Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjski. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 marca 2014

Serniczki

Mi sopiris ekde kelkaj tagoj al serniczki ze śmietaną i brzoskwiniami el fama manĝejo "Podlasie" ĉe bjalistoka urboplaco. Mi ilin ekkonis decembre dum Zamenhof-Tagoj. Ili estas bongustegaj.
Mi ne scias, kiam mi sekvatempe vizitos Bjalistokon. Certe mi devos somere, sed ĉu mi sukcesos pli frue? Pro tio mi decidis mem kuiri ilin. Fakte estas same kiel en pasintaj somerferioj, kiam mi tiel sopiris al litovan malvarman barĉon, ke mi decidis ĝin prepari mem. Ju pli mi sopiras al lokoj kaj manĝajoj, des pli mi bone kuiras:) Kaj serĉante recepton mi eksciis, ke serniczki estas verŝajne rusdevenaj, ilia rusa nomo estas сырники. Eble pro tio mi neniam pri ili aŭdis kaj en Bjalistoko ili estas tute kutima manĝo. Ĉe nova paĝaro de E@I pri vegetarana manĝaĵo troviĝas recepto kiel ilin prepari, kompreneble en Esperanto: Kazeaj patkukoj. Mi ne certas, ĉu estas samaj kiel en Podlaĥio. Baldaŭ eble mi denove preparos malvarman barĉon, ĉar mi jam longege sopiras al ĝi.
Od paru dni tęskniłam za serniczkami ze śmietaną i brzoskwiniami z białostockiego "Podlasiaka", baru mlecznego przy samym rynku. Dowiedziałam się o ich istnieniu podczas Dni Zamenhofa w grudniu. Są przepyszne.
Nie wiem, kiedy znowu odwiedzę Białystok. Na pewno będę musiała w wakacje, ale czy uda mi się wcześniej? Nie mam pojęcia, dlatego postanowiłam zrobić je sama. Podobnie było w ubiegłoroczne wakacje, kiedy tak tęskniłam ze chłodnikiem litewskim z Wilna, że zdecydowałam ugotować go sama. Im bardziej tęsknię za jakimiś miejscami i lokalnym jedzeniem, tym lepiej gotuję:) A szukając przepisu na serniczki dowiedziałam się, że są one najwyraźniej rosyjskiego pochodzenia, ich rosyjska nazwa to сырники (syrniki). Może dlatego nigdy wcześniej o nich nie słyszałam, a w Białymstoku to zupełnie zwyczajne danie. Niedługo może znowu przygotuję chłodnik litewski, bo już od dawna chodzi mi po głowie.

wtorek, 7 stycznia 2014

Senplore

Mi tre volus ekplori nun, mi pensas, ke tio helpus min. Sed mi bedaŭrinde ne povas. Lastetempe iu el miaj rusaj amikinoj konigis foton kun pentrita trajno kaj surskribo: "Аня дура! Жизнь прекрасна!" (Anjo, stultulino! Vivo belas!) kaj mi nun sentas min preskaŭ kiel Anna Karenina. Je ĉiuj kampoj mi nun estas malsukcesa. Bonŝance mi scias, ke tio ŝanĝiĝos, baldaŭ aŭ ne, sed iam finfine jes. Esperon donas al mi tiu ĉi kanto: Nim wstanie dzień - Antaŭ tagiĝos

Bardzo chciałabym teraz zapłakać, wydaje mi się, że to przyniosłoby mi ulgę. Ale niestety nie mogę. Ostatnio jedna z moich rosyjskich znajomych udostępniła zdjęcie namalowanego pociągu z napisem: "Аня дура! Жизнь прекрасна!" (Ania, nie bądź głupia! Życie jest piękne!) a ja teraz czuję się prawie jak Anna Karenina. Ponoszę porażki na każdym możliwym polu. Na szczęście wiem, że to przejściowe i prędzej czy później się to zmieni, nadejdą lepsze dni. Nadzieję daje mi piosenka z filmu "Prawo i pięść", który oglądałam niedawno: Nim wstanie dzień

