Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vroclavo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vroclavo. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2014

Jam decidite

Antaŭ hieraŭ mi veturis al Vroclavo por subskribi dokumentoj pri mia forveturo. Ŝajnas, ke mi forveturas en sekva semajno. Mi samtempe ĝojas kaj iomete timas. Tio estos tuta jaro en alia lando. Kaj mi ne scias, kio atendos min ĉi tie, kiam mi revenos. Hieraŭ mi bakis nuksan kukon kaj preparis farĉitan kapsikon. Mi ankoraŭ ne diros, ke mi scipovas kuiri, tamen mi jam povas fari pli kaj pli. Hodiaŭ mi denove veturas al Vroclavo, sed nun por partopreni en Festivalo de Belorusa Sendependa Kulturo. Pasintjare ĝi okazis en mia laborejo kaj mi ankoraŭ loĝis en Vroclavo, do mi povis ĉeesti dum ĉiuj okazaĵoj. Ĉi-jare mi bedaŭrinde devis elekti tio, kio laŭ mi plej gravas, ĉar mi ne povas ĉiutage veturi. Mi elektis diskuton kun belorusaj politikistoj pri situacio de Belorusio post situacio en Ukrainio. Tio ŝajnas al mi ege interesa. Mi nur bedaŭras, ke mi ne povas partopreni ankaŭ aliaj eventoj - koncertoj kaj filmoj.

Przedwczoraj pojechałam do Wrocławia podpisać dokumenty w sprawie mojego wyjazdu. Jadę chyba w przyszłym tygodniu. Jednoczeście się cieszę i trochę boję. To będzie cały rok w innym kraju. I nie wiem, co będzie mnie czekało tutaj po powrocie. Wczoraj upiekłam tartę orzechową i zrobiłam nadziewaną paprykę. Jeszcze nie powiem, że umiem gotować, ale już mi mogę coraz więcej. Dzisiaj znowu jadę do Wrocławia, ale tym razem na Festiwal Niezależnej Kultury Białoruskiej. W tamtym roku odbywał się on u mnie w pracy i mieszkałam wtedy jeszcze we Wrocławiu, więc mogłam wziąć udział we wszystkich wydarzeniach. W tym roku niestety musiałam wybrać to, na czym najbardziej mi zależy, bo nie mogę codziennie dojeżdżać. Wybrałam dyskusję białoruskich opozycjonistów o sytuacji na Białorusi po wydarzeniach na Ukrainie. To wydaje mi się najciekawsze. Żałuje tylko, że nie mogę wziąć udziału we wszystkim - również w koncertach i pokazach filmowych.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Mi malamas vizojn

Sabate mi ricevis finfine inviton el organizo en Belorusio, dimanĉe mi nenion povis fari kaj hodiaŭ mi veturis al Vroclavo. Tie mi vizitis oficejon, kiu helpas ricevi vizon de diversaj landoj. Sed fakte ili ne tro helpis, ĉar virino diris, ke ŝi ne certas, ĉu sufiĉos tempo antaŭ mia forveturo, ĉar tio estos tro riske uzi normalan modon kaj la plej bone, se mi krompagos kaj uzos rapidan modon. Mi ne volis riski kaj bedaŭrinde mi krompagis. Morgaŭ mi devas iri al laboroficejo, sed se mi ne estus devigita resti tie, mi povus mem veturi al belorusa konsulejo en Varsovio aŭ Bjalistoko. Ŝajnas, ke estus pli ĉipe kaj pli interese. Kvankam mi pagis tiel multe da mono, mi timas, ke mi povas ne ricevi vizon, ĉar por belorusa landestro mi estas senlaborulino kaj maljuna fraŭlino el putrita okcidento. Mi ne havis ankaŭ adreson, kie mi loĝos en Belorusio. Kaj virino en oficejo diris, ke konsulo estas tre preciza kaj eĉ eblas, ke oni min vokos al konsulejo en Varsovio por ke mi klarigu iujn informojn kaj respondu demandojn de konsulo. Do krom tio, ke mi pagis tiel multe, eblas, ke mi tamen devos veturi mem al Varsovio. Tute sensence. Des pli, ke eĉ se mi veturos kaj klarigos, oni plu povas decidi, ke mi vizon ne ricevos. Kiel mi malamas vizojn. En mia ideala mondo vizoj ne ekzistas.

W sobotę dotarło do mnie wreszcie zaproszenie z organizacji na Białorusi, w niedzielę nic nie mogłam załatwić, a dzisiaj pojechałam do Wrocławia. Poszłam tam do biura pośrednictwa wizowego. Ale właściwie niewiele mi tam pomogli, bo babka powiedziała, że nie jest pewna, czy zdążę otrzymać wizę przed wyjazdem, bo to zbyt ryzykowne korzystać z trybu standardowego (chociaż kombinowała nawet z jakimiś przesyłkami konduktorskimi itp.) i najlepiej jeśli dopłacę i użyję trybu ekspresowego. Wolałam nie ryzykować i niestety dopłaciłam. Jutro muszę iść do pośredniaka, ale jeśli nie byłabym zmuszona tu zostać, to sama bym pojechała do konsulatu w Warszawie albo Białymstoku. Zdaje mi się, że byłoby taniej i ciekawiej. Chociaż zapłaciłam tyle kasy, boję się, że i tak tej wizy nie dostanę, bo dla Baćki jestem bezrobotną starą panną ze zgniłego zachodu. Nie miałam też adresu, gdzie będę mieszkać na Białorusi. A babka w biurze powiedziała, że konsul jest bardzo skrupulatna i możliwe, że wezwą mnie jeszcze na wyjaśnienia do konsulatu do Warszawy. Czyli mimo, że zapłaciłam tyle forsy, możliwe, że i tak będę musiała sama jechać do stolicy. Zupełnie bez sensu. Tym bardziej, że nawet jeśli pojadę i wyjaśnię, tak czy siak mogą mi wizy nie dać. Jak ja nienawidzę wiz. W moim idealnym świecie wizy nie istnieją.

środa, 28 maja 2014

Malplibonigado de statistikoj kaj nuksa kuko

Hieraŭ mi iris al oficejo rigistriĝi oficiale kiel senlaborulino. Do mi malvolonte malplibonigis statistikojn de registaro. Kompreneble mi ne ricevas iun ajn monon, ĉar mi ne laboris. Unu nura pluso estas, ke mi nun estas asekurita kaj mi povas iri senpage al kuracisto, se mi malsaniĝos. Oni donis al mi daton, kiam mi devas viziti oficejon denove. Interese, ĉu ili trovos ion por mi, ĉar en formularo ili enskribis strangajn aferojn kiuj ne tro havas sencon.
Morgaŭ mi veturas al Vroclavo, kie okazos Internacia Kongreso de Lituanistoj. Estos multege da okazaĵoj - prelegoj, diskutoj ktp. Krome okazos ankaŭ renkontiĝo kun litova verkisto kaj koncerto de popolmuzika grupo el Litovio. Do estos tre interese kaj mi jam ĝojas. Kongreso daŭros du tagoj, mi revenos verŝajne tre malfrue vendrede aŭ jam sabate.
Kaj lasta afero  - sekva sukceso en kuirejo:) Ili ne estas multnombraj, do ĉiuj gravas:) Por Tago de Patrino mi bakis nuksan kukon kaj ĝi estis bongustega. Mi ĝin faris unuafoje en mia vivo kaj mi timis, ke ĝi ne estos tiel bona, sed fakte ĝi estis perfekta. Bedaŭrinde mi ne scias, ĉu iam ajn ĝin bakos denove, ĉar patrino petis min, ke mi neniam plu donu al ŝi ion dolĉan (ŝi iomete malsanas kaj ne povas manĝi multe da sukero). Do sukceso ne estas tute plena, ĉar ĝis kiam mi vivas kun gepatroj, ŝajnas, ke mi ne eklernos baki kukojn. Almenaŭ ne normale dolĉajn. Do jen lasta peco de mia bongustega nuksa kuko, kiu rapidege malaperis:)
Wczoraj byłam w pośredniaku oficjalnie zarejestrować się jako bezrobotna. Niechętnie więc popsułam rządowe statystyki. Oczywiście nie dostaję żadnego zasiłku, bo nie pracowałam. Jedyny plus to taki, że będę od tej pory ubezpieczona i będę mogła normalnie iść do lekarza w razie choroby. Wyznaczyli mi już kolejny termin, kiedy mam się stawić. Ciekawe, czy coś dla mnie znajdą, bo do tego formularza powpisywali dziwne rzeczy, które nie bardzo mają sens.
Jutro jadę do Wrocławia, gdzie odbędzie się Międzynarodowy Kongres Lituanistów. Będzie mnóstwo wydarzeń - wykłady, dyskusje itp. W planach jest także spotkanie autorskie z litewskim pisarzem oraz koncert zespołu ludowego z Litwy. Zapowiada się więc bardzo ciekawie i już nie mogę się doczekać. Kongres potrwa dwa dni, wrócę w piątek późnym wieczorem albo w sobotę.
I ostatnia sprawa - kolejny sukces w kuchni:) Nie ma ich zbyt wiele, więc każdy się liczy:) Na Dzień Matki upiekłam tartę orzechową i była pyszna. Robiłam ją pierwszy raz w życiu i bałam się, że coś pójdzie nie tak, ale wyszła idealnie. Niestety nie wiem, czy ją jeszcze kiedykolwiek upiekę, bo mama poprosiła, żeby już nigdy więcej nie dawać jej z żadnych okazji słodyczy (trochę choruje i musi ograniczać cukier). Sukces nie jest więc pełny, bo wychodzi na to, że dopóki mieszkam z rodzicami, nigdy nie nauczę się piec ciast. Przynajmniej nie takich normalnie słodkich. A powyżej na zdjęciu ostatni kawałek wspomnianej tarty, która zniknęła błyskawicznie:)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Adiaŭoj

