinarino diris ion pri eŭtanazio, sed miaj gepatroj ne konsentis. Ni ĉiuj tre amas nian hundon, li estas kiel familiano kaj ni esperas, ke li vivus ankoraŭ kelkajn jarojn. Kiam patrino telefonis al mi kaj diris al mi pri la diagnozo, mi ploris. Baldaŭ mi devis iri al laborejo, sed mi plu pensis pri tio kaj mi dumvoje ne povis reteni larmojn, kiam mi vidis surstrate hundon similan al mia. Eble pro tio premiero de nova spektaklo ne tiel ĝuigis min. Mi ne povas imagi, ke nia hundo ne plu vivas. Mi scias, ke li iam mortos, sed mi ĉiam pensis, ke li estos tre maljuna kaj tio estos nura kaŭzo de lia morto. Bone almenaŭ, ke malgraŭ malsano li kondutas preskaŭ same. Nur trinkas pli multe da akvo. Kaj nun rimerkeblas unuaj indikoj de lia maljuneco - griza hararo en kelkaj loko. Same kiel antaŭe li estas tre sprita kaj donas al ni multe da ĝojo per sia ridinda konduto. Espereble medikamentoj helpos kaj li ankoraŭ longe vivos.

Sporo się ostatnio działo. Zdiagnozowano chorobę mojego psa. Ma zespół Cushinga, to nieuleczalne, nigdy już nie wyzdrowieje. Możemy tylko kupować bardzo drogie leki (są trudno dostępne w Polsce, jedna tabletka kosztuje 17 zł, a pies musi je brać dwa razy dziennie do końca życia). Weterynarz wspominał o eutanazji, ale moi rodzice się nie zgodzili. Wszyscy go bardzo kochamy, jest jak członek rodziny i mamy nadzieję, że pożyje jeszcze parę lat. Kiedy mama dzwoniła do mnie, żeby powiedzieć mi o diagnozie, zaczęłam płakać. Wkrótce musiałam wyjść do pracy, ale dalej o tym wszystkim myślałam i w drodze nie mogłam powstrzymać łez, kiedy zobaczyłam na ulicy psa podobnego do mojego. Może z tego powodu premiera nowego spektaklu nie cieszyła mnie tak bardzo. Nie potrafię sobie wyobrazić, że nasz pies nie żyje. Wiem, że kiedyś umrze, ale zawsze myślałam, że będzie bardzo stary i to będzie jedyna przyczyna jego śmierci. Dobrze chociaż, że mimo choroby zachowuje się prawie tak samo. Tylko pije więcej wody. I teraz zauważalne są pierwsze oznaki jego starości - siwa sierść w kilku miejscach. Jest tak samo jak wcześniej sprytny i przynosi nam dużo radości swoim śmiesznym zachowaniem. Mam nadzieję, że leki pomogą i będzie jeszcze długo żył.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Invitoj al premiero

Dum lastaj tagoj nenio interesa okazis. Mi estis hejme, sed mi devis reveni al Vroclavo, ĉar mi laboris dum semajnfino. Hodiaŭ mi ankaŭ laboris, sed iomete alimaniere ol kutime. Mi kun amikino devis adresi kelkdek invitoj por gravuloj al premiero en mia laborejo. Kaj poste ni devis disporti ĉiujn invitojn al ĝustaj lokoj. Bonŝance estis ankaŭ aliaj kunlaborantoj kun aŭtomobiloj, do ili veturis al malproksimaj kvartaloj, kaj ni duope iris nur al institucioj centre de la urbo. Ekzemple mi iris al opero, teatro da pupoj, muzika akademio kaj konsulejo de Germanio.
Hodiaŭ mi devis ankaŭ enskribi min en retsistemo, kie ni povas elekti lecionoj ĉe universitato. Sed sistemo estas tiel fuŝa, ke duono da miaj lecionoj ne ekzistas tie, do mi ne povis enskribiĝi. Mi esperas, ke ĝis morgaŭ ili tion korektos, ĉar je la tagmezo sistemo estos fermita.

W ciągu ostatnich dni nic ciekawego się nie działo. Byłam w domu, ale musiałam wrócić do Wrocławia, bo pracowałam w weekend. Dzisiaj też pracowałam, ale trochę inaczej niż zwykle. Z przyjaciółką musiałyśmy zaadresować kilkadziesiąt zaproszeń dla VIP-ów na premierę u mnie w pracy. A później musiałyśmy iść roznieść te wszystkie zaproszenia we właściwe miejsca. Na szczęście byli też inni współpracownicy z samochodami, więc oni pojechali do tych najdalszych dzielnic, a my we dwójkę poszłyśmy do instytucji w centrum miasta. Np. byłam w operze, teatrze lalek, akademiii muzycznej i konsulacie Niemiec.
Dzisiaj powinnam była zapisać się też na zajęcia w systemie internetowym uczelni. Ale system nawalił, połowa moich zajęć w ogóle tam nie istnieje, więc nie mogłam się na nie zapisać. Mam nadzieję, że do jutra to poprawią, bo w południe system się zamknie.