wtorek, 26 listopada 2013

Kepta duona

Mi jam longe volis tion fari, sed kutime mi ne havas tempon aŭ emon. Finfine mi volas eklerni almenaŭ iomete kuiri. Ĉefe facilaj kaj rapidaj manĝajojn. Bedaŭrinde mi entute ne spertas pri tio, do atendas min multe da laboro. Unuan paŝon mi faris dum somerferioj, kiam mi jam tiel sopiris al litova malvarma barĉo, ke mi mem ĝin preparis hejme, ĉar ĝi estis nenie aĉetebla. Mi eble eĉ alŝutis ĉi tie foton de ĝi.
Kaj hodiaŭ venis la tempo por dua paŝo. Mi preparis litovan frititan panon. Bedaŭrinde ĝi ne estis vere litova, ĉar mi uzis normalan polan helan panon sen kumino. Mi ne havis fromaĝon hejme, do mi devis manĝi sen ĝi. Litove tiu pano nomiĝas kepta duona kaj ĝi estas aĉetebla eĉ en superbazaroj. Litovoj kutime manĝas ĝin dum drinkado de biero. Mi trinkis hodiaŭ kvason (trinkaĵo populara en Litovio, Rusio, Ukrainio ktp., litove ĝi nomiĝas gira, ruse квас). Do mia hodiaŭa vespermanĝo aspektis tiel:
Już od dawna planuję to zrobić, ale zwykle nie mam czasu albo woli. Mam zamiar wreszcie nauczyć się podstaw gotowania. Głównie prostych i szybkich dań. Niestety zupełnie nie mam doświadczenia, więc czeka mnie sporo pracy. Pierwszy krok wykonałam już w wakacje, kiedy tak tęskniłam za chłodnikiem litewskim, że sama zrobiłam go w domu, bo nie można go było nigdzie kupić. Może nawet wklejałam tu jego zdjęcia, nie pamiętam.
A dzisiaj przyszedł czas na drugi krok. Przygotowałam litewski smażony chleb. Niestety nie był naprawdę litewski, bo użyłam normalny polski jasny chleb bez kminku. Nie miałam w domu żółtego sera, więc musiałam zjeść bez tego. Po litewsku ten chleb nazywa się kepta duona i można go kupić nawet na wagę w supermarketach. Litwini zwykle jedzą go jako przekąskę do piwa. Ja piłam dzisiaj kwas chlebowy (bardziej niż u nas popularny w Litwie, Rosji, Ukrainie itp., po litewsku nazywa się gira, po rosyjsku квас). Moja dzisiejsza kolacja wyglądała więc tak, jak na powyższym zdjęciu.

piątek, 20 września 2013

Pola-rusa pentrajxo

Matene ni renkontigxis kun rusoj por pentri sur muro de universiteto grandan tramon. Verdire tramo jam estis pentrita, ni devis nur plenigi fenestrojn. Ni dividis je polaj-rusaj paroj kaj cxiu paro pentris propran komunan fenestreton de tramo. Ni bone amuzigxis, tempo rapide pasis.
Versxajne marde mi devos veturi al Poznano por preni niajn vizojn. Mi ne volas, sed oni devigos min. Neniam mi estis en tiu urbo, do eble ekskurso estos interesa. Tamen mi preferus resti hejme kaj preparigxi por Rusio.
Kaj jen mia hodiauxa pentrajxo. Cxefa auxtoro de gxi estas Valerij, ni estis kune en paro, mi nur iomete helpis al li. Aux de tempo al tempo ecx malhelpis:) Bildo prezentas tipan logxanton de Pollando laux malnovaj sovietaj multfilmoj, se mi bone komprenis, kion volis diri Valera. Kaj malantaux polo estas vroclava stacidomo. Interese, ke ni ambaux estas maldekstramanuloj.
Rano spotkaliśmy się z Rosjanami, żeby na ścianie uniwersytetu namalować mural z tramwajem. Prawdę mówiąć tramwaj był już namalowany wcześniej, my musieliśmy wypełnić tylko jego okna. Podzieliliśmy się na pary polsko-rosyjskie i każda z par miała swoje okienko do pomalowania. Dobrze się bawiliśmy, czas nam szybko zleciał.
We wtorek najprawdopodobniej będę musiała jechać do Poznania odebrać nasze wizy. Nie chcę, ale będę zmuszona. Nigdy nie byłam w tym mieście, więc być może wycieczka będzie ciekawa. Wolałabym jednak zostać w domu i szykować się już na Rosję.
A powyżej można zobaczyć moje dzisiejsze arcydzieło. Jego głównym autorem jest Walerij, byliśmy razem w parze, ja mu tylko trochę pomagałam. A czasem nawet przeszkadzałam:) Obrazek przedstawia typowego Polaka według starych radzieckich kreskówek, jeśli dobrze zrozumiałam, co chciał mi przekazać Walera. Ciekawe, że oboje jesteśmy leworęczni.