Hieraŭ mi veturis al Vroclavo por preni miajn lasitajn aĵojn kaj lasi ŝlosilojn ĉe mia kunloĝanto. Verŝajne ni jam neniam ekvidos unu la alian. Ni preskaŭ ne renkontiĝis, do mi ne sopiros, sed tamen kelkaj jaroj ni loĝis kune. Al vroclava loĝejo mi ankaŭ ne tro sopiros. Certe mankos al mi spaco, ĉar tie mi havis propran ĉambron ktp. Al urbo mem mi ankaŭ ne tro sopiros, mi ŝatas Vroclavon, sed tio ne estas tiu amo kiel al Vilno aŭ Bjalistoko. En Vroclavo mi ĉiam sentis min iel fremda kaj ne de ĉi tie. Sendube mi sopiros al homoj, miajn amikojn, kunlaborantojn kaj aliaj konatoj. Distanco inter mia nuntempa urbo kaj Vroclavo estas pli malpli horo per trajno, do certe ni de tempo al tempo renkontiĝos, sed tio jam ne estos tiel ofte kaj tiel longe, ĉar mi ĉiam devas reveni per lasta trajno hejmen. Do mi ne adiaŭis Vroclavon por ĉiam, sed tamen ia parto de mia vivo finiĝis.
Kaj hodiaŭ iom neatendite mi eksciis, ke mia amikino verŝajne baldaŭ forveturos labori en alia lando. Ŝia fratino jam estas tie kun sia edzo kaj ŝi planas ekloĝi kun sia koramiko kun ili. Tio estas iom trista informo, ĉar mi sciis transloĝiĝante, ke malmultaj miaj amikoj restis en urbo, sed nun mi timas, ke baldaŭ neniu restos. Kaj mi ankaŭ komencis pripensadi, ĉu ne forveturi alilanden. Estas malgranda ŝanco, ke mi trovos laboron ĉi tie, preskaŭ ĉiuj amikoj jam forveturis aŭ planas tion.

Wczoraj pojechałam do Wrocławia zabrać moje ostatnie rzeczy i zostawić klucze mojemu współlokatorowi. Pewnie już nigdy się nie zobaczymy. Prawie się nie znaliśmy, więc nie będę tęsknić, ale jednak kilka lat mieszkaliśmy razem. Za wrocławskim mieszkaniem też nie będę za bardzo tęsknić. Zdecydowanie będzie mi brakowało przestrzeni, bo miałam tam swój pokój itp. Za miastem jako takim też nie będę jakoś szczególnie tęsknić, bo lubię Wrocław, ale nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia jak Wilno albo Białystok. We Wrocławiu zawsze czułam się nietutejsza. Bez wątpienia będę tęsknić za ludźmi, za przyjaciółmi, za współpracownikami i innymi znajomymi. Odległość między moim obecnym miejscem zamieszkania a Wrocławiem to mniej więcej godzina jazdy pociągiem, więc na pewno od czasu do czasu będziemy się spotykać, ale to już nie będzie tak często i tak długo, bo zawsze będę musiała zdążyć na ostatni pociąg do domu. Nie pożegnałam więc Wrocławia na zawsze, ale jakaś część mojego życia właśnie się zakończyła.
A dzisiaj dość niespodziewanie dowiedziałam się, że moja przyjaciółka wkrótce wyjedzie za chlebem na wyspy. Jej siostra już tam jest ze swoim mężem, a ona planuje zamieszkać u nich ze swoim chłopakiem. To dość smutna wiadomość, przeprowadzając się, wiedziałam, że niewielu przyjaciół już tutaj zostało, ale teraz boję się, że niedługo nikt nie zostanie. I też zaczęłam zastanawiać się nad wyjazdem. Szansa, że znajdę tutaj pracę jest niewielka, prawie wszyscy znajomi już wyjechali albo wkrótce planują to zrobić.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Transloĝiĝo

Sabate mi veturis al Ĉeĥio. Tio estis unutaga ekskurso al ĉeĥaj montoj apud mia urbo. Bedaŭrinde veturas tien nek trajno, nek aŭtobuso. Do mi kun amikino parte veturis per trajno, parte iris piede kaj parte petveturis. Sed ekskurso estis bonega.
Dimanĉe mi transloĝiĝis al mia hejmurbo. Frato kaj lia koramikino helpis min transporti aĵojn. Mi lasis ankoraŭ kelkajn aĵojn en Vroclavo, do mi devos reveni tien ĉi-semajne. Krome mi havas kelkajn aferojn por prizorgi.
Hodiaŭ mi rekomencis kurson de Esperanto kun mia amikino. Jes, denove:) Sed nun ni loĝas en sama urbo kaj ŝi laboras tre proksime al mia loĝejo, de espereble ĉi-foje ni sukcesos. Kaj ŝi sufiĉe multe memoras, do eble baldaŭ ŝi komencos paroli. Ni planas renkontiĝi ankoraŭ en tiu ĉi semajno.

W sobotę pojechałam do Czech. To była jednodniowa wycieczka w czeskie góry niedaleko mojego miasta. Niestety nie można tam dojechać ani pociągiem, ani autobusem. Z koleżanką pojechałyśmy więc częściowo pociągiem, częściowo poszłyśmy z buta, a częściowo podjechałyśmy autostopem. Ale wycieczka była świetna.
W niedzielę przeprowadziłam się z powrotem do mojego rodzinnego miasta. Brat ze swoją dziewczyną pomógł mi przetransportować graty. Zostawiłam jeszcze parę rzeczy we Wrocławiu, więc będę musiała tam wrócić w tym tygodniu. Poza tym mam jeszcze parę spraw do załatwienia.
Dzisiaj znowu rozpoczęłam kurs esperanta dla mojej koleżanki. Tak, znowu:) Ale teraz mieszkamy w tym samym mieście, a ona pracuje bardzo blisko mojego mieszkania, więc mam nadzieję, że tym razem nam się uda skończyć. Ona całkiem sporo pamięta, więc może niedługo zacznie rozmawiać. Planujemy spotkać się ponownie jeszcze w tym tygodniu.

