Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amikoj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amikoj. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2014

Sensukera festo

Hodiaŭ ni festas naskiĝtagon de mia sveda kunloĝanto. Festo estis iom nekutima, ĉar li ekde alveno al Slovakio ne manĝas sukeron. Kaj dum pasinta Novjaro li promesis, ke dum tuta jaro li ne drinkos alkoholon. Pro tio ni havis sufiĉe malfacilan taskon, kion prepari por li. Bonŝance franca kunloĝanto scipovas kuiri bongustegan cepan torton (mi ne ŝercas, ĝi vere estas bongusta, des pli, kiam eblas manĝi ĝin varmigitan). Alia polino preparis patkukojn kun fruktoj. Mi volis ankaŭ elpensi ion, sed estis malfacile trovi ion sen sukero kaj sen stevio aŭ aliaj strangaj elpensaĵoj. Mi malŝatas stevion, ĉar ĝi donas strangan malbonan guston al manĝaĵoj kaj trinkaĵoj. Pri aliaj sukeraĵoj mi ne spertas kaj kutime malfacilas trovi ilin en pola vendejo, do des pli en slovaka. Mi trovis bonan recepton por migdal-aven-karota kuko kun mielo kaj fromaĝ-banana kremo. Ŝajnas, ke post unu jaro en Partizanske mi finfine eklernos kuiri kaj baki:)
Kio okazas krom bakado? En pasinta semajno mi partoprenis KAEST en Modra. Mi estis tie unuafoje kaj estis sufiĉe interese. Mi devis okupiĝi pri organizaj taskoj, do bedaŭrinde mi ne povis partopreni ĉiuj prelegojn, kelkaj ŝajnis vere interesaj, ekzemple pri besta diabeto. Eble mi ekscius ion pli pri malsano de mia hundo. Fakte patrino telefonis al mi kaj diris, ke li denove sentis sin malpli bone, sed jam ĉio revenis al antaŭa stato.
En antaŭlasta semajnfino ni veturis kune al ekspozicio kaj foiro de libroj en Bratislavo. Nia organizo havis sian propran budon, bedaŭrinde ni ne tro povis helpi. Mi almenaŭ komprenis, kiam slovakoj pri io demandis, sed povraj italo, germano kaj svedo eĉ nenion komprenis.
Hieraŭ mia familio sendis al mi pakaĵon kun aĵoj, kiuj la plej mankas al mi - harsekigilo, kapaŭskultiloj, mantukoj kaj littukoj. Patrino ankaŭ tirkis por mi ŝalon. Espereble pakaĵo baldaŭ venos. Mi veturos al Pollando verŝajne post tri semajnoj por Kristnasko.
Kaj ege bedaŭrinde mi ne veturis al Ukrainio por lasta etapo de mia projekto. Mi ekmalsaniĝis kaj ne sentis sin sufiĉe bone por veturi sole pli ol unu diurno al lando, kie okazas milito.

Dzisiaj obchodziliśmy urodziny mojego szwedzkiego współlokatora. Impreza była dość nietypowa, bo od swojego przyjazdu on stara się nie jeść cukru. A jako postanowienie noworoczne zdecydował się nie pić cały rok alkoholu. Z tego względu mieliśmy dość trudne zadanie, żeby coś dla niego przygotować. Na szczęście francuski współlokator umie zrobić smaczny tort cebulowy (nie żartuję, naprawdę jest dobry, zwłaszcza jak się go podgrzeje). Inna Polka przygotowała naleśniki z owocami. Też chciałam coś wymyślić, ale wcale nie jest tak łatwo znaleźć coś bez cukru i bez stewii albo innych dziwnych wynalazków. Nie lubię stewii, bo zostawia taki dziwny niedobry posmak. Nie znam się na innych słodzikach i zamiennikach cukru, zazwyczaj trudno je znaleźć w polskim sklepie, więc tym bardziej w słowackim. Znalazłam dobry przepis na migdałowo-owsiano-marchewkowe ciasto z miodem i kremem serowo-bananowym. Mam wrażenie, że po roku spędzonym w Partizanskim wreszcie nauczę się gotować i piec:)
Co się dzieje oprócz pieczenia? W zeszłym tygodniu pojechałam na KAEST w Modrej. Byłam tam pierwszy raz i było całkiem ciekawie. Musiałam się zajmować trochę rzeczami organizacyjnymi, więc niestety nie mogłam uczestniczyć we wszystkich wykładach, kilka wydawało się dość ciekawych, np. o zwierzęcej cukrzycy. Może dowiedziałabym się coś więcej o chorobie mojego psa. Mama dzwoniła i mówiła, że znowu miał gorszy okres, kroplówkę itp,, ale już mu lepiej.
Dwa tygodnie temu pojechaliśmy razem na wystawę i targi książek w Bratysławie. Nasza organizacja miała swoją własną budę, niestety nie bardzo byliśmy w stanie pomóc. Ja chociaż rozumiałam, kiedy Słowacy nas o coś pytali, ale biedni Włoch, Niemiec i Szwed prawie nic nie rozumieli.
Wczoraj rodzina wysłała mi paczkę z rzeczami, których mi najbardziej brakuje - suszarką do włosów, słuchawkami, ręcznikami i pościelą. Mama zrobiła mi też na drutach komin. Mam nadzieję, że paczka wkrótce dotrze. Do Polski pojadę prawdopodobnie za trzy tygodnie na święta.
Bardzo żałuję, ale niestety nie pojechałam na Ukrainę na ostatni etap mojego projektu. Rozchorowałam się i zupełnie nie czułam się w stanie jechać sama ponad dobę do kraju, w którym trwa wojna.

sobota, 6 września 2014

Pjerogoj kaj kantareloj

Okazis sekva renkontiĝo de mia kafejo. Denove pluvis, venis nur kvar homoj. Sed tri de ili estis filologoj, do tre bone. Kaj finfine kafejo vere estis lingva, ĉar ni parolis angle. Angla ne estas mia plej ŝatata lingvo, tamen bone, ke ni entute parolas. Mi ankaŭ denove diris al homoj ion pri Esperanto, kelkaj iom interesiĝas, sed mi ne scias, ĉu finfine okazos la kurso. Tempo jam pasas.
Ĵaŭde mi veturis al Vroclavo por ekvidi amikojn, ni havis litovan renkontiĝon en ĉeĥa kafejo:) Unu amiko forveturas al Ĉeĥio por studi, do ni lin adiaŭis. Fakte se mi forveturos al Slovakio, do ni estos sufiĉe proksime unu al la alia, certe estos pli facile kaj rapide renkontiĝi kun li ol veturi al Pollando, se mi eksopiros al patrujo:) Se temas pri vizitoj, mi veturis ankaŭ al Krakovo por unu tago kaj partoprenis la plej fuŝan borson de junularaj organizoj, kiel eblis. Kulpis eble ne organizoj, sed manko da reklamo, ĉar preskaŭ neniu nin vizitis. Sed mi almenaŭ kun amikoj renkontiĝis, do tio bonas:)
Kaj mi preskaŭ forgesis. Dum lastaj tagoj mi multe kuiris. Mi preparis pjerogojn (tradicia pola farunaĵo) kun fagopira kaĉo kaj kazeo. Mi ilin faris unuan fojon kaj estis sufiĉe bonaj, ĉar kiam mi revenis hejmen el Vroclavo, mia familio jam ĉion formanĝis. Kaj hieraŭ mi preparis kantarelan saŭcon kaj salmo. Tion mi ankaŭ unuan fojon faris, fiŝo eble ne estis perfekta, sed saŭco estis bona.

Odbyło się kolejne spotkanie mojej kawiarni. Znowu padało, przyszły tylko cztery osoby. Ale trzy z nich były filologami, więc całkiem nieźle. I nareszcie kawiarnia rzeczywiście była językowa, bo rozmawialiśmy po angielsku. Angielski nie jest moim ulubionym językiem, ale dobrze, że w ogóle pogadaliśmy. Znowu powiedziałam też kilka słów o esperancie, zaproponowałam kurs, kilka osób jest wstępnie zainteresowanych, ale nie wiem czy koniec końców kurs się odbędzie. Czas już mija.
W czwartek pojechałam do Wrocławia, żeby spotkać się ze znajomymi, mieliśmy litewskie spotkanie w czeskiej knajpie:) Jeden ze znajomych wyjeżdża studiować do Czech na pół roku, więc zrobiliśmy pożegnanie. Właściwie to jeśli wyjadę na Słowację, to będziemy mieli do siebie całkiem blisko, na pewno będzie łatwiej i szybciej spotkać się z nim niż jechać do Polski, jeśli zatęskniłabym za ojczyzną:) Jeśli chodzi o wizyty, pojechałam też do Krakowa na jeden dzień i wzięłam udział w najgorszej giełdzie różnych organizacji, jaką widziałam. To raczej nie była wina samych organizacji, ale braku reklamy, bo prawie nikt nie przyszedł. Ale przynajmniej ze znajomymi się spotkałam, więc chociaż tyle dobrego:)
I prawie bym zapomniała. Przed ostatnie dni sporo pichciłam. Ulepiłam pierogi z kaszą gryczaną i białym serem. Robiłam je pierwszy raz i były całkiem dobre, bo jak wróciłam do domu z Wrocławia, to moja rodzina już wszystkie zjadła. Zresztą w ogóle pierwszy raz robiłam pierogi jakiekolwiek. A wczoraj zrobiłam sos z kurek w śmietanie i łososia. To też pierwszy raz robiłam, ryba była tak średnia, ale sos był dobry.

środa, 27 sierpnia 2014

Kiel mi preskaŭ mortigis mian hundon

Hodiaŭ matene mi preskaŭ iĝis murdisto. Kiel? Mi iris por momento al kuirejo kaj kiam mi revenis post kelkaj minutoj, mi ekvidis, ke mia hundo intertempe formanĝis pli malpli duonon da ĉokolado. Mi neniam lasas manĝaĵon malalte, sed li mem ĝin prenis de supra breto, kiam mi forestis. Mi kulpas, mi povis lasi ĝin pli supre. Tuj mi iris al bestkuracisto kaj li donis al mia hundo iun bluan trinkaĵon. Post ĝi hundo forvomis tutan ĉokoladon. Kuracisto diris, ke li estos sana, ĉar mi venis sufiĉe frue. Sen tio li povis eĉ morti. En apoteko mi devis aĉeti ankaŭ karbonon en piloloj, sed hundo ne volis ilin manĝi, nek pace, nek perforte. Tuta loĝejo estis malpura kaj nigra pro karbono. Finfine li manĝis parton, ĉar mi detruis pilolojn kaj nur tiun nigran pulvoron miksis kun peceto de lia kutima manĝaĵo. Tion li ankaŭ ne volis manĝi kaj tio, ke li ne plu vidas ne tro helpis, ĉar aŭ li sentis alian odoron aŭ gusto estis terura. Fakte se iu donus al mi karbonon por manĝi, mi ankaŭ ne estus tro kontenta.
Hieraŭ okazis unua renkontiĝo de mia lingva kafejo. Venis dekkelk homoj kaj ŝajnas, ke ili plu venados, almenaŭ parto de ili. Kelkaj eĉ interesiĝas pri senpaga kurso de Esperanto. Bedaŭrinde dum unua renkontiĝo ni parolis pole, ĉar mi ne sciis, kiu venos kaj en kiaj lingvoj volos paroli. Mi prezentis mian ideon kaj proponis kelkaj interkonaj ludoj. Surprize sed feliĉe venis unu homo, kiu instruas anglan lingvon, li estas mia malproksima konatulo, mi lin kelkaj jaron ne vidis, sed pro mia amikino li eksciis pri projekto kaj decidis veni. Espereble li helpos al mi pri angla.