czwartek, 19 września 2013

Pola-rusa intersxangxo

Hieraux ni havis unuan tagon de nia pola-rusa intersxangxo. Venis al Vroclavo studentoj el Kaliningrado kaj Peterburgo. Ni havis interkonan tagon por ekkoni niajn nomojn ktp. Hodiaux ni partoprenis prelegon pri fotado, ni mem fotis iomete kaj poste ni promenis al bestogxardeno. Vespere ni iris al drinkejo spekti futbolan matcxon. Rusoj volis spekti ludon de Zenit Petersburg, sed en drinkejo eblis elekti nur inter Borussia aux Arsenal. Unu ruso sukcesis kapti retkonekton kaj li spektis Zenit cxe sia propra telefono.
Mi jam estas iomete laca kaj mi foriris pli frue. Mi preskaux cxion komprenas, se temas pri rusa lingvo, sed mi tre malbone parolas. Dum lasta jaro mi preskaux ne parolis ruse kaj malfacilas al mi esprimi nun ion en tiu lingvo. Certe mi devas rememorigi al mi gramatikon kaj necesajn vortojn.

Wczoraj mieliśmy pierwszy dzień naszej wymiany polsko-rosyjskiej. Przyjechali do Wrocławia studenci z Kaliningradu i z Petersburga. Mieliśmy dzień zapoznawczy z zabawami integracyjnymi, żeby nauczyć się swoich imion itp. Dzisiaj mieliśmy warsztaty fotograficzne, a później poszliśmy do ogrodu zoologicznego. Wieczorem spotkaliśmy się na piwie, żeby obejrzeć mecz piłkarski. Rosjanie chcieli oglądać spotkanie Zenitu Petersburg, ale w knajpie można było wybierać tylko między Borussią a Arsenalem. Jednemu Rosjaninowi udało się złapać internet w telefonie i oglądał mecz Zenitu na swojej komórce.
Jestem już trochę zmęczona i wyszłam wcześniej. Prawie wszystko rozumiem, jeśli chodzi o rosyjski, ale bardzo źle mówię. Przez ostatni rok prawie nie rozmawiałam po rosyjsku i trudno mi cokolwiek teraz wyrazić w tym języku. Na pewno muszę sobie przypomnieć gramatykę i niezbędne słówka.