niedziela, 12 stycznia 2014

200 enskribaĵoj kaj resumo de 2013 jaro

Venis tempo por resumo de pasinta jaro. Kaj estas du okazoj por tio - antaŭ kelkaj tagoj ni festis Novjaron kaj tio estas mia ducenta enskribaĵo en tiu ĉi blogo. Do jen la resumo:
Mi vizitis multe da interesaj lokoj: Varsovion, Lodzon, Bjalistokon, Rigon, Talinon, slovakan Martin, festivalon Woodstock, Peterburgon, Hradec Kralove, Vilnon kaj multajn aliajn. En tiu ĉi jaro mi unuafoje veturis sola al alia lando - somere al Slovakio kaj vintre al Litovio. Parto de miaj polaj vojaĝoj mi ankaŭ pasigis sola, sed ne tute. Ekzemple en Varsovio mi hazarde ekkonis belorusoj kaj en Bjalistoko mi ekkonis multege da homoj. Bedaŭrinde mi ne sukcesis viziti Kartvelion, sed mi ekkonis unu kartvelo en Pollando.
Se temas pri studado kaj laboro - mi sukcese pasigis ekzemenoj dum vintra kaj somera sesio. Sed ia maniere mi ne plu studas. Tio estas por mi malfacila temo lastatempe. Tio estas ankaŭ unu el la plej strangaj okazaĵoj en mia vivo, samtempe mi sentas, ke tute normala. Fakte mi ne tro bedaŭras, nur pro familio eble, ĉar mi scias, ke mi iom trompigis ilin kaj mi sentas tre malbone pro tio. Mi plu laboras en koncertejo, dum jaro mi volontulis ankaŭ en du lokoj kiel korektistino, tio donis al mi iomete da sperto, eble ne tro serioza, sed pli bona ol nenia. Nun en januaro mi komencis praktikon en du novaj lokoj, do eble dank' al mia antaŭa volontulado, mi ne scias. Mi serĉas jam ekde kelkaj monatoj laboron, bedaŭrinde mi nenion trovis ankoraŭ. Pro tio mi sentas sin strange, mi ne povas ion ajn plani certe kaj sendube. Ĉar se iu telefonos al mi kun propono de laboro, mi devos tuj ŝanĝi ĉiujn planojn. Eble eĉ ŝanĝi loĝlokon.
Kie loĝi kaj vivi? Tio ankaŭ estis ĉefa demando de pasinta jaro. Mi ne scipovas elekti inter Vroclavo kaj Valbĵiĥo. Pro tio mi elpensis, ke eble Bjalistoko estos bona kompromiso. Nun mi atendas, kie mi trovos laboron. Mi pensis ankaŭ pri staĝumado en Slovakio, ĉar tio estas loko, kiun mi amas same kiel Vilno kaj Bjalistoko. Kaj post vojaĝo al Peterburgo mi preskaŭ certas, ke mi ne povus loĝi en Rusio. Tio estis mia dua vizito en tiu ĉi lando kaj al mi ŝajnas, ke mi ne eltenus vivi tie. Almenaŭ ne por longe.
En pasinta jaro okazis ankaŭ kelkaj malbonaj aferoj, ĉefe ligitaj kun mia familio. Mia patrino estis en malsanulejo, poste mia frato estis en malsanulejo kaj li pro tio ne plu povas labori en antaŭa loko. Mia hundo tre malsanas, ni jam pensis, ke li baldaŭ mortos, mi jam komencis adiaŭi lin en miaj pensoj. Tamen li plu vivas, sed li devas ĉiutage preni multekostajn medikamentojn. Sekva malbona afero, sed ne ligita kun sano, estis ŝtelo de mia telefono dum E-aranĝo.
Io pri interhomaj rilatoj. Neniam antaŭe mi sentis min tiel sola kiel en tiu ĉi pasinta jaro. Fakte mi nur en laborejo havis bonan kontakton kaj mi sentis sin bone, ĉar en universitato mi preskaŭ neniu konis de mia nova studgrupo. Same al Slovakio mi veturis tute sola kaj preskaŭ tutan semajnon pasigis sola, kvankam ĉirkaŭis min preskaŭ 200 potencialaj amikoj. Eble pro tiu soleco mi faris kelkaj aferojn, kiujn mi ne volis fari. Unuan aferon mi iel finis, malfacile sed verŝajne sukcese. Kaj dua persekutas min ĝis nun. Kaj donas ĝojon kaj doloron. Mi ne scias, kion pli ofte. Eble tempo helpos kaj normaligos situacion, sed nun mi tre stulte suferas kaj preskaŭ nenion povas fari kun tio. Nur atendi. Tute strange mi pasigis Kristnaskon. Ĉar mi ne revenis hejmen por festi kun mia familio. Mi restis kelkcent kilometrojn for kaj sidis kun alilandanoj, kiujn mi ekkonis apenaŭ kelkaj tagoj antaŭe. Tamen plaĉis al mi:) Kaj poste venis poloj kun multege da manĝaĵo, do fakte mi sentis min eĉ pli kristnaske ol en mia propra familio, kie tiu festo ĉiam ŝajnas al mi esti tiel nenatura. Tio estis mia unua Kristnasko ekster mia hejmo kaj laŭ mi la plej bona el ĉiuj krom tiuj dum mia infaneco.
Nun pri bonaj aferoj. Mi realigis mian revon, eĉ dufoje - mi partoprenis koncerton de rusa muzikgrupo Leningrad dum Woodstock festivalo kaj poste en Legnica. Mi pensis, ke tio neniam okazos kaj tiu jaro tute surprizis min. Des pli, ke ambaŭ koncertoj estis senpagaj. Mi vizitis Peterburgon, tio ankaŭ estis mia revo. Sed vojaĝo ne tiel plaĉis al mi, kiel mi esperis. Kialoj estis multaj, eble mi jam pri tio skribis. Stranga afero, ĉar tio neniam estis mia revo, sed mi gividis kurson de la pola dum lasta JES kaj tio tre ekplaĉis al mi. Dum SES mi ankaŭ gividis unu lecionon de la pola, sed ne estis tiel bone. Mi ne scias ankoraŭ, sed eble mi iel uzos tiun sperton kaj senton en estonteco. Reaktiviĝis mia skolta teamo - do tio ankaŭ estis mia revo, ĉar mi havas bonagajn memoraĵojn ligitaj kun tiuj homoj. Bedaŭrinde ni jam ne havas tiel multe da tempo en nia plenkreska vivo por renkontiĝi, malfacilas kolekti ĉiujn anoj en sama tempo kaj sama loko. Sed bone, ke ni almenaŭ de tempo al tempo renkontiĝas. Sekva afero - mia tiel nomata literata debuto:) Mi revis pri tio, certe jes. Sed mi neniam pensis, ke en tia formo kaj tiel rapide ĝi okazos. Ĉar mi ne skribis ion tre bonan. Tamen agrable estas ekvidi presitan sian nomon. Kaj eble tio estos bona komenco por aliaj verkoj, jam pli seriozaj. Tuwim ankaŭ debutis simile:) Lastatempe mi komencis ankaŭ iomete kuiri, ĉar mi preskaŭ entute ne scipovas. Ankaŭ kroĉtriki mi komencis, sen grandaj sukcesoj, sed se mi ekzercus iom pli, eble estus pli bone.
Do jen pli malpli ĉio el gravaj okazaĵoj de pasinta jaro. Kaj resumo estas tia - mi ne scias, ĉu mi iam ajn sentis min pli sola kaj pli perdita en mia vivo. Sed samtempe mi sentas min sufiĉe bone (krom momentoj kiam mi pensas pri mia familio), ĉar mi scias, ke sendepende, de tio, kio okazos, mi iel tion travivos kaj finfine ĉio estos bone. Eble nun estas malfacila tempo por mi, sed iam ĝi devas plibonigi kaj mi trovos bonan vojon. Oni diras: espero, patrino de stultuloj. Sed sen espero mi ne scias, kion mi farus, do mi devas esperi.
Kaj mi deziras al mi, ke tiu nova, 2014 jaro, estu pli bona ol pasinta.

Przyszedł czas na podsumowanie ubiegłego roku. Są po temu dwie okazje - kilka dni temu świętowaliśmy Nowy Rok, a to jest dodatkowo mój dwusetny wpis na tym blogu. Oto recenzja roku 2013:
Odwiedziłam wiele interesujących miejsc: Warszawę, Łódź, Białystok, Rygę, Tallin, słowacki Martin, festiwal Woodstock, Petersburg, Hradec Kralove, Wilno i wiele innych. W tym roku pierwszy raz w życiu sama pojechałam zagranicę - najpierw w lecie na Słowację, a później w zimie na Litwę. Część moich polskich podróży również odbyłam zupełnie sama, ale nie całkiem. W Warszawie spotkałam przypadkiem Białorusinów, a w Białymstoku poznałam mnóstwo ludzi. Niestety nie odwiedziłam Gruzji, ale za to poznałam jednego Gruzina w Polsce.
Jeśli chodzi o studia i pracę - szczęśliwie zaliczyłam sesję zimową i letnią. Ale jakimś dziwnym trafem już nie studiuję. To jest trudny dla mnie temat ostatnio. I jedno z najdziwniejszych wydarzeń w moim życiu, chociaż jednocześnie mam poczucie, że zupełnie normalne. Właściwie to nawet trudno powiedzieć, że żałuję, jeśli już, to raczej ze względu na rodzinę, bo wiem, że ich w jakiś sposób zawiodłam i źle się z tym czuję. Dalej pracuję w centrum sztuki, w tym roku zaczęłam też wolontariat w dwóch pismach jako korektorka, to dało mi trochę doświadczenia, może niezbyt poważnego, ale lepsze to niż nic. Teraz od stycznia zaczęłam praktykę w dwóch nowych miejscach, może właśnie dzięki temu mojemu wcześniejszemu wolontariatowi, nie wiem. Szukam już od kilku miesięcy pracy, jak na razie bezskutecznie. Przez to żyję w zawieszeniu, nie mogę nic zaplanować na pewno, bo nie wiem, co dalej ze mną będzie. Bo jeśli ktoś zadzwoni z propozycją pracy, będę musiała wszystko rzucić i nagle zmienić plany. A może i nawet miejsce zamieszkania.
Gdzie mieszkać i żyć? To jedno z głównych pytań, które mnie męczyło w ubiegłym roku. Nie umiem wybrać między Wrocławiem a Wałbrzychem. Pomyślałam więc, że może dobrym kompromisem będzie Białystok. Teraz czekam, gdzie znajdę pracę. Myślałam też o stażu na Słowacji, bo ten kraj kocham tak samo jak Wilno czy Białystok. A po podróży do Rosji jestem już prawie pewna, że nie mogłabym tam żyć. To była już moja druga wizyta w tym państwie i wydaje mi się, że nie wytrzymałabym tam. A przynajmniej nie za długo.
W zeszłym roku wydarzyło się także kilka przykrych spraw związanych z moją rodziną. Moja mama była w szpitalu, później mojego brata zabrała karetka, przez co stracił dotychczasową pracę. Mój pies jest bardzo chory, już myśleliśmy, że niedługo umrze i nawet zaczęłam się już z nim żegnać w myślach. Nadal jednak żyje, ale cały czas musi przyjmować drogie leki. Inna nieprzyjemna sprawa, ale niezwiązana już ze zdrowiem, to kradzież mojego telefonu na Słowacji podczas wyjazdu.
Trochę o relacjach międzyludzkich. Nigdy wcześniej chyba nie czułam się tak samotna jak w minionym roku. Właściwie tylko w pracy miałam w miarę dobry kontakt z ludźmi i czułam się dobrze, bo na uczelni nie znałam prawie nikogo z mojego nowego roku. Tak samo na Słowację pojechałam zupełnie sama i cały tydzień włóczyłam się sama, chociaż byłam otoczona przez około 200 potencjalnych przyjaciół. Może z tego powodu zrobiłam kilka rzeczy, których być może nie powinnam robić. Jedną sprawę jakoś zakończyłam, z trudem, ale wydaje mi się, że skutecznie. A druga sprawa prześladuje mnie do teraz. Dając jednocześnie radość i cierpienie. Sama nie wiem, co częściej. Może czas pomoże i jakoś unormuje sytuację, ale na razie głupio po prostu głupio cierpię i nie bardzo mogę cokolwiek z tym zrobić. Tylko czekać. Zupełnie dziwnie spędziłam też wigilię. Bo nie wróciłam świętować z rodziną. Zostałam kilkaset kilometrów od domu i siedziałam z obcokrajowcami, których poznałam zaledwie kilka dni wcześniej. Podobało mi się jednak:) A później przyszło też wielu Polaków z potrawami wigilijnymi, więc czułam się nawet bardziej świątecznie niż u siebie w domu, gdzie święta zawsze wydają mi się jakieś sztuczne. To były moje pierwsze święta poza domem i według mnie najlepsze poza tymi z czasów dzieciństwa.
Teraz o dobrych rzeczach. Spełniłam swoje marzenie, nawet dwukrotnie - uczestniczyłam w koncercie rosyjskiego zespołu Leningrad na Woodstocku, a później w Legnicy. Myślałam, że nigdy w życiu nie będę miała takiej okazji i ten rok zupełnie mnie zaskoczył. Tym bardziej, że oba były darmowe. Odwiedziłam Petersburg, co też było moim marzeniem. Ale podróż trochę mnie zawiodła. Powodów było wiele, może nawet już o nich pisałam. Dziwna sprawa, bo to nigdy nie było moim marzeniem, ale prowadziłam kurs języka polskiego dla obcokrajowców podczas ostatniego JES-u i nawet mi się spodobało. Na SES-ie też prowadziłam jedną lekcję polskiego, ale nie było aż tak fajnie. Jeszcze nie wiem, ale może wykorzystam kiedyś to doświadczenie i uczucie w przyszłości. Reaktywowała się moja drużyna harcerska - to też było moje marzenie, bo mam wspaniałe wspomnienia związane z tymi ludźmi. Niestety nie mamy już tyle czasu w naszym dorosłym życiu na spotkania, trudno zebrać wszystkich członków w tym samym czasie i w tym samym miejscu. Ale dobrze, że chociaż czasem się spotykamy. Kolejna sprawa - mój tak zwany debiut literacki:) Marzyłam o tym, i owszem. Ale nigdy nie myślałam, że tak szybko i w takiej formie to nastąpi. Bo nie napisałam jakiegoś wielkiego dzieła. Miło jednak ujrzeć swoje nazwisko w druku. I może będzie to dobry wstęp do poważniejszych utworów. Tuwim też debiutował podobnie:) Ostatnio zaczęłam też trochę gotować, bo prawie w ogóle nie umiem. Zaczęłam też szydełkować, bez większych sukcesów na razie, ale jeśli poćwiczyłabym dłużej, może byłoby lepiej.
To mniej więcej wszystko z ważniejszych wydarzeń minionego roku. A podsumowanie jest następujące - nie wiem, czy kiedykolwiek czułam się bardziej samotna i zagubiona. Ale jednocześnie nie opuszcza mnie w miarę dobry nastrój (oprócz momentów, kiedy myślę o rodzinie), bo wiem, że niezależnie od tego tego, co się wydarzy, jakoś to przeżyję i wszystko będzie dobrze. Może teraz mam trudniejszy okres, ale kiedyś musi się skończyć i wierzę, że odnajdę właściwą drogę. Mawiają: nadzieja matką głupich. Ale bez nadziei nie wiem, co bym zrobiła, więc muszę mieć nadzieję i się jej trzymać.
I życzę sobie, aby ten nowy, 2014 rok, był lepszy od poprzedniego.