czwartek, 14 lutego 2013

Esperantaj lokoj kaj ne nur en Lodzo

Vizitante Lodzon mi ne planis ekvidii iajn ajn lokojn ligitaj kun Esperanto. Tamen hazarde mi iris de stacidomo al centro de la urbo tra Zamenhofa strato.
Poste, sur ĉefa strato de Lodzo, Piotrkowska, mi ekvidis Zamenhofon pentritan sur muro. Li elrigardas tra la fenetro, simile kiel en Bjalistoko. Ĉirkaŭas lin aliaj famaj poloj, ekzemple reĝo Władysław Jagiełło, marŝalo Józef Piłsudski kaj poeto Julian Tuwim (li konis Esperanton kaj nun estas lia jaro en Pollando).
Verdire vizito en Lodzo ne estis tiel interesa, kiel mi atendis. Eble pro mia langvoro kaj dormemo. Mi iris nur al kelkaj lokoj - Manufaktura (iam grandega teksejo, nun superbazaro, foto malsupre en pola versio), tombejoj kaj muzeo de kinematografio. Eble mi malbone elektis tiujn lokojn, ĉar je unu el tombejoj estis sepultado kaj tio ne plibonigis mian humoron.
Se mi devus ŝanĝi loĝlokon, mi verŝajne mi ne elektus Lodzon. Eble urbo estas inda por viziti ĝin, sed mi ne volus loĝi tie pli longe. Mankus al mi montojn, arbarojn ktp. Eĉ akvon ili ne havas aŭ mi ne rimarkis ĝin kaj tio strangas, ĉar nomo de la urbo signifas boaton (pole Łódź=boato):). Pli plaĉis al mi Bjalistoko, kie mi estis lastatempe. Certe pli bela estas Vroclavo kaj laŭ mi ankaŭ Valbĵiĥo.
Kiam mi jam ne volis kaj ne povis plu iri (piedoj jam doloris), mi iris al kinejo. Mi neniam antaŭe estis 3 foje en kinejo dum la sama tago:) En Lodzo mi estis je 6 horo, do post matena vagado tra la malplenaj stratoj mi jam ne sciis kion fari, do mi iris al kinejo por atendi al normalaj horoj, kiam ĉiuj aliaj institucioj komencos labori. Kaj poste vespere, kiam ĉio estis jam fermita, mi spektis du filmoj, ĉar aŭtobuson reen mi havis preskaŭ je noktomezo kaj mi jam ne volis sole promeni tra la malhelaj lodzaj stratoj. Tio estas pli malpli ĉio, eble poste mi skribos ion pri tiuj tri filmoj, kiuj mi spektis. Hieraŭ vespere mi revenis hejmen, bedaŭrinde nur ĝis morgaŭ, ĉar morgaŭ posttagmeze mi devas reveni al laboro.

Odwiedzając Łódź, nie planowałam zobaczyć jakichkolwiek miejsc związanych z esperantem. Przypadkiem jednak przeszłam od dworca do centrum miasta ulicą Zamenhofa.
Później, na głównej łódzkiej ulicy, Piotrkowskiej, zobaczyłam Zamenhofa namalowanego na ścianie. Wygląda z okna, podobnie jak w Białymstoku. Otaczają go inni znani Polacy, np. król Władysław Jagiełło, marszałek Józef Piłsudski i poeta Julian Tuwim (znał on esperanto i obecnie w Polsce obchodzony jest jego rok).
Prawdę mówiąc, wizyta w Łodzi nie była tak ciekawa, jak oczekiwałam. Może ze względu na moje zmęczenie i niewyspanie. Poszłam tylko w kilka miejsc - do Manufaktury (kiedyś ogromna tkalnia, obecnie galeria handlowa), na cmentarze i do muzeum kinematografii. Może źle wybrałam te miejsca, bo na jednym z cmentarzy trafiłam akurat na pogrzeb, co nie poprawiło mojego humoru.
Jeśli musiałabym zmienić miejsce zamieszkania, prawdopodobnie nie wybrałabym Łodzi. Może miasto jest warte odwiedzin, ale nie chciałabym zamieszkać w nim na dłużej. Brakowałoby mi gór, lasów itp. Wbrew nazwie nawet wody za bardzo nie mają, chyba że coś przeoczyłam:) Bardziej podobało mi się w Białymstoku, gdzie byłam ostatnio. Na pewno ładniejszy jest Wrocław, a według mnie też Wałbrzych.
Kiedy nie chciałam i nie mogłam już chodzić (nogi już bolały), poszłam do kina. Nigdy wcześniej nie byłam w kinie 3 razy tego samego dnia:) W Łodzi byłam o 6 rano, więc po porannym włóczeniu się po pustych ulicach nie wiedziałam już, co z sobą zrobić, więc poszłam do kina przeczekać aż będą normalne godziny, w których zaczną pracę wszystkie inne instytucje. A później wieczorem, kiedy wszystko było już pozamykane, obejrzałam dwa filmy, bo autobus powrotny miałam dopiero przed północą, a nie chciałam już sama łazić po ciemnych łódzkich ulicach. To mniej więcej wszystko, może później napiszę coś więcej o tych trzech filmach, które widziałam.
Wczoraj wieczorem wróciłam do domu, niestety tylko do jutra, bo jutro popołudniu muszę wrócić do roboty.