Dzisiaj rano prawie zostałam mordercą. Jak? Poszłam na chwilę do kuchni i kiedy wróciłam po kilku minutach, zobaczyłam, że mój pies w międzyczasie zjadł pół tabliczki czekolady. Nigdy nie zostawiam jedzenia nisko, ale on sam ściągnął je z wyżej położonej półki, kiedy mnie nie było. To moja wina, bo mogłam ją zostawić jeszcze wyżej. Natychmiast poszłam do weterynarza, który zrobił psu płukanie żołądka - wstrzyknął mu do ust jakiś niebieski roztwór. Po jakimś czasie pies zwymiotował całą czekoladę. Lekarz powiedział, że nic mu nie będzie, dobrze, że tak szybko przyszłam. Gdyby nie to, mógłby nawet umrzeć. W aptece musiałam kupić jeszcze węgiel w tabletkach, ale pies nie chciał ich jeść, ani po dobroci, ani siłą. Całe mieszkanie było uświnione na czarno. W końcu zjadł trochę, wzięłam go sposobem i pozbierałam te pigułki, które sam rozgryzł, rozwaliłam pozostałe i zmieszałam sam czarny proszek z odrobiną jego normalnego jedzenia. Tego też za bardzo nie chciał jeść, nie pomagało nawet to, że już nie widzi, bo widocznie czuł inny zapach albo smak był tak okropny. Właściwie gdyby ktoś próbował karmić mnie węglem pewnie też bym nie skakała z radości.
Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie mojej kawiarni językowej. Przyszło kilkanaście osób i wygląda na to, że zamierzają przychodzić dalej, przynajmniej część z nich. Kilka zainteresowało się nawet darmowym kursem esperanta. Niestety na pierwszym spotkaniu rozmawialiśmy po polsku, bo nie wiedziałam kto przyjdzie i w jakimi językami będą zainteresowani. Opowiedziałam o moim pomyśle i zaproponowałam kilka gier integracyjnych. Niespodzianie, ale szczęśliwie pojawił się też człowiek, który uczy angielskiego na uczelni, to mój daleki znajomy, nie widziałam go kilka lat, ale dowiedział się od wspólnej znajomej o projekcie i postanowił przyjść. Mam nadzieję, że pomoże mi z angielskim.

sobota, 16 sierpnia 2014

Malsuprsileziaj kuraclokoj

Hieraŭ mi veturis per trajno kun amikino al ĉirkaŭaĵo de Kłodzko. Ni estis en kuracurbo Duŝniki, kie ni promenis kaj vidis multe da interesaj lokoj. Mi eksciis, ke loĝis tie pola reĝo Johano Kazimiro. Ni vizitis ankaŭ muzeo de papero. Poste ni piediris al montara turisma gastejo. Ni petveturis al alia proksima kuracubro Polanica. Tie mi ekvidis ion tre ridindan - meĥanikaj bestetoj, ekzemple ĉevaloj, zebroj kaj ĝirafoj. Ili estis pluŝaj kaj infanoj ilin rajdis laŭ trotuaroj kaj placoj. Mi neniam antaŭe vidis ion similan kaj komencis plori pro rido. Sed fakte mi iom ĵaluzas, ke io simila ne ekzistis, kiam mi estis infano. Ni havis poste problemon, kiel reveni hejmen, ĉar estis jam nek trajnoj, nek aŭtobusoj. Do ni devis petveturi, kvankam estis ŝtormo kaj jam proksimiĝis vespero. Tamen ni sukcesis kaj ne devis tranokti ie ĉe stacidomo aŭ sur la gazono.

Wczoraj pojechałam z koleżanką szynobusem do Kotliny Kłodzkiej. Byłyśmy w Dusznikach, gdzie spacerowałyśmy i widziałyśmy wiele ciekawych miejsc. Dowiedziałam się, że mieszkał tutaj polski król Jan Kazimierz. Odwiedziłyśmy też muzeum papiernictwa. Później poszłyśmy do schroniska górskiego "Pod Muflonem". Pojechałyśmy autostopem do pobliskiego innego uzdrowiska - Polanicy. Tam zobaczyłam coś zabawnego - mechaniczne zwierzątka, np. konie, zebry i żyrafy. Były pluszowe i jeździły na nich dzieci po alejkach i placach. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam i zaczęłam płakać ze śmiechu. Ale tak naprawdę trochę zazdroszczę tym dzieciom, za mojego dzieciństwa czegoś takiego nie było. Potem miałyśmy problem, jak wrócić do domu, bo nie było już pociągów ani autobusów. Musiałyśmy wrócić na stopa, chociaż była burza i zaczynało się już ściemniać. Na szczęście nam się udało i nie musiałyśmy nocować na dworcu ani na trawniku.

środa, 14 maja 2014

Fermita kafejo

Kiel vi scias aŭ ne scias, mi volas realigi projekton de ligva kafejo en mia urbo. Pro tio mi veturis al Ukrainio. Hodiaŭ mi volis viziti kafejon en centro de mia urbo, mi ĝin elektis, ĉar ĝi estas sufiĉe bone atingebla kaj ŝajnas esti ĝusta. Mi neniam tie estis, do mi volis antaŭe kontroli, ĉu ĝi certe taŭgus kaj interparoli kun posedantoj, ĉu ili konsentos gastigi mian kafejon. Posttagmeze mi veturis kun amikino al centro, ni trovis ĝustan straton apud urboplaco kaj evidentiĝis, ke kafejo estas fermita. Mi ne scias, ĉu nur hodiaŭ aŭ entute, sed mi iomete timas.
Alia afero - ni estis tie ĉirkaŭ 16:30 aŭ 17 horo. Mi volis viziti bibliotekon. Ĝi estas ĉefa biblioteko de mia urbo kaj de tuta regiono. Kaj evidentiĝis, ke ĝi funkcias nur ĝis 16:30. Tio signifas, ke se iu laboras, preskaŭ neeblas ĝin uzi, restas nur sabatoj. Krome mi rimarkis, ke malaperis multe da vendejoj, kiuj mi memoris de mia infaneco. Vere, centro de mia urbo mortas. Mi ne scias, ĉu mia kafejo sukcesos, eble ne estos homoj, kiuj volus ĝin viziti. Mia amikino iom min konsolis, ĉar ŝi donis al mi multe da novaj ideoj. Kafejo, kiun mi elektis, estis fermita, sed ni estis malsataj, do ni iris al apuda kebabejo. Kiam ni manĝis, ŝi diris, ke mi povas inviti tiujn turkojn al mia kafejo por ke ili lernu la polan. Kaj tio estas bonega ideo, mi mem tion ne elpensis. Ŝi diris ankaŭ, ke ŝi konas unu maljunulinon, kiu estas germanino kaj ankaŭ kelkajn vjetnamojn. Ŝi telefonis al amikino, kiu kelkajn monatojn vivis en Francio, sed bedaŭrinde ŝi ne konas francan. Tamen ŝi konas homon, kiu konas italan. Krome amikino rememorigis al mi, ke ŝia frato laboras en presejo, do ŝajnas, ke mi jam havas lokon, kie mi povus presi afiŝojn. Do hodiaŭa tago estis duone malgaja, sed duone ĝi estis fonto de novaj inspiroj. Mi havas ankoraŭ kelkajn tagojn por pripensi, kiel organizi mian kafejon. Dum planado ĉio ŝajnis sufiĉe facila, sed nun min ne certas, ĉu ĉio vere estos tiel facila.

Jak wiecie lub nie wiecie, planuję zrealizować w ramach pewnego projektu kawiarnię językową w moim mieście. Dlatego pojechałam na Ukrainę. Dzisiaj chciałam odwiedzić kawiarnię w Śródmieściu, którą wybrałam, bo jest dobrze położona i wydaje się być odpowiednia. Nigdy tam nie byłam, więc chciałam wcześniej sprawdzić, czy aby na pewno się nadaje i porozmawiać z właścicielami, czy zgodzą się ugościć moją kawiarnię. Popołudniu pojechałam z koleżanką do centrum, trafiłam na właściwą ulicę obok rynku i okazało się, że kawiarnia jest zamknięta. Nie wiem, czy tylko dzisiaj, czy w ogóle, ale trochę się boję.
Inna sprawa - byłyśmy tam ok. 16:30 albo 17 godziny. Chciałam pójść do biblioteki. To główna biblioteka w mieście i w całym regionie. A okazało się, że jest czynna tylko do 16:30. To znaczy, że jeśli ktoś pracuje, prawie nie może z niej korzystać, zostają tylko soboty. Poza tym zauważyłam, że zniknęło wiele sklepów, które pamiętałam z dzieciństwa. Serio, centrum mojego miasta umiera. Nie wiem, czy mój kawiarniany projekt się powiedzie, może w ogóle nie będzie ludzi, którzy będą chcieli z niego skorzystać. Koleżanka trochę mnie pocieszyła, bo dała mi dużo nowych pomysłów. Knajpka, którą wybrałam, była zamknięta, ale byłyśmy głodne, więc poszłyśmy obok na kebab. Kiedy jadłyśmy, ona powiedziała, że mogę zaprosić tych Turków do mojej kawiarni, żeby uczyli się polskiego. I to jest świetny pomysł, sama może bym na to nie wpadła. Powiedziała też, że zna jedną starszą Niemkę oraz kilku Wietnamczyków. Zadzwoniła do koleżanki, która mieszkała kilka miesięcy we Francji, ale okazało się, że niestety nie zna francuskiego. Ale zna za to kogoś, kto zna włoski. Ponadto koleżanka przypomniała mi, że jej brat pracuje w poligrafii, więc prawdopodobnie mam już miejsce, w którym będę mogła wydrukować plakaty. Dzisiejszy dzień był więc w połowie zawodem, w połowie źródłem nowych inspiracji. Mam jeszcze kilka dni na przemyślenie, jak zorganizować kawiarnię. W trakcie planowania wszystko wydawało się dość łatwe, ale teraz zaczynają się schody i nie jestem już tak pewna, czy wszystko pójdzie tak łatwo.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Laboreblecoj kaj malsukcesa grimpado