piątek, 29 listopada 2013

Supo el ruĝa lento

Merkrede mi partoprenis renkontiĝon kun fama litova verkisto Tomas Venclova. Estis tre interese. Mi povis aŭskulti liajn poemojn litove kaj pole. Hieraŭ mi vizitis ekspoziciojn pri litovaj lignaj sinagogoj. Bedaŭrinde mi devis foriri frue por ke mi ne malfruiĝu por mia deĵoro en laborejo. Ekspozicio okazis en fama vroclava Sinagogo sub Blanka Cikonio (malsupra foto kaj lasta en tiu enskribaĵo prezentas sinagogon kaj parton de ekspozicio).
Se temas pri Kartvelio - malfacila temo. Iam mi skribis, ke ankoraŭ somere kun amikoj mi aĉetis sufiĉe ĉipajn biletojn por decembro. Venas jam preskaŭ decembro kaj mi verŝajne ne flugos. Kialoj estas multaj. Mi bedaŭras, sed tiel okazas, se vi planas vojaĝon duonjare antaŭ forveturo. Nun mi devas reorganizi tiun tempon. Mi havas kelkajn eblecojn, indas ilin ordigi kaj elekti la plej bonajn. Eĉ hodiaŭ mi ricevis telefonon kun propono de praktiko en oficejo, lunde mi iros kaj ekscios plu.
Revenante al miaj eksperimentoj en kuirejo, mi preparis merkrede supon el ruĝa lento. Ĝi estis bongusta, iomete acida, sed bona. Nur iel strange, ĉar mi neniam ĝin manĝis, do mi ne scias, kia devas esti ĝia gusto:) Tamen se mi plu vivas, do eble ĉio estis en ordo. Laŭ mi plena sukceso. Jen ĝi:
W środę wzięłam udział w spotkaniu ze znanym litewskim pisarzem Tomasem Venclovą. Było bardzo ciekawie. Mogłam wysłuchać jego wierszy po litewsku i po polsku. Wczoraj odwiedziłam wystawę o litewskich drewnianych synagogach. Niestety musiałam wyjść wcześnie, żeby nie spóźnić się na dyżur w pracy. Wystawa mieści się w słynnej wrocławskiej Synagodze pod Białym Bocianem (poniższe zdjęcie oraz pierwsze w tym wpisie prezentują synagogę oraz fragment wystawy).
Jeśli chodzi o Gruzję - trudny i drażliwy temat. Kiedyś pisałam, że jeszcze w lecie kupiłam ze znajomymi w miarę tanie bilety na grudzień. Przyszedł już prawie grudzień i prawdopodobnie nie polecę. Powodów jest wiele. Żałuję, że tak wyszło, ale tak to bywa jak się planuje podróż pół roku przed. Teraz muszę jakoś zreorganizować ten czas. Mam kilka możliwości, muszę je uporządkować i wybrać najlepsze. Dzisiaj nawet dostałam telefon z propozycją praktyki w biurze, pójdę tam w poniedziałek i dowiem się więcej.
Wracając do moich eksperymentów kulinarnych, w środę zrobiłam zupę z czerwonej soczewicy. Była pyszna, trochę kwaśna, ale dobra. Tylko trochę dziwnie, bo nigdy wcześniej nie jadłam zupy z soczewicy, więc nie mam pojęcia, jak powinna smakować:) Ale wciąż żyję, więc chyba wszystko było w porządku. Jak dla mnie pełny sukces. Zdjęcie zupy powyżej, między zdjęciami z wystawy.

poniedziałek, 7 października 2013

Komenco de semestro

Por mi nova semestro komencos morgaŭ, kvankam ĉiuj aliaj havis lecionojn kaj prelegojn jam en pasinta semajno. En Rusio eĉ en pasinta monato. Malbonŝance mi ne sukcesis enskribiĝi por lecionoj ĉe nia interreta sistemo de universitato kaj nun mi havos problemojn. Teorie mi ne povas partopreni iaj ajn lecionoj!
Hodiaŭ mi preskaŭ miskaptis trajnon ĝis Vroclavo. Konduktoro jam fajfis, sed li ekvidis min kurantan kun du sakoj, grandan kaj malgrandan. Li atendis momenton kaj mi sukcese entrajniĝis. Mi devis veni Vroclaven, ĉar komenciĝis polaj-rusaj renkontiĝoj. Unua tago ne tro plaĉis al mi. Venis ĉefe poloj, nur du rusinoj kaj unu knabino el Grodno. Estis iomete malinterese kaj entute ne pri Rusio, komenciĝis iaj strangaj diskutoj pri arĥitekturo de mezepoko aŭ afrikanaj vilaĝoj ekzemple. Mi ne scias, ĉu mi venos plu, ĉar tio daŭras longe kaj mi havas multajn aliajn aferojn por prizorgi.
Revenante al Peterburgo, ŝajnas al mi, ke fama kanto de Jaromir Nohavica bone priskribas ĝian etoson kaj miaj impresoj pri la urbo. Vi povas aŭskulti kanton ĉeĥe ĉi-tie: Jaromir Nohavica - Peterburg. Aŭ se vi preferas polan version, vi trovos ĝin malsupre en pola traduko.

Dla mnie nowy semestr zacznie się dopiero jutro, chociaż dla wszyscy inni mieli zajęcia już w zeszłym tygodniu. A w Rosji nawet już w zeszłym miesiącu. Pechowo nie udało mi się zapisać na zajęcia w usosie, przez co będę miała teraz spore problemy. Teoretycznie w ogóle nie powinnam brać udziału w zajęciach!
Dzisiaj prawie spóźniłam się na pociąg do Wrocławia. Konduktor już odgwizdywał odjazd, ale zauważył, że wbiegam na peron objuczona dwoma plecakami, więc się ulitował. Poczekał moment i udało mi się wsiąść w ostatniej chwili. Musiałam przyjechać do Wrocławia, bo zaczęły się warsztaty polsko-rosyjskie. Pierwszy dzień niezbyt mi się spodobał. Przyszli głównie Polacy, były tylko dwie Rosjanki i jedna dziewczyna z Grodna. Było trochę nudnawo i w ogóle nie o Rosji, zaczęły się np. jakieś dziwne dyskusje o architekturze średniowiecza albo afrykańskich wiosek. Nie wiem, czy będę dalej przychodzić, bo te warsztaty trwają długo, a mam wiele innych rzeczy do zrobienia.
Wracając do Petersburga, wydaje mi się, że znana piosenka Jaromira Nohavicy dobrze oddaje jego atmosferę oraz moje wrażenia o mieście. Polskiej wersji można wysłuchać tutaj: Artur Andrus - Petersburg. A jeśli ktoś woli czeski oryginał, link znajdzie powyżej w esperanckim tekście.

piątek, 20 września 2013

Pola-rusa pentrajxo

Matene ni renkontigxis kun rusoj por pentri sur muro de universiteto grandan tramon. Verdire tramo jam estis pentrita, ni devis nur plenigi fenestrojn. Ni dividis je polaj-rusaj paroj kaj cxiu paro pentris propran komunan fenestreton de tramo. Ni bone amuzigxis, tempo rapide pasis.
Versxajne marde mi devos veturi al Poznano por preni niajn vizojn. Mi ne volas, sed oni devigos min. Neniam mi estis en tiu urbo, do eble ekskurso estos interesa. Tamen mi preferus resti hejme kaj preparigxi por Rusio.
Kaj jen mia hodiauxa pentrajxo. Cxefa auxtoro de gxi estas Valerij, ni estis kune en paro, mi nur iomete helpis al li. Aux de tempo al tempo ecx malhelpis:) Bildo prezentas tipan logxanton de Pollando laux malnovaj sovietaj multfilmoj, se mi bone komprenis, kion volis diri Valera. Kaj malantaux polo estas vroclava stacidomo. Interese, ke ni ambaux estas maldekstramanuloj.
Rano spotkaliśmy się z Rosjanami, żeby na ścianie uniwersytetu namalować mural z tramwajem. Prawdę mówiąć tramwaj był już namalowany wcześniej, my musieliśmy wypełnić tylko jego okna. Podzieliliśmy się na pary polsko-rosyjskie i każda z par miała swoje okienko do pomalowania. Dobrze się bawiliśmy, czas nam szybko zleciał.
We wtorek najprawdopodobniej będę musiała jechać do Poznania odebrać nasze wizy. Nie chcę, ale będę zmuszona. Nigdy nie byłam w tym mieście, więc być może wycieczka będzie ciekawa. Wolałabym jednak zostać w domu i szykować się już na Rosję.
A powyżej można zobaczyć moje dzisiejsze arcydzieło. Jego głównym autorem jest Walerij, byliśmy razem w parze, ja mu tylko trochę pomagałam. A czasem nawet przeszkadzałam:) Obrazek przedstawia typowego Polaka według starych radzieckich kreskówek, jeśli dobrze zrozumiałam, co chciał mi przekazać Walera. Ciekawe, że oboje jesteśmy leworęczni.

poniedziałek, 16 września 2013

Nova komputilo kaj translogxigxado

Ekde hodiaux mi denove logxas en Vroclavo. Kaj pro tio mi devis acxeti novan komputilon, cxar malnova jam versxajne mortis. Mi sukcesis alsxuti el gxi kelkaj gravaj dosieroj, ekzemple mian konkursan rakonton kaj tipografian projekton, pri kiu mi iam cxi tie skribis. Bedauxrinde restis tie kelkaj fotoj, kiuj mi volis aldoni cxe mia alia blogo. Mi ne scias, cxu mi sukcesos ilin iam denove ekvidi.
Nova komputilo estas samtempe gxojiga kaj iritiga afero. Gxi jam ne bruas tiel lauxte kiel traktoro kaj gxi ne havas problemon kun sxargxado. Tamen operacia sistemo aux operaciumo, kiel nomas gxin Vikipedio, sxajnas al mi por nun iomete stranga kaj mi ne povas alkutimigxi al Vindozo 8.
Morgaux jam venos rusoj. Mi devas ilin konduki el ilia studenthejmo al loko de nia renkontigxo. Mi iomete timas, cxar mi ne konas Vroclavon tiel bone, de tempo al tempo mi mem uzas mapon, do eble mi ne estas la plej tauxga persono por gvidado eksterlandanoj. Morgaux evidentigxos, cxu ni perdigxos kaj malfruigxos. Espereble cxio estos en ordo.
Je la fino la plej stranga afero de hodiaux. Mi acxetis mangxajxon kaj aliajn utilajn ajojn por logxejo. Cxio estis peza, sed mi iel tion alportis hejmen. Sed ekdoloris min unu fingro en dekstra mano. Mi pensis, ke tio estas momenta, mallonga afero kaj gxi rapide revenos al sia stato. Bedauxrinde jam kelkaj horoj pasis kaj gxi plu doloretas. Tio ecx ne estas doloro, simple stranga sento, kiel rigidigxo. Estus tre stulte kaj ridinde, se mi vere vundigxis min nur pro portado de acxetajxoj:)

Od dzisiaj znowu mieszkam we Wrocławiu. I z tego powodu musiałam kupić nowy laptop, bo stary już chyba nie ożyje. Udało mi się ściągnąć z niego kilka ważnych plików, np. opowiadanie konkursowe i projekt typograficzny, o którym kiedyś już tutaj pisałam. Niestety zostało tam trochę zdjęć, które chciałam dodać na innym blogu. Nie wiem, czy je jeszcze kiedykolwiek zobaczę.
Nowy komputer jednocześnie mnie cieszy i irytuje. Nie chodzi już tak głośno jak traktor i nie ma problemów z ładowaniem. System operacyjny wydaje mi się jednak trochę dziwny i nie mogę się do Windowsa 8 przyzwyczaić.
Jutro przyjadą Rosjanie. Muszę ich odebrać z akademika i zaprowadzić na zajęcia. Trochę się boję, bo nie znam Wrocławia tak dobrze, od czasu do czasu sama używam mapy, więc nie jestem chyba najlepszą osobą na przewodniczkę dla obcokrajowców. Jutro się okaże, czy się zgubimy i spóźnimy. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
I na koniec najdziwniejsza sprawa z dnia dzisiejszego. Byłam na zakupach, w mieszkaniu pustki, więc trochę tego wszystkiego było. Ciężkie to jak cholera, jakoś doniosłam to do domu. Ale rozbolał mnie palec u prawej ręki, bo go sobie jakoś tymi siatami ścisnęłam za bardzo chyba. Czasem mi się tak zdarza, i myślałam, że tym razem będzie tak samo, chwilę palec będzie taki dziwny, ale wróci do swojego normalnego stanu. Niestety parę godzin już minęło, a on nadal boli. Właściwie to nawet nie jest ból, tylko bardziej takie uczucie zdrętwienia. Byłoby bardzo śmiesznie i głupio, jeśli naprawdę odniosłabym taką kontuzję na zakupach:)

środa, 11 września 2013

Lasis aux revenis?

Mia komputilo denove ne funkcias, versxajne mi devas acxeti novan. Nun mi uzas prunteprenitajn. Sed en Vroclavo mi ne havos tian eblecon, do bezonata estas nova tekkomputilo por mi. Hieraux mi partoprenis kunvenon de nia pola-rusa intersxangxo. Mi lasis dokumentojn por vizo al knabino veturonta al konsulato, bedauxrinde mi forgesis printi invitleteron. Bonsxancxe sxi gxin printos por mi kaj mi ne devos hodiaux denove veturi al Vroclavo. Estas ankaux iomete problemo, cxar mi volis translogxigxi al Vroclavo dum tiu semajnfino, sed mi ankoraux ne scias, cxu mi povas.
Hierauxa mallonga vojagxo vekis en mi strangajn sentojn. Mi lasis hejmurbon kaj veturis al alia urbo. Sed kiam mi jam estis tie, mi ekvidis konatajn lokojn, tramojn ktp., mi eksentis ankaux hejme. Do nun malfacilas diri, kie estas mia hejmo. Mi ecx iomete gxojis, ke mi revenas al Vroclavo, cxar nun tie mi havas pli da amikoj. Nun preskaux cxiutage mi sidas sola antaux komputilo. Sed kiam mi logxas jam longe en Vroclavo, kutime mi sopiras al Valbjxihxo, gxiaj arbaroj kaj montetoj. Tio estas versxajne nesolvebla problemo, kie estas mia hejmo. Mi pensas, ke en ambaux urboj samtempe, ne eblas elekti inter ili, almenaux nun. Se mi finfine logxos nur en unu el tiuj urboj, elekto eble estus pli facila.
Kaj mi ne scias, kion donos al mi estonteco. Cxu ekzemple mi ne volontulos dum unu jaro en Slovakio? Mi tre sxatas slovakajn urbetojn kaj lingvo tre similas, do ne estas barilo. Mi amas Vilnon, sed mi ne certas, cxu mi povus logxi tiel pli longe ol kelksemajne. Litova lingvo belas, tamen estas por mi tro malfacila kaj post iom da tempo eble mankos al mi homojn, kun kiuj mi povus interparoli pri iomete pli komplikaj temoj. Placxas al mi ankaux Bjalistoko, verdire dum mia lasta restado tie mi ne volis forveturi, mi sentis min hejme, ecx pensis, kiel mojose estus igxi ano de BTE kaj helpi al lokaj esperantistoj. Cxe ili mi vidis sencon de esperanta laboro, ilia agado donas realajn fruktojn. De tempo al tempo sxajnas al mi, ke en Vroclavo estas male. Ni iel agas, sed por la agado mem, ne estas veraj efikoj. Tio estas demandoj por iam, min atendas ankoraux unu jaro de studado. Poste estos tempo por decidi.