Antaŭ momento mi revenis el interparolo kun mia ebla estonta ĉefo. Li testis min kaj demandis strangajn demandojn pri geografio, matematiko ktp. ŝajne por kontroli ĉu mi estas inteligenta homo:) Espereble mi trapasis ekzamenon kaj maje post mia reveno el Ukrainio mi devas iri tien denove, eble mi povas labori tien. Fakte tio estas laboro de miaj deziroj, sed bedaŭrinde malmulte mi povas gajni tie. Morgaŭ mi veturas al Vroclavo por trejnado de alia laborloko. Mi ekvidos, kion ili proponos, kiaj estos kondiĉoj kaj ĉu ili vere volas min dungi. Post tio mi eble elektos, kie mi preferas labori.
Hieraŭ mi planis ekskurson, sed finfine amiko proponis grimpadon sur rokoj, do ni iris grimpi. Estis bone kaj interese, sed tio finiĝis malbone por mia spino, nun tre min doloras. Mi grimpis iomete kaj poste mi iomete malgrimpis per ŝnuro. Bedaŭrinde en unu punkto, kie mi devis ŝanĝi ŝnurojn, mi ŝtopiĝis kaj ne povis surteriĝi. Mi kelkdek minutojn pendis kelkaj metroj super la tero kaj povis fari nenion. Finfine savis min amiko, kiu per dua ŝnuro grimpis kaj liberigis min de mia ŝnuro, de kiu mi ne povis liberiĝis mem. Mi esperas, ke spindoloro baldaŭ finiĝos, ĉar ĝi vere malhelpas. Sur la foto estas roko, sur kiu mi grimpis kaj poste ne povis reveni surteren:)
Przed chwilą wróciłam z rozmowy z być może moim przyszłym pracodawcą. Zrobił mi test na inteligencję, zadając dziwne pytania z geografii, matematyki i takiej ogólnej wiedzy o świecie, żeby sprawdzić czy na pewno jestem inteligentna i nadaję się do tej roboty:) Mam nadzieję, że zdałam ten dziwny test, a w maju po powrocie z Ukrainy mam się zgłosić drugi raz, być może zacznę pracę. To byłaby praca moich marzeń, ale niestety nie zarobiłabym tam zbyt wiele. Jutro jadę do Wrocławia na szkolenie z innej firmy. Zobaczę, co zaproponują, jakie będą warunki i czy serio chcą mnie zatrudnić. Później wybiorę, gdzie wolałabym pracować.
Wczoraj planowałam wycieczkę, ale ostatecznie znajomy zaproponował wyjście na skałki, więc poszliśmy się wspinać. Było dobrze i ciekawie, ale wszystko skończyło się źle dla mojego kręgosłupa, teraz bardzo mnie boli, nie mogę się schylać. Trochę się wspinała, a później zjeżdżałam na linie z przepinkami. Niestety przy ostatniej przepince utknęłam i nie mogłam się przepiąć, żeby zjechać na ziemię. Kilkadziesiąt minut wisiałam kilka metrów nad ziemią i nic nie mogłam zrobić. Już myślałam, że będzie trzeba dzwonić po GOPR. Wreszcie uratował mnie kolega, który po drugiej linie jakoś się do mnie dostał i mnie uwolnił, tak że mogłam już sama zjechać na dół. Mam nadzieję, że ból pleców niedługo przejdzie, bo naprawdę mi przeszkadza przy prawie każdej czynności. Na zdjęciu skała, po której się wspinałam i z której później nie potrafiłam zjechać na dół:)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Adiaŭoj

Hieraŭ mi veturis al Vroclavo por preni miajn lasitajn aĵojn kaj lasi ŝlosilojn ĉe mia kunloĝanto. Verŝajne ni jam neniam ekvidos unu la alian. Ni preskaŭ ne renkontiĝis, do mi ne sopiros, sed tamen kelkaj jaroj ni loĝis kune. Al vroclava loĝejo mi ankaŭ ne tro sopiros. Certe mankos al mi spaco, ĉar tie mi havis propran ĉambron ktp. Al urbo mem mi ankaŭ ne tro sopiros, mi ŝatas Vroclavon, sed tio ne estas tiu amo kiel al Vilno aŭ Bjalistoko. En Vroclavo mi ĉiam sentis min iel fremda kaj ne de ĉi tie. Sendube mi sopiros al homoj, miajn amikojn, kunlaborantojn kaj aliaj konatoj. Distanco inter mia nuntempa urbo kaj Vroclavo estas pli malpli horo per trajno, do certe ni de tempo al tempo renkontiĝos, sed tio jam ne estos tiel ofte kaj tiel longe, ĉar mi ĉiam devas reveni per lasta trajno hejmen. Do mi ne adiaŭis Vroclavon por ĉiam, sed tamen ia parto de mia vivo finiĝis.
Kaj hodiaŭ iom neatendite mi eksciis, ke mia amikino verŝajne baldaŭ forveturos labori en alia lando. Ŝia fratino jam estas tie kun sia edzo kaj ŝi planas ekloĝi kun sia koramiko kun ili. Tio estas iom trista informo, ĉar mi sciis transloĝiĝante, ke malmultaj miaj amikoj restis en urbo, sed nun mi timas, ke baldaŭ neniu restos. Kaj mi ankaŭ komencis pripensadi, ĉu ne forveturi alilanden. Estas malgranda ŝanco, ke mi trovos laboron ĉi tie, preskaŭ ĉiuj amikoj jam forveturis aŭ planas tion.

Wczoraj pojechałam do Wrocławia zabrać moje ostatnie rzeczy i zostawić klucze mojemu współlokatorowi. Pewnie już nigdy się nie zobaczymy. Prawie się nie znaliśmy, więc nie będę tęsknić, ale jednak kilka lat mieszkaliśmy razem. Za wrocławskim mieszkaniem też nie będę za bardzo tęsknić. Zdecydowanie będzie mi brakowało przestrzeni, bo miałam tam swój pokój itp. Za miastem jako takim też nie będę jakoś szczególnie tęsknić, bo lubię Wrocław, ale nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia jak Wilno albo Białystok. We Wrocławiu zawsze czułam się nietutejsza. Bez wątpienia będę tęsknić za ludźmi, za przyjaciółmi, za współpracownikami i innymi znajomymi. Odległość między moim obecnym miejscem zamieszkania a Wrocławiem to mniej więcej godzina jazdy pociągiem, więc na pewno od czasu do czasu będziemy się spotykać, ale to już nie będzie tak często i tak długo, bo zawsze będę musiała zdążyć na ostatni pociąg do domu. Nie pożegnałam więc Wrocławia na zawsze, ale jakaś część mojego życia właśnie się zakończyła.
A dzisiaj dość niespodziewanie dowiedziałam się, że moja przyjaciółka wkrótce wyjedzie za chlebem na wyspy. Jej siostra już tam jest ze swoim mężem, a ona planuje zamieszkać u nich ze swoim chłopakiem. To dość smutna wiadomość, przeprowadzając się, wiedziałam, że niewielu przyjaciół już tutaj zostało, ale teraz boję się, że niedługo nikt nie zostanie. I też zaczęłam zastanawiać się nad wyjazdem. Szansa, że znajdę tutaj pracę jest niewielka, prawie wszyscy znajomi już wyjechali albo wkrótce planują to zrobić.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Transloĝiĝo

Sabate mi veturis al Ĉeĥio. Tio estis unutaga ekskurso al ĉeĥaj montoj apud mia urbo. Bedaŭrinde veturas tien nek trajno, nek aŭtobuso. Do mi kun amikino parte veturis per trajno, parte iris piede kaj parte petveturis. Sed ekskurso estis bonega.
Dimanĉe mi transloĝiĝis al mia hejmurbo. Frato kaj lia koramikino helpis min transporti aĵojn. Mi lasis ankoraŭ kelkajn aĵojn en Vroclavo, do mi devos reveni tien ĉi-semajne. Krome mi havas kelkajn aferojn por prizorgi.
Hodiaŭ mi rekomencis kurson de Esperanto kun mia amikino. Jes, denove:) Sed nun ni loĝas en sama urbo kaj ŝi laboras tre proksime al mia loĝejo, de espereble ĉi-foje ni sukcesos. Kaj ŝi sufiĉe multe memoras, do eble baldaŭ ŝi komencos paroli. Ni planas renkontiĝi ankoraŭ en tiu ĉi semajno.

W sobotę pojechałam do Czech. To była jednodniowa wycieczka w czeskie góry niedaleko mojego miasta. Niestety nie można tam dojechać ani pociągiem, ani autobusem. Z koleżanką pojechałyśmy więc częściowo pociągiem, częściowo poszłyśmy z buta, a częściowo podjechałyśmy autostopem. Ale wycieczka była świetna.
W niedzielę przeprowadziłam się z powrotem do mojego rodzinnego miasta. Brat ze swoją dziewczyną pomógł mi przetransportować graty. Zostawiłam jeszcze parę rzeczy we Wrocławiu, więc będę musiała tam wrócić w tym tygodniu. Poza tym mam jeszcze parę spraw do załatwienia.
Dzisiaj znowu rozpoczęłam kurs esperanta dla mojej koleżanki. Tak, znowu:) Ale teraz mieszkamy w tym samym mieście, a ona pracuje bardzo blisko mojego mieszkania, więc mam nadzieję, że tym razem nam się uda skończyć. Ona całkiem sporo pamięta, więc może niedługo zacznie rozmawiać. Planujemy spotkać się ponownie jeszcze w tym tygodniu.

sobota, 22 marca 2014

Invito al Ukrainio

Antaŭ pli malpli monato mi plenigis aliĝilon al pola-ukraina-belorusa metiejo. Estis tri temoj por elekti: evoluo de socio, protestoj kaj historio. Mi elektis la lastan kaj priskribis mian agadon en diversaj movadoj - skolta, studenta, lituanista kaj esperanta. Hieraŭ mi ricevis retmesaĝon, ke ili elektis min el 50 personoj kaj mi povas veturi al Ivano-Frankivsk je fino de aprilo. Ili sendis ankaŭ filmeton kun knabino el tiu urbo, kiu parolas, ke ĝi estas tute sekura kaj ni ne devas timi alveni. Mi tre ĝojas, hieraŭ estis dua fojo, kiam mi saltis pro ĝojo:) Unua estis, kiam mi eksciis unu tago antaŭ forveturo, ke estas loko por mi en aŭtobuso ĝis Vilno dum interŝanĝo kun litova universitato. Hieraŭ mi same ĝojis. Nun mi iomete timas, kiel diri al gepatroj, ke mi veturas al tiu sama Ukrainio pri kiu ili aŭdas en televido ktp.
Hieraŭ mi partoprenis ankaŭ koncerton, dum kiu volontuloj kolektis monon por infanoj, kiuj havas problemojn en lernejo. Mi iam estis aktivulo en tiu organizo, mi havis infanon kaj ni ĉiusemajne havis lecionon. Sed poste mi devis rezigni pro manko da tempo. Sed mi plu subtenas ilian agadon.
Kaj post momento mi eble veturos al ekskurso por foti proksiman palacon. Estas sufiĉe sune nun, do eble estos bonaj fotoj. Amikino sendis al mi ligilon al filmo kun fotoj de iamaj malsuprsileziaj palacoj kaj tio inspiris min viziti unu el ruinaĵoj.