Mój komputer znowu przestał działać, najwyraźniej muszę kupić nowy. Teraz korzystam z pożyczonych. Ale we Wrocławiu nie będę miała takiej możliwości, więc niezbędny jest nowy laptop. Wczoraj wzięłam udział w zebraniu przed naszą polsko-rosyjską wymianą. Zostawiłam dokumenty wizowe dziewczynie jadącej do konsulatu, ale zapomniałam niestety wydrukować zaproszenie od Rosjan. Na szczęście ona mi je wydrukuje i nie będę musiała znowu jechać do Wrocławia tylko po to. To też jest właśnie trochę problem, bo chciałam się przeprowadzić do Wrocławia pod koniec tego tygodnia, ale jeszcze nie wiem, czy mogę.
Wczorajsza krótka podróż wzbudziła we mnie dziwne uczucia. Zostawiłam miasto rodzinne i pojechałam do innego miasta. Ale kiedy już tam byłam, zobacztłam znane miejsca, tramwaje itp., poczułam się też jak w domu. Trudno więc teraz powiedzieć, gdzie jest mój dom. Nawet się trochę cieszyłam, że wracam do Wrocławia, bo teraz tam mam więcej znajomych. Teraz prawie codziennie siedzę sama przed komputerem. Ale kiedy mieszkam już we Wrocławiu przez dłuższą chwilę, zaczynam tęsknić do Wałbrzycha, do jego lasów i gór. To prawdopodobnie nierozwiązywalny problem, gdzie jest mój dom. Wydaje mi się, że w obu miastach jednocześniue, nie jestem w stanie wybrać między nimi, przynajmniej teraz. Może jakbym w końcu zamieszkała tylko w jednym z nich, wybór byłby łatwiejszy.
I nie wiem, co przyniesie przyszłość. Czy na przykład nie zdecyduję się na roczny wolontariat na Słowacji? Bardzo podobają mi się słowackie miasteczka, a język jest podobny, nie ma więc bariery. Kocham Wilno, ale nie jestem pewna, czy mogłabym mieszkać tam dłużej niż kilka tygodni. Język litewski jest piękny, dla mnie jednak trochę zbyt trudny i po jakimś czasie brakowałoby mi osób, z którymi mogłabym porozmawiać na trochę bardziej skomplikowane tematy. Podoba mi się też Białystok, prawdę mówiąc, podczas ostatniego pobytu wcale nie chciałam stamtąd wyjeżdżać, czułam się jak w domu, nawet myślałam, jak fajnie byłoby zostać członkiem BTE i pomagać lokalnym esperantystom. U nich widziałam sens pracy esperanckiej, ich działania przynoszą prawdziwe owoce .Czasem mam wrażenie, że we Wrocławiu jest odwrotnie. Działamy dla samego działania, ale nie ma to wymiernych efektów. To są pytania na kiedyś, teraz czeka mnie jeszcze rok studiowania. Później przyjdzie czas na decyzje.

poniedziałek, 9 września 2013

Kunveno antaŭ interŝanĝo

Morgaŭ mi veturas al Vroclavo, ĉar ni havos kunvenon antaŭ interŝanĝo kun rusoj. Mi devos plenigi vizpeton, doni mian foton kaj lasi tion al persono, kiu veturos al konsulato. Fakte mi iomete timas, ĉu mi bone prizorgis ĉiujn necesajn dokumentojn. Espereble ili akceptos ilin kaj mi ricevos vizon senprobleme.
Krome nenio tro interesa okazas. Mi korektas aŭ skribas ion mem. Mi jam pli malpli finis mian konkursan rakonton, indas ankoraŭ traduki ĝin al pola lingvo. Kaj dume eble mi ion ŝanĝos, ni ekvidos. Pro kelkaj kialoj mi ne certas, ĉu ĝi povos esti publikigita, do mi planas verki duan rakonton, tute alian. Ideon por nun mi ne havas, sed restas iom da tempo, ion mi elpensos.

Jutro jadę do Wrocławia, bo mamy zebranie przed wymianą z Rosjanami. Muszę wypełnić wniosek wizowy, dać moje zdjęcie i zostawić to osobie, która pojedzie z tym do konsulatu. Prawdę mówiąc, boję się trochę, czy aby na pewno przygotowałam wszystkie dokumenty zgodnie z wymogami. Mam nadzieję, że zostaną przyjęte i dostanę wizę bez problemów.
Poza tym nic ciekawego się nie dzieje. Czytam korekty albo piszę coś swojego. Już mniej więcej skończyłam moje opowiadanie konkursowe, przydałoby się jeszcze przetłumaczyć je na polski. Może zmienię coś w trakcie, zobaczymy. Z kilku powodów mam wątpliwości, czy będzie ono w ogóle mogło być opublikowane, więc planuję napisać jeszcze drugie opowiadanie, zupełnie inne. Pomysłu na razie nie mam, ale zostało trochę czasu, coś wymyślę.

czwartek, 25 lipca 2013

Sentelefone

Telefon mi kompreneble ne reekhavis. Kaj mi ne povas ricevi karton por la sama, mia malnova numero. Mi devas aĉeti alian kaj disdoni ĝin al ĉiuj homoj kaj institucioj, kiuj povas bezoni ĝin. Tiel mi ne emas tion fari, ke mi ankoraŭ ne aĉetis novan karton, kvankam tio daŭrus eble kvin minutoj. Mi devas nur viziti la plej najbaran kioskon. Mi komencis pensi, ĉu ne provi vivi iom da tempo sen telefono, sed fakte tio malfacilas. Eblas, sed kiam mi laboras kaj multe vojaĝas, mi bezonas ian kontakton kun mondo. Kaj sen telefono mi ne povas eĉ prizorgi monon ĉe mia konto en banko.
Pro kelkaj kialoj mi devas ankaŭ viziti Vroclavon, sed mi tute ne emas. Mi emas vojaĝi, sed ne devige por farendaĵojn, kiujn mi ne ŝatas. Mi penas organizi tion laŭeble praktike, ĉiujn indajn aferoj kunigi kaj plenumi dum unu tago, por ke mi poste ne devu denove veturi.
Mia nova Esperanta projekto jam je 1/5 pretas (ĉu eblas tiel skribi? kutime mi ne uzas frakciojn). Se mi ne ĉesos, mi eble baldaŭ finos ĝin. Estas en mia kapo ankoraŭ ideojn por ĝi.

Telefonu oczywiście nie odzyskałam. I nie mogę dostać duplikatu karty do tego samego, mojego starego numeru. Muszę kupić nowy i podać go wszystkim osobom i instytucjom, które mogą go potrzebować. Tak bardzo nie chcę się za to zabrać, że jeszcze nie kupiłam nowej karty, chociaż trwałoby to pewnie tylko z pięć minut. Musiałabym tylko wyskoczyć do najbliższego kiosku. Myślałam nawet, czy nie spróbować żyć bez telefonu przez jakiś czas, ale to dość trudne. Nie jest niemożliwe, ale kiedy pracuję i sporo podróżuję, potrzebuję jakiegoś kontaktu ze światem. I bez telefonu nie mogę nawet zrobić przelewu na swoim koncie.
Z kilku powodów muszę odwiedzić też Wrocław, ale wybieram się jak sójka za morze. Nosi mnie, żeby gdzieś pojechać, ale nie obowiązkowo, żeby załatwiać sprawy, którymi nie chcę się zajmować. Staram sie to zorganizować tak, żeby wszystko ogarnąć za jednym zamachem i nie musieć później wracać.
Mój nowy projekt esperancki jest już w 1/5 gotowy. Jeśli dalej będzie mi tak szło, to niedługo skończę. Mam w głowie jeszcze trochę pomysłów. 

środa, 5 czerwca 2013

"Kvina rajdanto" - vampiroj en Vroclavo

Ĉe mia universitato grupo de doktorantoj (aŭ doktoriĝontoj, mi ne certas pri ĝusta esperanta nomo) preparis filmeton pri vampiroj en Vroclavo. Tio estas nur reklamo de tuta filmo. Sed oni ne scias, ĉu ĝi vere iam aperos. Ĝia titolo estas "Kvina rajdanto" kaj vi povas ĝin spekti ĉe ViTubo: "Kvina rajdanto"
En ĝi ludas rolon eĉ la plej fama pola lingvisto, profesoro Jan Miodek. Filmo estas interesa, havas enigman etoson. Prilaboris ĝin neprofesiuloj, tamen ĝi aspektas sufiĉe bone. Eble komenco de filmo malplaĉas al mi, ĉar ŝajnas esti parodio de "Krepusko", kiu certe ne estas la plej bona libro kaj filmo pri vampiroj.
Mia la plej ŝatata vampiro estas Emiel Regis Rohellec Terzieff-Godefroy. Mi ne interesiĝas multe pri vampirismo, eble iu priskribis tiuj nemortintoj pli bone, sed mi ŝategas Regis. Li ne estas tradicia vampiro, kiu estas malbona kaj elsuĉas homojn por amuziĝo, sed ankaŭ ne estas tiel malvampireca kiel herooj de "Krepusko" aŭ aliaj nuntempe popularaj serioj, kie vampiroj estas "glimantaj kiel or'":) (Saluton al ĉiuj fanoj de Manekeno:) se vi ne konas citaĵon, spektu famajn scenojn en bankuvo: Manekeno - Glimanta kiel oro).
Se temas pri filmaj vampiroj, indas alvoki nomon de hungara aktoro Béla Lugosi. Iam en laborejo mi prezentis al homoj filmon pri lia vivo kaj laboro en holivudaj filmoj. Onidiroj mencias, ke li eĉ estis entombigita en kostumo de vampiro, sia la plej konata rolo. Mi ne scias, ĉu tio estas vero.
Interese, ke en esperanta Vikipedio estas skribite, ke vorto "vampiro" havas slavan kaj litovan devenon. Pola Vikipedio silentas pri litova deveno kaj donas multe da aliaj hipotezoj, ekzemple pri Ĉinio aŭ Turkio.

Na uniwersytecie grupa doktorantów przygotowała zwiastun filmu o wampirach we Wrocławiu. Nie wiadomo, czy ten film naprawdę powstanie w całości. Ma nosić tytuł "Piąty Jeździec". Zwiastun można zobaczyć na Youtube tutaj: Zwiastun "Piątego Jeźdźca" (swoją drogą współczuję wszystkim obcokrajowcom, którzy muszą się uczyć wymowy słów typu jeźdźca, źdźbła itp.).
Jedną z ról gra w nim znany i lubiany profesor Miodek. Film jest ciekawy, ma tajemniczy klimat. Pracowali nad nim amatorzy, a wygląda całkiem ok, lepiej niż nie jedna polska "profesjonalna" produkcja kinowa ostatnich lat. Może początek niekoniecznie do mnie przemawia, bo wygląda trochę jak parodia "Zmierzchu", ale nie do końca jestem pewna, czy takie miało być założenie.
Moim ulubionym wampirem jest Emiel Regis Rehellec Terzieff-Godefroy. Nie interesuję się zbytnio wampiryzmem, może ktoś opisał tych nieśmiertelnych lepiej, ale uwielbiam Regisa. Nie jest tradycyjnym wampirem, złym i wysysającym krew z ludzi dla zabawy, ale nie jest też taki niewampirzy jak bohaterowie "Zmierzchu" czy innym modnych obecnie serii, gdzie wampiry "błyszczą jak złoto" (Aluzja do nagranej przez Amerykankę amatorskiej piosenki esperanckiej o tym tytule ze słynnymi scenami w wannie, dla odważnych link: "Glimanta kiel oro" - "Błyszczący jak złoto").
Jeśli chodzi o filmowe wampiry, warto wspomnieć o węgierskim aktorze, który nazywał się Béla Lugosi. Kiedyś w pracy wyświetlałam ludziom film o jego życiu i pracy w Hollywood. Według plotek, miał on zostać nawet pochowany w kostiumie wampira, swojej najbardziej znanej roli. Nie mam pojęcia, czy to prawda.
Ciekawe, że w esperanckiej Wikipedii jest napisane, że wyraz "wampir" ma słowiańskie i litewskie pochodzenie. Polska Wikipedia milczy o litewskim rodowodzie słowa i podaje wiele innych hipotez np. chińską czy turecką.

sobota, 9 lutego 2013

30 gradoj vintre

Multe hodiaux okazis. Vizitis nin en Vroclavo grupo de studentoj el Poznano. Interese, ke ili studas tie interlingvistikon esperante. Venis kelkaj brazilianoj, svisoj, rusino kaj hungarino (eble, mi ne certas pri cxiuj nacioj, cxar mi venis malfrue). Ni komune vizitis Panoramon de Racławice (Panorama Racławicka), gxi estas fama pola pentrajxo pri batalo de Tadeo Kościuszko. Pentrajxo estas vere grandega kaj cxirkauxas vin de cxiuj flankoj. Eblis auxskulti esperantan tradukon de gvidanto per malgrandaj lauxtparoliloj. Poste ni iris al Nacia Muzeo, de kie ni iris al kafejo. Parto de niaj gastoj forveturis jam al Poznano kaj aliaj ankoraux restis en Vroclavo. Tio estis mojosa tago, mi povis uzi Esperanton kaj mi ekkonis novajn interesajn homojn. Mi eksciis, ke en Brazilio nun estas somero kaj estas 36 gradoj. Kaj kiam tie estas vintro, estas 30 gradoj:) Preskaux nenia diferenco.
Krom tio mi eksciis, ke mi sukcesis unu ekzamenon. Hieraux mi skribis duan, sed mi ankoraux ne konas rezulton. Pro tohuvabohuo en mia laborejo sxangxigxis iomete mia horaro kaj mi ne veturis hieraux hejmen, kiel mi planis. Mi restas en Vroclavo eble gxis merkredo. Marde mi forveturas por unu tago al Lodzo.
Dużo się dzisiaj działo. Odwiedziła nas grupa studentów z Poznania. Ciekawe, że studiują oni interlingwistykę po esperancku. Przyjechało kilkoro Brazylijczyków, Szwajcarów, Rosjanka, Węgierka (chyba, nie jestem pewna, co do wszystkich nacji, bo przyszłam później). Razem poszliśmy zwiedzać Panoramę Racławicką, znany polski obraz przedstawiający bitwę Tadeusza Kościuszki. Malowidło jest naprawdę ogromne, otacza ze wszystkich stron. Mogliśmy słuchać esperanckiej wersji przewodnika przez małe głośniczki. Później poszliśmy do Muzeum Narodowego, skąd poszliśmy do kawiarni. Część naszych gości pojechała już do Poznania, a niektórzy zostali jeszcze we Wrocławiu. To był całkiem fajny dzień, mogłam użyć esperanta i poznałam nowych interesujących ludzi. Dowiedziałam się, że w Brazylii jest teraz lato i mają 36 stopni. A kiedy tam jest zima, jest 30 stopni:) Prawie żadna różnica.
Oprócz tego dowiedziałam się, że zaliczyłam jeden egzamin. Wczoraj pisałam drugi, ale jeszcze nie znam wyników. Z powodu zamieszania u mnie w pracy zmienił mi się trochę grafik i nie pojechałam wczoraj do domu, jak planowałam. Zostaję we Wrocławiu chyba do środy. We wtorek jadę na jeden dzień do Łodzi.

środa, 16 stycznia 2013

Sekva rusa projekto

Matene mi partoprenis kunvenon de studentoj interesiĝitaj pri sekva pola-rusa interŝango. Ĉiujn mi jam konis el pasinta nia kuna projekto, estis nur unu nova knabino. Ni ankoraŭ nenion decidis, ni havas nur kelkajn ideojn el kiujn ni elektos unu. Ni volas viziti Sankt Peterburgon. Se tio sukcesos, realiĝos mia revo. Mia unua tasko estis iri al Societo Amantoj de Vroclavo. Mi devis demandi, ĉu ili konas iun personon, heroon ligitan kun Vroclavo kaj Peterburgo. Bedaŭrinde sinjorino ne konis, sed ŝi diris, ke lunde renkontiĝas iu sekcio, kiu povas scii. Ŝi donis al mi ankaŭ kelkajn aliajn adresojn, eble tie estos homoj sciantaj pli.
Hodiaŭ mi vizitis ankaŭ apotekon, kie mi elspezis bedaŭrinde 30 zlotojn (!) por specialaj plastroj. Mi eĉ ne certas, ĉu ili vere funkcias, ĉar mi ilin neniam antaŭe uzis. Mi tre koleriĝos, se ili ne helpos. Sekvatempe mi aĉetos ungventon aŭ uzos ion alian, multe pli ĉipan.