Miesiąc temu albo nawet wcześniej wypełniłam wniosek na warsztaty polsko-ukraińsko-białoruskie. Były trzy tematy do wyboru: rozwój społeczeństwa, protesty i historia. Wybrałam ten ostatni i opisałam moją działalność w różnych ruchach - harcerskim, studenckim, lituanistycznym i esperanckim. Wczoraj dostałam wiadomość, że wybrali mnie spośród 50 osób i mogę jechać do Iwano-Frankiwska pod koniec kwietnia. Wysłali też filmik z dziewczyną z tego miasta, która przekonuje, że jest ono zupełnie bezpiecznie i nie musimy się bać. Bardzo się cieszę, wczoraj był drugi raz, kiedy skakałam z radości:) Pierwszy był wtedy, kiedy dzień przed wyjazdem dostałam telefon, że zwolniło się miejsce i mogę jechać do Wilna na wymianę. Wczoraj cieszyłam się tak samo. Teraz trochę się boję, jak przekazać rodzicom, że jadę na tę Ukrainę, o której tyle słyszą w telewizji itp.
Wczoraj poszłam na koncert charytatywny Akademii Przyszłości. Wolontariusze zbierali pieniądze na indeksy dla dzieci, które mają problemy w nauce. Kiedyś też byłam tutorką w tej organizacji, miałam dziecko, z którym spotykaliśmy się co tydzień i prowadziłam dla niego zajęcia. Ale później musiałam zrezygnować ze względu na brak czasu. Nadal jednak wspieram ich działalność.
A za chwilę pojadę chyba na wycieczkę, żeby zrobić zdjęcia pobliskiemu pałacowi. Jest dość słonecznie, więc może coś z nich wyjdzie. Koleżanka wysłała mi link do filmu ze zdjęciami dawnych dolnośląskich pałaców i to zainspirowało mnie do odwiedzenia tych ruin.

sobota, 8 lutego 2014

Kredo, espero, amo

Kiel mi sentas sin? Mi ne scias. Mia mondo disfalas, sed ia interna sento diras al mi, ke iam ĉio denove estos bone. Kaj mi kredas je tio, nenio alia restis al mi. Mi nur devas atendi. Hodiaŭ mi renkontiĝis kun amikino, ni parolis kaj tio iomete helpis al mi. Kutime mi ne estas konfidema, sed mi sole ne povis jam elteni, mi bezonis interparoli kun iu.
Se estas momentoj, kiam mi ne pensas pri ĉiuj tiuj malfacilaj aferoj, mi havas sufiĉe bonan humoron. Eĉ nekredeble bonan. Verŝajne tio estas mia defenda mekanismo. Mi atendas telefonojn kaj informojn, nenion alian mi povas fari nun. Ideale por tiu momento taŭgas kanto de Robert Kasprzycki Kredo, espero, amo, bedaŭrinde nur en la pola kaj mi ne volas ĝin traduki, ĉar mi ne spertas sufiĉe por redoni ĉiujn sencojn.

Jak się czuję? Nie wiem. Świat mi się rozpada, ale jakieś wewnętrzne poczucie mówi mi, że kiedyś wszystko wróci do normy i będzie dobrze. I wierzę w to, nic innego mi nie pozostało. Muszę tylko poczekać. Dzisiaj spotkałam się z przyjaciółką, pogadałyśmy i to mi trochę pomogło. Zwykle nie jestem skłonna do zwierzeń, ale nie mogłam już dłużej tego dusić w sobie, potrzebowałam z kimś porozmawiać.
Jeśli są momenty, kiedy nie myślę o tych wszystkich trudnych sprawach, mam całkiem dobry humor. Nawet niewiarygodnie dobry. Najwyraźniej to mój mechanizm obronny. Czekam na telefony i informacje, nic innego nie mogę teraz zrobić. Wczoraj do głowy przyszedł mi fragment piosenki Roberta Kasprzyckiego, który idealnie wpasowuje się w sytuację: "czekanie na telefon to zajęcie nudne dość", zresztą nie tylko ten fragment, cała piosenka jest bardzo na czasie. Posłuchać jej można tutaj: Wiara, nadzieja, miłość

piątek, 7 lutego 2014

Duobla malfeliĉo kaj duobla senpezigo

Eble eĉ triobla, do verŝajne hodiaŭ ne estas mia tago. Antaŭ momento mi telefonis al patrino kaj mi jam ne povis kaŝi, ke mi ne studas. Mi jam ne volis mensogi kaj vivi kiel spiono. Kompreneble ŝi koleriĝis, diris, ke tio estas stultaĵo ktp. kaj eble ŝi veras. Do jen unua malfeliĉo kaj senpezigo samtempe. Ĉar tio ne estis facila interparolo, tamen mi jam povas normale reveni hejmen por aŭskulti, kiel stulta mi estas. Dua afero - hodiaŭ okazis io grava por iu kaj por mi tio estas tuta perdo de espero. Do samtempe bone kaj malbone. Mi suferas, sed eble mi finfire iros plu. Kaj tria afero, la plej stulta el ĉiuj - mi ne havis ĉe mi sian telefonon kaj mi miskaptis telefonon de tiu hieraŭa laborloko, kie oni testis min. Mi retelefonis, sed neniu respondis. Do se ili vere volis oferti al mi laboron, eble mi perdis ununuran ŝancon por tio.
Kaj lasta afero, kvankam mi volas nun nur plori kaj drinki, mi devas post kelkaj minutoj foriri al laborejo. Eble bone por mi, ĉar mi ne iĝos drinkemulino tuj, tamen mi ne scias, ĉu mi eltenos en laboro kaj ne ekploros dume. 

Podwójne nieszczęście i podwójna ulga. Albo może i potrójne, więc dzisiaj najwyraźniej nie jest mój dzień. Przed chwilą zadzwoniłam do mamy i nie mogłam już dalej ukrywać, że już nie studiuję. Nie chciałam kłamać i żyć jak szpieg. Oczywiście się zdenerwowała, powiedziała, że to głupota itp. i może rzeczywiście ma rację. Więc to pierwsze nieszczęście i ulga jednocześnie. Bo nie była to łatwa rozmowa, ale przynajmniej mogę już normalnie wrócić do domu i wysłuchać na żywo, jak głupia jestem. Druga sprawa - dzisiaj wydarzyło się coś ważnego dla kogoś a dla mnie to oznacza brak nadziei. Czyli jednocześnie dobrze i źle. Cierpię, ale może wreszcie ruszę dalej. I trzecie sprawa, najgłupsza ze wszystkich - nie miałam dzisiaj przy sobie telefonu i nie odebrałam, jak dzwonili do mnie z tej wczorajszej firmy, która robiła mi ten test. Chciałam oddzwonić, ale nikt nie odbierałam. Więc jeśli naprawdę chcieli mi zaoferować pracę, może straciłam na to jedyną szansę.
I ostatnia sprawa, chociaż chcę teraz tylko płakać i pić, za kilka minut muszę wyjść do pracy. Może to i lepiej dla mnie, bo nie stanę się natychmiast pijaczką, chociaż nie wiem, czy wytrzymam w pracy i się nie rozpłaczę w trakcie.

wtorek, 4 lutego 2014

Naskiĝtago de Mozart

En tiu ĉi semajno mi havis naskiĝtagon. Kaj mi festis ĝin same kiel en pasinta jaro, do en Bjalistoko:) Sed estis malgranda diferenco, ĉar en pasinta jaro mi ne konis iu ajn en tiu ĉi urbo, mi simple vagadis sola. Kaj nun mi festis kun bjalistokanoj, sed iom neoficjale, ĉar mia amiko elpensis, ke ni ne festos mian naskiĝtagon, sed naskiĝtagon de Mozart:) Do estis strange, sed interese.
Mi plu praktikas, vere plaĉas al mi tiu laboro, mi nur bedaŭras, ke mi monon ne gajnas tie. Pri simila laboro mi revas. Hieraŭ mi malfruiĝis je unu horo, ĉar mia vekhorloĝo ne sonoris, sed verŝajne neniu tion rimarkis:) Ideala laboro:) Kaj ne nur pro tio, ili vere estas tre helpemaj, mi ĉiam ricevas ilian opinion pri mia laboro, do mi scias, kion mi faris bone kaj kion mi povas plibonigi.
***
Mi komencis skribi tiun antaŭan parton antaŭ kelkaj tagoj. Ekde tiam kelkaj aferoj ŝanĝiĝis. Mi jam revenis hejmen. Kaj mi eksciis ion malbonan pri mia sano. Tio ne estas ankoraŭ certa, tamen situacio estas iom serioza. Verŝajne mi estos devigita ankoraŭ kelkfoje reveni al Bjalistoko, oni telefonos al mi kaj informos min kiam. La plej malbone, ke en afero temas ne nur pli mi, sed ankaŭ pri kelkaj aliaj personoj kaj mi ne scias, ĉu mi devas informi ilin aŭ ne. Fakte mi nenion jam scias, ĉio tio estas por mi tute nekredebla. Mi esperis, ke nova jaro estos pli bona ol antaŭa, sed verŝajne ĝi jam de komenco decidis gajni titolon de la plej malbona jaro kaj atakis jam en januaro.
Hieraŭ mi partoprenis renkontiĝos de lituanistoj. Ĉefa kaŭzo de nia kunveno estis vizito de nia amiko, kiu nun studas en alia urbo. Ilia rakonto estis ridinda kaj trista samtempe. Laŭ liaj vortoj en tiu lernejo nenio ŝanĝiĝis ekde cent jaroj. Kaj tiu loko ŝajnas esti infero, almenaŭ por homoj kiuj pensas libere kaj mem vidas stultecon de ĝiaj reguloj. Ekzemple ne eblas tie kontraŭi. En iu ajn afero, pri iu ajn temo. Vere, surtera infero laŭ mi. Kaj homoj mem tion elektas, nekredeble.
Do, anstataŭ ricevi inviton al laboro, je kio mi atendis, oni telefonis al mi kaj diris, ke eble mi estas malsana. En mia vivo jam antaŭe estis tohuvabohuo, do nun mi eĉ ne scias, kiel nomi tion. Ĉiu parto de mia vivo estas fuŝa, fuŝega eĉ. Kaj kion fari? Mi ne havas ideon.

W tym tygodniu miałam urodziny. I świętowałam je tak samo jak w zeszłym roku, czyli w Białymstoku:) Ale była mała różnica, bo w zeszłym roku nikogo jeszcze nie znałam w tym mieście, po prostu włóczyłam się sama. A teraz świętowałam z białostoczanami, ale dość nieoficjalnie, bo przyjaciel wymyślił, że nie będziemy świętować moich urodzin, ale urodziny Mozarta:) Trochę dziwnie, ale ciekawie.
Dalej mam praktyki, naprawdę podoba mi się ta praca, żałuję tylko, że nie dostaję za to pieniędzy. Marzę o podobnej pracy. Wczoraj spóźniłam się o godzinę, bo budzik nie zadzwonił, ale najwyraźniej nikt tego nie zauważył:) Idealna robota:) I nie tylko z tego powodu, bo oprócz tego, że można się spóźniać, oni są naprawdę pomocni, zawsze dostaję informację zwrotną na temat tego, co zrobiłam. Wiem, co było dobrze, a co powinnam poprawić.
***
Zaczęłam pisać tę wcześniejszą część kilka dni temu. Od tego czasu parę rzeczy się zmieniło. Wróciłam już do domu. I dostałam złe wiadomości na temat mojego zdrowia. To jeszcze nie jest pewne, ale sytuacja jest dość poważna. Najprawdopodobniej będę musiała jeszcze kilka razy wrócić do Białegostoku, zadzwonią do mnie i poinformują mnie kiedy. Najgorzej, że w całą sprawę zamieszanych jest jeszcze kilka osób i nie wiem, czy powinnam je poinformować czy nie. Właściwie to nic już nie wiem, bo dalej nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę. Miałam nadzieję, że nowy rok będzie lepszy od poprzedniego, ale najwyraźniej już od samego początku podjął on wyzwanie, chce zgarnąć tytuł najgorszego roku i zaatakował już od stycznia.
Wczoraj wzięłam udział w spotkaniu lituanistów. Głównym powodem naszego zebrania była wizyta znajomego, który studiuje teraz w innym mieście. Jego opowiadanie było śmieszne i straszne jednocześnie. Według jego słów w tej szkole nic się nie zmieniło od stu lat. I wydaje mi się, że to jest piekło, przynajmniej dla ludzi, którzy swobodnie myślą i widzą głupotę tych wszystkich obowiązujących reguł. Przykładowo nie wolno się sprzeciwiać. Nieważne, w jakiej sprawie, na jaki temat. Po prostu nie i już. Serio, prawdziwe piekło na ziemi moim zdaniem. I ludzie sami się na to decydują, niewiarygodne.
Więc, zamiast dostać telefon z zaproszeniem na rozmowę kwalifikacyjną, na który wciąż czekam, dostałam telefon z informacją, że być może jestem chora. W moim życiu już wcześniej był wielki chaos, więc nie wiem nawet, jak nazwać to, co dzieje się teraz. Z żadnej części mojego życia nie mogę być zadowolona. I co zrobić? Nie mam pojęcia.

niedziela, 12 stycznia 2014

200 enskribaĵoj kaj resumo de 2013 jaro

Venis tempo por resumo de pasinta jaro. Kaj estas du okazoj por tio - antaŭ kelkaj tagoj ni festis Novjaron kaj tio estas mia ducenta enskribaĵo en tiu ĉi blogo. Do jen la resumo:
Mi vizitis multe da interesaj lokoj: Varsovion, Lodzon, Bjalistokon, Rigon, Talinon, slovakan Martin, festivalon Woodstock, Peterburgon, Hradec Kralove, Vilnon kaj multajn aliajn. En tiu ĉi jaro mi unuafoje veturis sola al alia lando - somere al Slovakio kaj vintre al Litovio. Parto de miaj polaj vojaĝoj mi ankaŭ pasigis sola, sed ne tute. Ekzemple en Varsovio mi hazarde ekkonis belorusoj kaj en Bjalistoko mi ekkonis multege da homoj. Bedaŭrinde mi ne sukcesis viziti Kartvelion, sed mi ekkonis unu kartvelo en Pollando.
Se temas pri studado kaj laboro - mi sukcese pasigis ekzemenoj dum vintra kaj somera sesio. Sed ia maniere mi ne plu studas. Tio estas por mi malfacila temo lastatempe. Tio estas ankaŭ unu el la plej strangaj okazaĵoj en mia vivo, samtempe mi sentas, ke tute normala. Fakte mi ne tro bedaŭras, nur pro familio eble, ĉar mi scias, ke mi iom trompigis ilin kaj mi sentas tre malbone pro tio. Mi plu laboras en koncertejo, dum jaro mi volontulis ankaŭ en du lokoj kiel korektistino, tio donis al mi iomete da sperto, eble ne tro serioza, sed pli bona ol nenia. Nun en januaro mi komencis praktikon en du novaj lokoj, do eble dank' al mia antaŭa volontulado, mi ne scias. Mi serĉas jam ekde kelkaj monatoj laboron, bedaŭrinde mi nenion trovis ankoraŭ. Pro tio mi sentas sin strange, mi ne povas ion ajn plani certe kaj sendube. Ĉar se iu telefonos al mi kun propono de laboro, mi devos tuj ŝanĝi ĉiujn planojn. Eble eĉ ŝanĝi loĝlokon.
Kie loĝi kaj vivi? Tio ankaŭ estis ĉefa demando de pasinta jaro. Mi ne scipovas elekti inter Vroclavo kaj Valbĵiĥo. Pro tio mi elpensis, ke eble Bjalistoko estos bona kompromiso. Nun mi atendas, kie mi trovos laboron. Mi pensis ankaŭ pri staĝumado en Slovakio, ĉar tio estas loko, kiun mi amas same kiel Vilno kaj Bjalistoko. Kaj post vojaĝo al Peterburgo mi preskaŭ certas, ke mi ne povus loĝi en Rusio. Tio estis mia dua vizito en tiu ĉi lando kaj al mi ŝajnas, ke mi ne eltenus vivi tie. Almenaŭ ne por longe.
En pasinta jaro okazis ankaŭ kelkaj malbonaj aferoj, ĉefe ligitaj kun mia familio. Mia patrino estis en malsanulejo, poste mia frato estis en malsanulejo kaj li pro tio ne plu povas labori en antaŭa loko. Mia hundo tre malsanas, ni jam pensis, ke li baldaŭ mortos, mi jam komencis adiaŭi lin en miaj pensoj. Tamen li plu vivas, sed li devas ĉiutage preni multekostajn medikamentojn. Sekva malbona afero, sed ne ligita kun sano, estis ŝtelo de mia telefono dum E-aranĝo.
Io pri interhomaj rilatoj. Neniam antaŭe mi sentis min tiel sola kiel en tiu ĉi pasinta jaro. Fakte mi nur en laborejo havis bonan kontakton kaj mi sentis sin bone, ĉar en universitato mi preskaŭ neniu konis de mia nova studgrupo. Same al Slovakio mi veturis tute sola kaj preskaŭ tutan semajnon pasigis sola, kvankam ĉirkaŭis min preskaŭ 200 potencialaj amikoj. Eble pro tiu soleco mi faris kelkaj aferojn, kiujn mi ne volis fari. Unuan aferon mi iel finis, malfacile sed verŝajne sukcese. Kaj dua persekutas min ĝis nun. Kaj donas ĝojon kaj doloron. Mi ne scias, kion pli ofte. Eble tempo helpos kaj normaligos situacion, sed nun mi tre stulte suferas kaj preskaŭ nenion povas fari kun tio. Nur atendi. Tute strange mi pasigis Kristnaskon. Ĉar mi ne revenis hejmen por festi kun mia familio. Mi restis kelkcent kilometrojn for kaj sidis kun alilandanoj, kiujn mi ekkonis apenaŭ kelkaj tagoj antaŭe. Tamen plaĉis al mi:) Kaj poste venis poloj kun multege da manĝaĵo, do fakte mi sentis min eĉ pli kristnaske ol en mia propra familio, kie tiu festo ĉiam ŝajnas al mi esti tiel nenatura. Tio estis mia unua Kristnasko ekster mia hejmo kaj laŭ mi la plej bona el ĉiuj krom tiuj dum mia infaneco.
Nun pri bonaj aferoj. Mi realigis mian revon, eĉ dufoje - mi partoprenis koncerton de rusa muzikgrupo Leningrad dum Woodstock festivalo kaj poste en Legnica. Mi pensis, ke tio neniam okazos kaj tiu jaro tute surprizis min. Des pli, ke ambaŭ koncertoj estis senpagaj. Mi vizitis Peterburgon, tio ankaŭ estis mia revo. Sed vojaĝo ne tiel plaĉis al mi, kiel mi esperis. Kialoj estis multaj, eble mi jam pri tio skribis. Stranga afero, ĉar tio neniam estis mia revo, sed mi gividis kurson de la pola dum lasta JES kaj tio tre ekplaĉis al mi. Dum SES mi ankaŭ gividis unu lecionon de la pola, sed ne estis tiel bone. Mi ne scias ankoraŭ, sed eble mi iel uzos tiun sperton kaj senton en estonteco. Reaktiviĝis mia skolta teamo - do tio ankaŭ estis mia revo, ĉar mi havas bonagajn memoraĵojn ligitaj kun tiuj homoj. Bedaŭrinde ni jam ne havas tiel multe da tempo en nia plenkreska vivo por renkontiĝi, malfacilas kolekti ĉiujn anoj en sama tempo kaj sama loko. Sed bone, ke ni almenaŭ de tempo al tempo renkontiĝas. Sekva afero - mia tiel nomata literata debuto:) Mi revis pri tio, certe jes. Sed mi neniam pensis, ke en tia formo kaj tiel rapide ĝi okazos. Ĉar mi ne skribis ion tre bonan. Tamen agrable estas ekvidi presitan sian nomon. Kaj eble tio estos bona komenco por aliaj verkoj, jam pli seriozaj. Tuwim ankaŭ debutis simile:) Lastatempe mi komencis ankaŭ iomete kuiri, ĉar mi preskaŭ entute ne scipovas. Ankaŭ kroĉtriki mi komencis, sen grandaj sukcesoj, sed se mi ekzercus iom pli, eble estus pli bone.
Do jen pli malpli ĉio el gravaj okazaĵoj de pasinta jaro. Kaj resumo estas tia - mi ne scias, ĉu mi iam ajn sentis min pli sola kaj pli perdita en mia vivo. Sed samtempe mi sentas min sufiĉe bone (krom momentoj kiam mi pensas pri mia familio), ĉar mi scias, ke sendepende, de tio, kio okazos, mi iel tion travivos kaj finfine ĉio estos bone. Eble nun estas malfacila tempo por mi, sed iam ĝi devas plibonigi kaj mi trovos bonan vojon. Oni diras: espero, patrino de stultuloj. Sed sen espero mi ne scias, kion mi farus, do mi devas esperi.
Kaj mi deziras al mi, ke tiu nova, 2014 jaro, estu pli bona ol pasinta.