Rano wzięłam udział w spotkaniu studentów zainteresowanych kolejną wymianą polsko-rosyjską. Wszystkich już znałam z poprzedniego projektu, była tylko jedna nowa dziewczyna. Jeszcze nic nie zdecydowaliśmy, mamy tylko kilka pomysłów, z których wybierzemy jeden. Chcemy odwiedzić Petersburg. Jeśli to się powiedzie, spełni się moje marzenie. Moim pierwszym zadaniem było pójście do Towarzystwa Miłośników Wrocławia. Musiałam zapytać, czy znają postać, bohatera związanego z Wrocławiem i Petersburgiem. Niestety pani nie znała, ale powiedziała, że w poniedziałek spotyka się jakaś sekcja, która może wiedzieć. Podała mi też kilka innych adresów, może tam ludzie będą wiedzieć więcej.
Odwiedziłam dzisiaj też aptekę, gdzie wydałam niestety aż 30 złotych (!) na specjalne plastry. Nawet nie jestem pewna, czy one naprawdę działają, bo nigdy wcześniej ich nie używałam. Bardzo się zdenerwuję, jeśli nie pomogą. Następnym razem kupię maść albo użyję czegoś innego, zdecydowanie tańszego.

sobota, 15 grudnia 2012

Zamenhof-Tago

Kiel mi skribis antaŭe, lastatempe mi aŭskultas iomete da esperantaj kantoj. Hazarde mi malkovris ĉe ViTubo rusa grupo el Irkutsk ĉe Siberio, ili havas nur kelkajn kantojn, ĉar ili antaŭnelonge komencis ludi kune. Ili nomiĝas Kostik Vento kaj "Ветер Осени" (=Vento de Aŭtuno"). Unua kanto estas esperanta versio de naskiĝtaga kanto de krokodilo Geĉjo el malnova sovieta filmeto por infanoj: Kanto de krokodilo Geĉjo. Kaj dua kanto estas eble eĉ pli interesa, ĝi nomiĝas "Vaga kanto". Teksto min tre mirigis, ĉar mi neniam antaŭe vidis mallongigon "as". Verŝajne ĝi signifas "estas", sed por mi tio estas tre nekutima metodo de skribado. Kanto aŭskulteblas ĉi tie: "Vaga kanto". Mi esperas, ke ili ludos plu kaj preparos sekvajn esperantajn kantojn, ĉar ilia muziko sonas tre bone kaj tre plaĉas al mi.
Hodiaŭ estas Zamenhof-Tago kaj aliaj geesperantistoj en Vroclavo festas kune en klubejo aŭ en kafejo, sed mi ne povas veni, ĉar mi laboras. Do bedaŭrinde mi devas festi sola. En pasinta jaro ni festis kune en kafejo, ekzemple ni ludis esperantan skrabloludon, kvankam mi tiam nur komencis lerni la lingvon kaj ne konis multe da vortoj:)

Feliĉan Zamenhofan Tagon al ĉiuj geesperantistoj en tuta mondo!:)
Jak pisałam wcześniej, ostatnio słucham trochę esperanckich piosenek. Przypadkiem odkryłam na Youtube rosyjski zespół z Irkucka na Syberii, mają tylko kilka piosenek, bo dopiero niedawno zaczęli grać razem. Nazywają się Kostik Vento i "Ветер Осени" (="Wiatr Jesieni"). Pierwsza piosenka to esperancka wersja urodzinowej piosenki krokodyla Gieni ze starej radzieckiej kreskówki dla dzieci: Piosenka krokodyla Gieni. A druga piosenka jest chyba nawet jeszcze bardziej interesująca, nazywa się "Vaga kanto" =("Tułacza piosenka"). Zdziwił mnie tekst, bo nigdy wcześniej nie widziałam skrótu "as" od czasownika "estas", czyli "jest". Piosenki można wysłuchać tutaj: "Vaga kanto". Mam nadzieję, że będą grali dalej i przygotują kolejne esperanckie piosenki, bo ich muzyka brzmi bardzo dobrze i bardzo mi się podoba.
Dzisiaj jest Dzień Zamenhofa (rocznica urodzin twórcy esperanta) i inni esperantyści świętują wspólnie w klubie albo w kawiarni, ale ja nie mogę przyjść, bo pracuję. Muszę więc niestety świętować sama. W tamtym roku świętowaliśmy wspólnie w kawiarni, np. graliśmy w esperanckie scrabble, chociaż ja dopiero zaczęłam uczyć się języka i znałam bardzo mało słów:)

Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Zamenhofa dla wszystkich esperantystów z całego świata!:)

środa, 12 września 2012

Post organiza renkontiĝo

Ĵus mi revenis el Vroclavo post laborrenkontiĝo. Vere estas multaj ŝanĝoj. Eble ĉefe bonaj, laŭ mi kelkaj de ili devus esti enkondukita jam pli frue. Certe novaĵoj estos bonaj por spektantoj kaj gastoj, sed ni havos pli multe da laboro kontraŭ sama mono. Aŭ tio nur ŝajnas al mi nun, ĉar estas amaso da novaj reguloj. Se mi post iom da tempo alkutimiĝos, tio eble jam ne estos tiel timiga.
Aliflanke kompreneble mi tre ĝojis, kiam mi ekvidis miajn kunlaborantojn. Ili ĉiam estas tiel gajaj kaj ŝercemaj. Hodiaŭ ili gastigis min per bongusta teo kun citrono en sia nova kabineto kun kuirejo. Dank' al ili mi volas reveni al laboro eĉ malgraŭ ĉiuj tiuj ŝanĝoj.
En Vroclavo mi plenumis ankaŭ unu alian aferon. Mi sendis ion al Litovio sen poŝto. Mi kredas, ke mia sendaĵo estos surloke eĉ pli frue ol normala poŝto kaj certe mia metodo estas pli malmultekosta:) Bedaŭrinde ne ĉiam atingebla.
Wróciłam właśnie z Wrocławia po spotkaniu organizacyjnym w pracy. Naprawdę jest sporo zmian. Chyba głównie dobrych, według mnie kilka powinno być wprowadzonych już wcześniej. Na pewno nowe zarządzenia będą dobre dla widzów i gości, ale my będziemy mieli więcej pracy za te same pieniądze. Albo tylko teraz tak mi się wydaje, bo jest mnóstwo nowych zasad. Jeśli po jakimś czasie przywyknę, może nie będzie to już tak przerażające.
Z drugiej strony oczywiście bardzo ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam moich współpracowników. Zawsze są tacy weseli i skłonni do żartów. Dzisiaj ugościli mnie smaczną herbatą z cytryną w swoim nowym gabinecie z kuchnią. Dzięki nim chcę wrócić do pracy nawet mimo tych wszystkich zmian.
We Wrocławiu załatwiłam też inną sprawę. Wysłałam coś na Litwę bez użycia poczty. Wierzę, że moja przesyłka dojdzie na miejsce nawet szybciej niż normalna poczta, a na pewno moja metoda jest tańsza:) Niestety nie zawsze możliwa do zastosowania.

sobota, 25 sierpnia 2012

Rusoj en Vroclavo

Jam kvar tagoj en Vroclavo estas 11 studentoj el Kaliningrado. Ni havas komunan projekton pri polaj-rusaj stereotipoj ktp. Ĉio estas interesa, ni multe eksciis pri niaj nacioj. Ni kune ordigis tombejon de sovetaj soldatoj en Kąty Wrocławskie. Programo estis tiel plena, ke mi estis tre laca, ni dum tutaj tagoj aŭ eĉ noktoj ion faras kaj ne estas tempo por ripozi. Sed morgaŭ jam finiĝas pola parto de projekto kaj rusoj revenas al sia urbo. Poste ni ilin vizitos en Kaliningrado.
Se temas pri Esperanto, do dum unua tago ni devis sin prezenti kaj mi diris, ke mi lernas Esperanton kaj en Kaliningrado estas fama esperanta eldonejo. Rusino kun kiu mi parolis entute ne aŭdis pri tio antaŭe kaj ŝi estis surprizita, ke mi konas ĝin:)

Już czwarty dzień spędza we Wrocławiu jedenaścioro studentów z Kaliningradu. Mamy wspólny projekt o stereotypach polsko-rosyjskich itp. Wszystko jest bardzo ciekawe, dużo się dowiedzieliśmy o swoich narodach. Razem porządkowaliśmy cmentarz żołnierzy radzieckich w Kątach Wrocławskich. Program jest tak napięty, że jestem bardzo zmęczona, dnie i nawet noce coś robimy i nie ma czasu na odpoczynek. Ale już jutro kończy się polska część projektu i Rosjanie wrócą do siebie. Później my ich odwiedzimy w Kaliningradzie.
Jeśli chodzi o Esperanto, to w ciągu pierwszego dnia każdy musiał się przedstawić i powiedziałam, że uczę się esperanta, a w Kaliningradzie jest znane esperanckie wydawnictwo. Rosjanka, z którą rozmawiałam, w ogóle o nim nie słyszała wcześniej i była zaskoczona, że ja je znam:)

niedziela, 15 lipca 2012

Esperanta stelo en Vroclavo

Post preskaŭ du semajnoj de suno kaj varmego, hieraŭ komenciĝis tempo de nuboj kaj pluveto. Nia ĉefo forflugis al alia lando, do ni restis solaj kaj ni ne havas multe da laboro. Eble ni iomete turismumos dum semajno. Bedaŭrinde mi ne havas fotojn por montri, mi faris nur kelkajn per mia poŝtelefono, sed mi ne havas ĉi tie kablon por konektigi ĝin kun mia komputilo.
Sed se temas pri fotoj, do mi havas unu foton faritan per mia poŝtelefono en Vroclavo. Divenu, kie troviĝas tiu loko:) Verŝajne en urbo estas iu kaŝesperantisto, kiu ŝatas grafitio:)
Po prawie dwóch tygodniach słońca i upałów, wczoraj zaczął się czas chmur i deszczu od czasu do czasu. Nasz szef poleciał do innego kraju, więc zostaliśmy sami i nie mamy wiele do roboty. Może trochę pozwiedzamy w czasie tygodnia. Niestety nie mam zdjęć do pokazania, zrobiłam tylko kilka telefonem, ale nie mam tutaj kabla, żeby podłączyć go do komputera.
Ale jeśli chodzi o zdjęcia, to mam jedno zdjęcie zrobione telefonem we Wrocławiu. Zgadnijcie, gdzie się znajduje to miejsce:) Prawdopodobnie w mieście jest jakiś ukryty esperantysta, który lubi graffiti:)