Przyszedł czas na podsumowanie ubiegłego roku. Są po temu dwie okazje - kilka dni temu świętowaliśmy Nowy Rok, a to jest dodatkowo mój dwusetny wpis na tym blogu. Oto recenzja roku 2013:
Odwiedziłam wiele interesujących miejsc: Warszawę, Łódź, Białystok, Rygę, Tallin, słowacki Martin, festiwal Woodstock, Petersburg, Hradec Kralove, Wilno i wiele innych. W tym roku pierwszy raz w życiu sama pojechałam zagranicę - najpierw w lecie na Słowację, a później w zimie na Litwę. Część moich polskich podróży również odbyłam zupełnie sama, ale nie całkiem. W Warszawie spotkałam przypadkiem Białorusinów, a w Białymstoku poznałam mnóstwo ludzi. Niestety nie odwiedziłam Gruzji, ale za to poznałam jednego Gruzina w Polsce.
Jeśli chodzi o studia i pracę - szczęśliwie zaliczyłam sesję zimową i letnią. Ale jakimś dziwnym trafem już nie studiuję. To jest trudny dla mnie temat ostatnio. I jedno z najdziwniejszych wydarzeń w moim życiu, chociaż jednocześnie mam poczucie, że zupełnie normalne. Właściwie to nawet trudno powiedzieć, że żałuję, jeśli już, to raczej ze względu na rodzinę, bo wiem, że ich w jakiś sposób zawiodłam i źle się z tym czuję. Dalej pracuję w centrum sztuki, w tym roku zaczęłam też wolontariat w dwóch pismach jako korektorka, to dało mi trochę doświadczenia, może niezbyt poważnego, ale lepsze to niż nic. Teraz od stycznia zaczęłam praktykę w dwóch nowych miejscach, może właśnie dzięki temu mojemu wcześniejszemu wolontariatowi, nie wiem. Szukam już od kilku miesięcy pracy, jak na razie bezskutecznie. Przez to żyję w zawieszeniu, nie mogę nic zaplanować na pewno, bo nie wiem, co dalej ze mną będzie. Bo jeśli ktoś zadzwoni z propozycją pracy, będę musiała wszystko rzucić i nagle zmienić plany. A może i nawet miejsce zamieszkania.
Gdzie mieszkać i żyć? To jedno z głównych pytań, które mnie męczyło w ubiegłym roku. Nie umiem wybrać między Wrocławiem a Wałbrzychem. Pomyślałam więc, że może dobrym kompromisem będzie Białystok. Teraz czekam, gdzie znajdę pracę. Myślałam też o stażu na Słowacji, bo ten kraj kocham tak samo jak Wilno czy Białystok. A po podróży do Rosji jestem już prawie pewna, że nie mogłabym tam żyć. To była już moja druga wizyta w tym państwie i wydaje mi się, że nie wytrzymałabym tam. A przynajmniej nie za długo.
W zeszłym roku wydarzyło się także kilka przykrych spraw związanych z moją rodziną. Moja mama była w szpitalu, później mojego brata zabrała karetka, przez co stracił dotychczasową pracę. Mój pies jest bardzo chory, już myśleliśmy, że niedługo umrze i nawet zaczęłam się już z nim żegnać w myślach. Nadal jednak żyje, ale cały czas musi przyjmować drogie leki. Inna nieprzyjemna sprawa, ale niezwiązana już ze zdrowiem, to kradzież mojego telefonu na Słowacji podczas wyjazdu.
Trochę o relacjach międzyludzkich. Nigdy wcześniej chyba nie czułam się tak samotna jak w minionym roku. Właściwie tylko w pracy miałam w miarę dobry kontakt z ludźmi i czułam się dobrze, bo na uczelni nie znałam prawie nikogo z mojego nowego roku. Tak samo na Słowację pojechałam zupełnie sama i cały tydzień włóczyłam się sama, chociaż byłam otoczona przez około 200 potencjalnych przyjaciół. Może z tego powodu zrobiłam kilka rzeczy, których być może nie powinnam robić. Jedną sprawę jakoś zakończyłam, z trudem, ale wydaje mi się, że skutecznie. A druga sprawa prześladuje mnie do teraz. Dając jednocześnie radość i cierpienie. Sama nie wiem, co częściej. Może czas pomoże i jakoś unormuje sytuację, ale na razie głupio po prostu głupio cierpię i nie bardzo mogę cokolwiek z tym zrobić. Tylko czekać. Zupełnie dziwnie spędziłam też wigilię. Bo nie wróciłam świętować z rodziną. Zostałam kilkaset kilometrów od domu i siedziałam z obcokrajowcami, których poznałam zaledwie kilka dni wcześniej. Podobało mi się jednak:) A później przyszło też wielu Polaków z potrawami wigilijnymi, więc czułam się nawet bardziej świątecznie niż u siebie w domu, gdzie święta zawsze wydają mi się jakieś sztuczne. To były moje pierwsze święta poza domem i według mnie najlepsze poza tymi z czasów dzieciństwa.
Teraz o dobrych rzeczach. Spełniłam swoje marzenie, nawet dwukrotnie - uczestniczyłam w koncercie rosyjskiego zespołu Leningrad na Woodstocku, a później w Legnicy. Myślałam, że nigdy w życiu nie będę miała takiej okazji i ten rok zupełnie mnie zaskoczył. Tym bardziej, że oba były darmowe. Odwiedziłam Petersburg, co też było moim marzeniem. Ale podróż trochę mnie zawiodła. Powodów było wiele, może nawet już o nich pisałam. Dziwna sprawa, bo to nigdy nie było moim marzeniem, ale prowadziłam kurs języka polskiego dla obcokrajowców podczas ostatniego JES-u i nawet mi się spodobało. Na SES-ie też prowadziłam jedną lekcję polskiego, ale nie było aż tak fajnie. Jeszcze nie wiem, ale może wykorzystam kiedyś to doświadczenie i uczucie w przyszłości. Reaktywowała się moja drużyna harcerska - to też było moje marzenie, bo mam wspaniałe wspomnienia związane z tymi ludźmi. Niestety nie mamy już tyle czasu w naszym dorosłym życiu na spotkania, trudno zebrać wszystkich członków w tym samym czasie i w tym samym miejscu. Ale dobrze, że chociaż czasem się spotykamy. Kolejna sprawa - mój tak zwany debiut literacki:) Marzyłam o tym, i owszem. Ale nigdy nie myślałam, że tak szybko i w takiej formie to nastąpi. Bo nie napisałam jakiegoś wielkiego dzieła. Miło jednak ujrzeć swoje nazwisko w druku. I może będzie to dobry wstęp do poważniejszych utworów. Tuwim też debiutował podobnie:) Ostatnio zaczęłam też trochę gotować, bo prawie w ogóle nie umiem. Zaczęłam też szydełkować, bez większych sukcesów na razie, ale jeśli poćwiczyłabym dłużej, może byłoby lepiej.
To mniej więcej wszystko z ważniejszych wydarzeń minionego roku. A podsumowanie jest następujące - nie wiem, czy kiedykolwiek czułam się bardziej samotna i zagubiona. Ale jednocześnie nie opuszcza mnie w miarę dobry nastrój (oprócz momentów, kiedy myślę o rodzinie), bo wiem, że niezależnie od tego tego, co się wydarzy, jakoś to przeżyję i wszystko będzie dobrze. Może teraz mam trudniejszy okres, ale kiedyś musi się skończyć i wierzę, że odnajdę właściwą drogę. Mawiają: nadzieja matką głupich. Ale bez nadziei nie wiem, co bym zrobiła, więc muszę mieć nadzieję i się jej trzymać.
I życzę sobie, aby ten nowy, 2014 rok, był lepszy od poprzedniego.

środa, 13 listopada 2013

Leciono en aŭtomobilo

Kio okazas ĉe mi? Lastatempe mi ne ŝatas tian demandon. Ĉar respondo ne estas facila. Kaj mi devas pripensi, ĉu diri veron aŭ ŝajnigi, ke ĉio estas same, kiel estis antaŭe. Mi ne povas ankoraŭ diri pli, ĉar kelkaj aferoj ne estas ankoraŭ solvitaj.
Sed se lasi flanken tiujn gravajn, vivŝanĝantajn aferojn, okazis kelkaj aliaj intersaj aĵoj. Ekzemple mi intruis Esperanton al mia amikino en aŭtomobilo. Iam mi diris, ke mi havas unuan lernantinon, sed ni havis nur unu lecionon. Dum tiu semajnfino ni decidis fari sekvan. Pro malsano de mia hundo mi ne volis ŝin inviti al mia hejmo, do ni sidis en ŝia aŭtomobilo apud unu el superbazaroj, ĉar ŝi bezonis aĉeti ion tie. Iel strange, sed amuze samtempe. Kaj eble ŝi pli rapide kaj facile memorigos vortojn pro tiaj ne kutimaj kondiĉoj:)
Mi estis antaŭ hieraŭ en montoj kun alia amikino. Ni iris nur duope, sed ankaŭ estis amuze. Vetero estis bona, pejzaĝoj estis belaj. Ni revenis al nia urbo petveturante kaj poste mi telefonis al frato, kiu veturigis nin hejmen.
Krome mi okupiĝas kiel ĉiam pri korektado. Nun mi ankaŭ revenis al tradukado, ĉar amikoj skribis al mi, ke bezonas mian helpon en tradukado de la paĝaroj el Esperanto al pola. Iel surpize, sed ankaŭ tute fremdaj homoj el Litovio petis min traduki paĝaron el angla lingvo al pola. Mi konsentis, sed ili ankoraŭ ne respondis, do mi ne scias, ĉu tio estis serioza propono.

Co u mnie słychać? Ostatnio nie lubię tego pytania. Bo odpowiedź na nie nie jest łatwa. I za każdym razem muszę się zastanawiać, czy powiedzieć prawdę, czy udawać, że wszystko po staremu. Na razie nie mogę powiedzieć więcej, bo kilka spraw nie jest jeszcze do końca załatwionych.
Ale jeśli zostawić na boku te ważne zmiany życiowe, to wydarzyło się kilka innych ciekawych rzeczy. Na przykład ostatnio przeprowadziłam lekcję esperanta w samochodzie. Kiedyś wspominałam, że mam jedną uczennicę, ale miałyśmy tylko jedną lekcję. W ten weekend postanowiłyśmy zrobić kolejną. Ze względu na chorobę mojego psa nie chciałam jej zapraszać do domu, więc siedziałyśmy w jej samochodzie pod jednym z supermarketów, bo ona musiała zrobić tam zakupy. Z jednej strony dziwnie, ale z drugiej zabawnie. I może przez takie nietypowe warunki szybciej zapamięta słówka:)
Przedwczoraj byłam w górach z inną koleżanką. Poszłyśmy tylko we wie, ale też było fajnie. Pogoda była dobra, widoki były piękne. Do miasta wróciłyśmy autostopem, a później zadzwoniłam do brata, który nad podwiózł do domu.
Oprócz tego zajmuję się wciąż korektami. Teraz wróciłam też do tłumaczeń, bo znajomi napisali, że potrzebują mojej pomocy przy tłumaczeniu stron internetowych z esperanta na polski. Dość niespodziewanie, ale napisali do mnie też zupełnie obcy ludzie z Litwy z prośbą o pomoc w tłumaczeniu portalu z angielskiego na polski. Zgodziłam się, ale jeszcze nie odpowiedzieli, więc nie wiem, czy była to poważna propozycja.

środa, 30 października 2013

Radiografia bildo kaj komputila viruso

Antaŭ momento mi revenis el loko, kie mi faris radiografian bildon de miaj dentoj (mi ne certas, kiel tio nomiĝas, eble ankaŭ ikso-radia bildo, aŭ rentgena bildo, kuracistoj ĝin faras ekzemple, kiam iu rompos manon). Mi timis, ke miaj okaj dentoj kreskas horizontale, sed verŝajne ne estas tiel malbone. Nu, kompreneble mi ne scipovas mem tion pritaksi, bildon mi devas montri al dentisto, kiu decidos, kion fari plu. Tamen mi jam estas pli trankvila, ĉar almenaŭ por mi tiuj dentoj ne aspektas iel tre malbone. Kaj interese, ke mi ricevis eĉ KD-on kun tiu bildo. Mi ne scias por kio, ĉar mi ne planas ĝin spekti sur mia komputilo, mi havas pli interesajn ludojn:)
Dua afero estas viruso. Ĝi ne estas ligita kun medicino, sed kun komputado. Nome antaŭ kelkaj tagoj mi ricevis de amikinoj mesaĝon skribitan esperante, ke mi povas legi ian dokumenton, mi devas nur ensaluti. Ĝi aspektis iel strange, sed estis skribita esperante kaj mi pensis, ke eble tio estas ia grava dokumento pri JES. Evidentiĝis, ke ne. Ili sendis nenion al mi, tio estis ia komputila viruso. Mi ŝanĝis pasvorton ĉe mia poŝtkesto, tamen mi timas, ke tio ne sufiĉos. Mi entute ne spertas pri tiaj aferoj kaj mi ne scias, kion fari. Ankoraŭ neniu plendis, ke mi dissendas virusojn, sed eble mia poŝtkesto estas jam infektita. Kaj tre surprizis min, ke eĉ en Esperanto oni preparas virusojn, mi ĉiam pensis, ke en la angla aŭ aliaj naciaj lingvoj. Nun mi scias, ke ankaŭ en Internacia Lingvo. Do afero estas samtempe trista kaj ĝoja. Trista, ĉar eble mia poŝtkesto estas infektita, sed samptempe ĝoja, ĉar tio estas pruvo, ke Esperanto estas uzebla ĉie, uzas ĝin eĉ retpiratoj. Nu eble tio ne estas tiel ĝojinda afero, tamen interesa. Kaj mi devas diri, ke efektiva, ĉar multaj esperantistoj estis trompitaj.

Niedawno wróciłam z gabinetu RTG, gdzie zrobiłam sobie prześwietlenie zębów. Bałam się, że ósemki rosną mi poziomo, ale najwyraźniej nie jest tak źle. Oczywiście nie jestem w stanie sama tego ocenić, muszę pokazać zdjęcie dentyście, który zdecyduje, co z tym dalej zrobić. Jestem już jednak trochę spokojniejsza, bo przynajmniej dla mnie te zęby nie wyglądają jakoś tragicznie. A co ciekawe, dostałam to zdjęcie nawet na płycie CD. Nie wiem po co, bo nie planuję oglądać go na komputerze, mam ciekawsze zajęcia:)
Druga sprawa to wirus. Ale nie mający nic wspólnego z medycyną, tylko z informatyką. Mianowicie przed kilkoma dniami otrzymałam od znajomych mejle napisane po esperancku, że mogę już przeczytać jakiś dokument, muszę się tylko zalogować. Wiadomość wyglądała dość dziwnie, ale była po esperancku i myślałam, że to jakiś ważny dokument w sprawie JES. Okazało się, że nie. Znajome nic mi nie wysyłały, to był jakiś wirus albo coś w tym stylu. Zmieniłam już hasło na poczcie, ale boję się, że to może nie wystarczyć. Zupełnie nie znam się na tych sprawach i nie wiem, co zrobić. Jeszcze nikt mi się nie skarżył, że rozsyłam wirusy, ale może moja skrzynka już jest zainfekowana. I bardzo zaskoczyło mnie, że wirusy są przygotowywane nawet po esperancku, bo zawsze wydawało mi się, że to dotyczy raczej angielskiego, ewentualnie języków narodowych. Teraz już wiem, że również Języka Międzynarodowego. Sprawa więc jest smutna, ale nie do końca. Moja skrzynka mogła zostać zainfekowana, nie ma się czym cieszyć. Ale z drugiej strony ten atak to dowód, że esperanto bywa wykorzystywane wszędzie, nawet do ataków hakerskich. No może to nie do końca powód do radości, ale bardziej ciekawostka. I muszę przyznać, że atak był skuteczny, bo wielu esperantystów dało się oszukać.

poniedziałek, 28 października 2013

Klaĉekskurso ĉe mi

Mi skribis lastatempe, ke dimanĉe mi planas ekskurson. Tamen ĝi ne okazis, ĉar veterprognozo diris, ke estos ŝtormoj ktp. Matene vere estis malhelaj nuboj, do ni decidis resti hejme. Mi invitis al mi amikinon, al kiu iam mi komencis instrui Esperanton. Krome venis dua amikino, do mi pensis, ke mi rekomencos kurson por du personoj. Ĉio finiĝis iomete aliel, ĉar amikino havis personaj problemoj pri kiuj volis rakonti al ni. Do finfine ni denove klaĉis kaj kurson ni prokrastis:) Eble dum sekva semajnfino ni denove provos.
Mi okupiĝis ankaŭ pri korektado. Krom tiuj kulturnovaĵaj tekstoj mi korektis ankaŭ du el historia revuo. Ili estis pli longaj kaj pli malfacilaj. Mi bedaŭras, ke mi ne ricevas monon kontraŭ mia laboro. Tio estas io, kio kvankam de tempo al tempo malfacilas, mi ŝatas fari. Ĉiam mi ekscias ion novan. Eĉ se tio tute min ne interesas:) Ekzemple mi scias, kio okazas en Lublin, kie indas amuziĝi, kvankam mi neniam vizitis tiun urbon kaj ne planas baldaŭ tien veturi.
Hodiaŭ mi observis el trajno belegan sunsubiron. Kampoj kaj arboj estis oraj, ĉielo malhelblua, nuboj oraj, oranĝ- kaj rozkoloroj. Same poste en Vroclavo. Tre plaĉis al mi. Kaj verŝajne ne nur mi tion rimarkis.

Napisałam ostatnio, że w niedzielę planuję wycieczkę. Nie doszła ona jednak do skutku, bo prognozy zapowiadały, że będą burze itp. Rano rzeczywiście były ciemne chmury, więc postanowiłyśmy zostać w domu. Zaprosiłam do siebie koleżankę, którą kiedyś zaczęłam uczyć esperanta. Ponadto przyszła też druga koleżanka, myślałam więc, że zacznę kurs dla dwóch osób. Ale wszystko skończyło się inaczej, bo koleżanka chciała nam opowiedzieć o swoich problemach osobistych. Ostatecznie znowu skończyło się na plotach, a kurs odłożyłyśmy na później:) Może w następny weekend zrobimy drugie podejście.
Zajmowałam się też korektą. Oprócz tych nowinek kulturalnych poprawiała też dwa teksty dla tego portalu historycznego. Były dłuższe i trudniejsze. Żałuję, że nie dostaję pieniędzy za swoją pracę. To jest coś, co lubię robić, mimo że czasem wcale nie jest takie łatwe. Zawsze dowiaduję się czegoś nowego. Nawet jeśli w ogóle mnie to nie interesuje:) Przykładowo wiem, co dzieje się w Lublinie, gdzie warto pójść, chociaż nigdzie w tym mieście nie byłam i nie planuję tam jechać w najbliższym czasie.
Dzisiaj obserwowałam z pociągu przepiękny zachód słońca. Pola i drzewa złociły się w słońcu, niebo odcinało się granatem, chmury były złoto-pomarańczowo-różowe. To samo później we Wrocławiu. Bardzo mi się podobało. I najwyraźniej nie tylko ja zwróciłam na to uwagę.

wtorek, 24 września 2013

Viza vojaĝo

Matene mi veturas al Poznano. Mi jam prenis bezonatajn dokumentojn de aliaj. Espereble ne estos iaj ajn problemojn, ĉar tio min tre timigas. Kaj bedaŭrinde mi ne povos veni al morgaŭa renkontiĝo de mia litova studenta rondo, kiun mi atendis dum tutaj somerferioj kaj tre volis partopreni. Des pli, ke tio estos adiaŭa renkontiĝo kun unu amiko. Mi eĉ kontrolis, ĉu ne veturas ia tre frua trajno, sed nek tiu je la 7, nek tiu je la 5 ne helpas. Mi tre bedaŭras.
Se temas pri pli bonaj novaĵoj, kiel videblas, mi denove ekhavis Ek! ĉe mia komputilo, do mi jam povas normale skribi ĉapelitajn literojn kaj ne plu uzi x-sistemon. Kaj dua bona novaĵo, mi ekhavis ankaŭ programon por korektado, kiu antaŭe ne volis funkcii.
Muzike ekde nokta renkontiĝo ĉe rusoj mi okupiĝas pri ukraina muziko. Iel strange, ĉar interŝanĝo celis plibonigi konon de pola kaj rusa kulturoj. Tamen unu ukrainanino montris al parto de nia grupo kanton de ukraina muzikgrupo С.К.А.Й. kaj ĝi ekplaĉis al mi, kvankam mi ne konas ukrainan lingvon. Interese, ke mi pli malpli komprenas tekston de ĝi. Jen vi povas aŭskulti ĝin ĉe ViTubo: http://www.youtube.com/watch?v=Y66-0l20W8o
Poste mi trovis alian ilian kanton kun mojosa filmeto pri malgranda knabo, ĝin mi ankaŭ pli malpli komprenas sen lernado de ukraina lingvo. Ĝi estas tre gaja kaj donas energion, almenaŭ al mi:) Dum nuna pluva vetero ĝi bezonatas: http://www.youtube.com/watch?v=58GmsJoQXWc

Rano jadę do Poznania. Już zaopatrzyłam się w niezbędne dokumenty od innych. Mam nadzieję, że wszystko przebiegnie bezproblemowo, bo boję się, że coś będzie nie tak i odeślą mnie z kwitkiem. I niestety nie będę mogła przybyć na jutrzejsze spotkanie mojego litewskiego koła naukowego, na które czekałam całe wakacje i bardzo chciałam przyjść. Tym bardziej, że będziemy żegnać jednego z nas. Sprawdziłam nawet, czy nie jedzie jakiś poranny pociąg, ale ani ten o 7, ani ten o 5 nie zmienia sytuacji. Bardzo nad tym ubolewam.
Jeśli chodzi o lepsze nowiny, jak widać znowu zainstalowałam Ek! na swoim komputerze, więc mogę już normalnie pisać litery z daszkami i nie podpierać się więcej x-systemem. A druga dobra wiadomość dotyczy edytora tekstu, wreszcie go odzyskałam i mogę znowu robić korekty. Wcześniej miałam jakiś problem z instalacją.
Muzycznie od nocnej imprezy u Rosjan zajmuję się muzyką ukraińską. Trochę dziwnie, bo wymiana miała na celu zaznajomienie nas z kulturą polską i rosyjską. Pewna Ukrainka pokazała jednak części naszej grupy piosenkę zespołu S.K.A.Y., która wpadła mi w ucho, chociaż nie znam ukraińskiego. Ciekawe, że rozumiem mniej więcej tekst. Można ją usłyszeć tu:
http://www.youtube.com/watch?v=Y66-0l20W8o
Później znalazłam też inny ich teledysk z fajnym małym chłopcem Tę piosenkę też mniej więcej rozumiem bez nauki ukraińskiego. Jest taka wesoła i nastraja pozytywnie, przynajmniej mnie:) Nadaje się w sam raz na obecną deszczową pogodę: http://www.youtube.com/watch?v=58GmsJoQXWc

piątek, 13 września 2013

Pielmieni

Kvankam hieraux mi sentis min kadavrece, mi estis lacega post cxiuj aventuroj kun malsanulejoj ktp., vespere amikoj invitis min al komuna renkontigxo kaj konvinkis malgraux mia obstineco. Ni, nu cxefe ili, preparis rusajn farunajxojn pielmieni kaj tradiciajn polajn pierogi ruskie. Mi ankaux surskribis dokumenton, ke mi volas aligxi al mia reaktivigxanta skolta teamo. Fakte ni jam ne estos teamo kaj ni agos iomete aliel. Mi scivolemas, cxu ni entute komencos agi. Kaj ni ankaux spektis niajn fotojn faritajn antaux kelkaj jaroj. Mi ecx ne sciis pri ilia ekzisto. Estas ekzemple mi ludanta aux pri bone diri nur tenanta gitaron kaj mi en skolta uniformo dum iu vacxado antaux monumento. Multaj rememoroj venis:)
Kaj mi jam decidis, kiam mi translogxigxos. Versxajne lunde, cxar jam marde venos rusoj. Mi havas problemon, cxar mi bezonos en Vroclavo komputilon. Sed mia malnova ne fukcias kaj novan mi ankoraux ne acxetis. Mi ne scias, kiun elekti. Sen interreto mankos al mi konekto kun mondo kaj gravaj infomoj, mi ankaux laboras rete. Do ion mi devas decidi gxis fino de semajno.
Morgaux mi veturas al Legnico, cxar koncertos tie rusa muzikgrupo Leningrad. Mi estos kun kelkpersona grupo de lituanistoj (cxu ekzistaj tia vorto esperante? Temas pri homoj, kiuj okupigxas pri Litovio). La plej surpriza estas tio, ke mi cxiam pensis, ke mi neniam en mia vivo partoprenos koncerton de Leningrad, cxar kiam mi eksciis pri ilia ekzisto, ili jam ne funkciis kaj ne koncertis. Krome ili koncertas cxefe en Rusio. Kaj hazarde evidentigxis, ke morgaux jam estos mia dua ilia koncerto dum lastaj du monatoj. Unua estis dum Woodstock rokfestivalo. Vivo estas neantauxvidebla:)

Chociaż wczoraj czułam się jak zwłoki, byłam padnięta po tych wszystkich szpitalno-przychodnianych przygodach itp., wieczorem przyjaciele zaprosili mnie na spotkanie i przekonali mnie, mimo mojego uporu. Przygotowaliśmy, a właściwie oni przygotowali, rosyjskie pielmieni i tradycyjne polskie pierogi ruskie. Podpisałam też dokument, że chcę być członkiem naszej reaktywowanej drużyny harcerskiej. Prawdę mówiąc to już nie będziemy drużyną, tylko kręgiem i będziemy działać trochę inaczej. Jestem ciekawa, czy w ogóle zaczniemy coś robić. Oglądaliśmy również nasze zdjęcia wykonane kilka lat temu. Nawet nie wiedziałam o ich istnieniu. Jestem np. ja grająca, a właściwie trzymająca tylko gitarę albo ja w harcerskim mundurze na jakiejś warcie pod pomnikiem. Wywołało to wiele wspomnień:)
I zdecydowałam się już, kiedy się przeprowadzam. Najprawdopodobniej w poniedziałek, bo we wtorek już przyjadą Rosjanie. Mam problem, bo potrzebować będę we Wrocławiu komputera. Ale ten mój stary nie działa, a nowego jeszcze nie kupiłam. Nie wiem, jaki wybrać. Bez internetu nie będę miała połączenia ze światem i ważnych informacji, pracuję też przez internet. Muszę się na coś zdecydować do końca tygodnia.
Jutro jadę do Legnicy, bo będzie tam koncert rosyjskiego zespołu Leningrad. Będę z kilkuosobową grupą lituanistów. Największą niespodzianką jest to, że zawsze myślałam, że nigdy w życiu nie będę na ich koncercie, bo kiedy dowiedziałam się o ich istnieniu, zespół był zawieszony i nie grał w ogóle już nie koncertował. Poza tym oni grają zwykle w Rosji. A przypadek sprawił, że jutro będę już po raz drugi na ich występie w ciągu zaledwie 2 miesięcy. Pierwszy był na Woodstocku. Życie jest nieprzewidywalne:)

wtorek, 3 września 2013

Revenado al normala vivordo

Kvankam mi tre malemas, jam venis tempo alkutimiĝi al normala, kutima vivo kaj plenumi ĉiujn devojn. Mi respondas atendantajn retmesaĝojn kaj prizorgas aliajn aferojn. Hodiaŭ mi finis kroĉtriki mian strangan kolorplenan vestaĵon kaj lavis ĝin. Kiam ĝi sekiĝos, eble mi montros foton. Verdire mi estas samtempe fiera kaj kolera, ĉar verŝajne ĝi estos iomete tro malgranda por mi. Tio estas unua vestaĵo farita per mi mem, do mi kelkfoje demandis patrinon, ĉu mi bone ĝin faras kaj ĉu tiel granda sufiĉos. Ŝi ne certis, tamen diris: "Estas bone". Eble ŝi ne volis min malkuraĝigi dum komenco de lernado. Kaj nun evidentiĝis, ke mi apenaŭ povas ĝin survesti. Estas ŝanco, ke post lavado ĝi iomete pligrandiĝos, sed mi ne scias, ĉu sufiĉe. Nu, almenaŭ mi praktikis kroĉtrikadon, eĉ se mi ne povos poste uzi mian kroĉtrikaĵon:)
Alproksimiĝas tempo de mia pola-rusa interŝango kaj nenio okazas. Ni ankoraŭ ne havas vizojn kaj mi ne konas iajn ajn detalojn. Tio iomete min ĉagrenigas, ĉar anstataŭ trankvile ĉion prepari, ni poste haste kaj nervoze aranĝos bezonatajn aferojn.
Krome mi komencis legi esperantan libron "Vojaĝo al Kazohinio". Mi ankoraŭ " La Mastron de l' Ringoj" ne finis legi, tamen "Vojaĝon..." mi pli rapide legas, do eble mi post kelkaj tagoj finlegos ĝin. Mi preparas min ankaŭ por literatura konkurso, do dum tiu aŭ sekva semajno mi devas skribi mallongan esperantan rakonton, ĉar poste eble mi ne havos tempon, kiam venos rusoj.
Se temas pri rusa lingvo finfine post jaroj mi havas nun rusan klavaron ĉe mia tekkomputilo dank' al mia amiko kaj mi ne devas jam kopii literojn aŭ skribi per iaj ajn aliaj strangaj tajpmanieroj:) Verdire mi mem ne scias, kiam mi antaŭe tion ne prizorgis, verŝajne kulpas mia pigreco, kiel ĉiam.
Kaj en laborejo bedaŭrinde ni devos havi tre malutilajn kaj ridintajn kostumojn. Tio tre nervigas min kaj ĉiujn miajn kunlaborantojn. Sed ni ne scias, kiel tion eviti. Eble ni provos kontraŭi, sed mi ne certas, ĉu tio helpos. En septembro mi ne laboros, do tio estas zorgo por oktobro, se mi entute ne rezignos el tiu stulta laboro.

Chociaż mam niechcieja, nadszedł czas przyzwyczaić się do normalnego trybu życia i wypełniania swoich obowiązków. Odpowiadam na zaległe maile i zajmuję się innymi sprawami. Dzisiaj skończyłam szydełkować tę moją dziwną kolczugę dla jednorożca i uprałam ją. Jak wyschnie, może pokażę zdjęcie. Właściwie to jestem jednocześnie dumna i zła, bo najprawdopodobniej to cudo będzie na mnie za małe. To pierwszy ciuch jaki sama robiłam, więc kilka razy pytałam mamę, czy na pewno dobrze to robię i czy takiej wielkości wystarczy. Nie była pewna, ale mówiła jednak, że będzie w porządku. Może nie chciała mnie zniechęcać na początku nauki. A teraz okazało się, że ledwo mogę to założyć. Jest szansa, że rozciągnie się po praniu, ale nie wiem, czy wystarczająco. No, przynajmniej poćwiczyłam szydełkowanie, nawet jeśli nie będę mogła później nosić dzieła moich rąk:)
Zbliża się czas mojej polsko-rosyjskiej wymiany, a nic się w tym kierunku nie dzieje. Jeszcze nie mamy wiz i nie znam jakichkolwiek szczegółów. To mnie trochę martwi, bo zamiast przygotować wszystko na spokojnie, będziemy później w pośpiechu i nerwach organizować sprawy na ostatnią chwilę.
Poza tym zaczęłam czytać esperancką książkę "Podróż do Kazohinii". Nie skończyłam jeszcze czytać "Władcy Pierścieni", ale "Podróż..." czyta mi się szybciej, więc pewnie za kilka dni ją skończę. Przygotowuję się też do konkursu literackiego, więc w tym albo przyszłym tygodniu będę musiała napisać krótkie esperanckie opowiadania, bo później pewnie nie będę miała czasu, kiedy przyjadą Rosjanie.
Jeśli chodzi o rosyjski, to wreszcie po latach mam cyrylicką klawiaturę na moim laptopie i nie muszę już kopiować bukwy po bukwie albo pisać na klawiaturze ekranowej:) Właściwie to sama nie wiem, czemu wcześniej tego nie załatwiłam, pewnie moje lenistwo jest tu winne, jak zwykle.
A w pracy niestety będziemy mieć niepraktyczne i śmieszne stroje. To mnie bardzo denerwuje i wszystkich moich współpracowników. Ale nie wiemy, jak tego uniknąć. Może spróbujemy się sprzeciwić, ale nie wiem, czy to coś pomoże. We wrześniu nie pracuję, więc to problem na październik, o ile w ogóle nie zrezygnuję z tej durnej pracy.

sobota, 31 sierpnia 2013

Ripozo en Bjalistoko

Eble venis jam tempo por skribi ion ĉi tie, kvankam verdire mi ne scias, kion kaj kiel komenci. Hieraŭ mi revenis post 1,5 semajna restado en Bjalistoko. Mi havis interreton tie, sed mankis al mi emo kaj tempo por priskribi ĵusajn okazaĵojn. Certe mi bone ripozis, nur iomete pri korektado mi devis okupiĝi. Mi ekkonis novajn homojn, ĉiujn tre afablajn kaj interesajn. Mi planis iom trankvile kaj sole pripensi kelkajn aferojn, sed tio ne eblis, ĉar mi preskaŭ tuttage renkontiĝis kun homoj. De tempo al tempo tute hazardaj homoj:) Mi manĝis novan por mi lokan manĝaĵon kaj ankaŭ drinkis ion novan. Dum kelkaj tagoj mi eĉ loĝis kun litova familio, kiu venis kun siaj malgrandaj infanoj. Tio estis stranga sperto, ĉar mi preskaŭ nenion komprenis, kvankam mi lernas litovan jam kelkaj jaroj. Mi vizitis interesajn lokojn, eble ne multajn, ĉar mi iomete pigris, tamen iajn fotojn mi havas. Eble poste, kiam mi jam revenos al normala vivo, mi skribos ion plu. Nun mi havas tohuvabohuen en kapo, kiel ĉiam:)

Może nadszedł już czas, żeby coś tu napisać, chociaż sama nie wiem co i od czego zacząć. Wczoraj wróciłam po 1,5 tygodniowym pobycie w Białymstoku. Miałam tam internet, ale brakowało mi chęci i czasu, żeby na bieżąco opisywać wydarzenia. Na pewno dobrze wypoczęłam, tylko trochę korektą musiałam się zająć. Poznałam nowych ludzi, wszyscy byli bardzo mili i interesujący. Planowałam w spokoju i samotności przemyśleć parę spraw, ale to było niemożliwe, bo przez cały dzień z kimś się spotykałam. Czasem z zupełnie przypadkowymi ludźmi:) Jadłam nowe dla mnie lokalne jedzenie i spróbowałam też lokalnych napitków. Przez kilka dni mieszkałam nawet z litewską rodziną, która przyjechała ze swoimi małymi dziećmi. To było dziwne doświadczenie, bo prawie nic nie rozumiałam, chociaż uczę się litewskiego już kilka lat. Odwiedziłam interesujące miejsca, może nie w zbyt wielkiej liczbie, bo trochę miałam lenia, ale mam jednak jakieś tam zdjęcia. Może później, kiedy wrócę do normalnego życia, napiszę coś więcej. Teraz mam w głowie chaos, jak zwykle:)