poniedziałek, 16 września 2013

Nova komputilo kaj translogxigxado

Ekde hodiaux mi denove logxas en Vroclavo. Kaj pro tio mi devis acxeti novan komputilon, cxar malnova jam versxajne mortis. Mi sukcesis alsxuti el gxi kelkaj gravaj dosieroj, ekzemple mian konkursan rakonton kaj tipografian projekton, pri kiu mi iam cxi tie skribis. Bedauxrinde restis tie kelkaj fotoj, kiuj mi volis aldoni cxe mia alia blogo. Mi ne scias, cxu mi sukcesos ilin iam denove ekvidi.
Nova komputilo estas samtempe gxojiga kaj iritiga afero. Gxi jam ne bruas tiel lauxte kiel traktoro kaj gxi ne havas problemon kun sxargxado. Tamen operacia sistemo aux operaciumo, kiel nomas gxin Vikipedio, sxajnas al mi por nun iomete stranga kaj mi ne povas alkutimigxi al Vindozo 8.
Morgaux jam venos rusoj. Mi devas ilin konduki el ilia studenthejmo al loko de nia renkontigxo. Mi iomete timas, cxar mi ne konas Vroclavon tiel bone, de tempo al tempo mi mem uzas mapon, do eble mi ne estas la plej tauxga persono por gvidado eksterlandanoj. Morgaux evidentigxos, cxu ni perdigxos kaj malfruigxos. Espereble cxio estos en ordo.
Je la fino la plej stranga afero de hodiaux. Mi acxetis mangxajxon kaj aliajn utilajn ajojn por logxejo. Cxio estis peza, sed mi iel tion alportis hejmen. Sed ekdoloris min unu fingro en dekstra mano. Mi pensis, ke tio estas momenta, mallonga afero kaj gxi rapide revenos al sia stato. Bedauxrinde jam kelkaj horoj pasis kaj gxi plu doloretas. Tio ecx ne estas doloro, simple stranga sento, kiel rigidigxo. Estus tre stulte kaj ridinde, se mi vere vundigxis min nur pro portado de acxetajxoj:)

Od dzisiaj znowu mieszkam we Wrocławiu. I z tego powodu musiałam kupić nowy laptop, bo stary już chyba nie ożyje. Udało mi się ściągnąć z niego kilka ważnych plików, np. opowiadanie konkursowe i projekt typograficzny, o którym kiedyś już tutaj pisałam. Niestety zostało tam trochę zdjęć, które chciałam dodać na innym blogu. Nie wiem, czy je jeszcze kiedykolwiek zobaczę.
Nowy komputer jednocześnie mnie cieszy i irytuje. Nie chodzi już tak głośno jak traktor i nie ma problemów z ładowaniem. System operacyjny wydaje mi się jednak trochę dziwny i nie mogę się do Windowsa 8 przyzwyczaić.
Jutro przyjadą Rosjanie. Muszę ich odebrać z akademika i zaprowadzić na zajęcia. Trochę się boję, bo nie znam Wrocławia tak dobrze, od czasu do czasu sama używam mapy, więc nie jestem chyba najlepszą osobą na przewodniczkę dla obcokrajowców. Jutro się okaże, czy się zgubimy i spóźnimy. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku.
I na koniec najdziwniejsza sprawa z dnia dzisiejszego. Byłam na zakupach, w mieszkaniu pustki, więc trochę tego wszystkiego było. Ciężkie to jak cholera, jakoś doniosłam to do domu. Ale rozbolał mnie palec u prawej ręki, bo go sobie jakoś tymi siatami ścisnęłam za bardzo chyba. Czasem mi się tak zdarza, i myślałam, że tym razem będzie tak samo, chwilę palec będzie taki dziwny, ale wróci do swojego normalnego stanu. Niestety parę godzin już minęło, a on nadal boli. Właściwie to nawet nie jest ból, tylko bardziej takie uczucie zdrętwienia. Byłoby bardzo śmiesznie i głupio, jeśli naprawdę odniosłabym taką kontuzję na zakupach:)

piątek, 13 września 2013

Pielmieni

Kvankam hieraux mi sentis min kadavrece, mi estis lacega post cxiuj aventuroj kun malsanulejoj ktp., vespere amikoj invitis min al komuna renkontigxo kaj konvinkis malgraux mia obstineco. Ni, nu cxefe ili, preparis rusajn farunajxojn pielmieni kaj tradiciajn polajn pierogi ruskie. Mi ankaux surskribis dokumenton, ke mi volas aligxi al mia reaktivigxanta skolta teamo. Fakte ni jam ne estos teamo kaj ni agos iomete aliel. Mi scivolemas, cxu ni entute komencos agi. Kaj ni ankaux spektis niajn fotojn faritajn antaux kelkaj jaroj. Mi ecx ne sciis pri ilia ekzisto. Estas ekzemple mi ludanta aux pri bone diri nur tenanta gitaron kaj mi en skolta uniformo dum iu vacxado antaux monumento. Multaj rememoroj venis:)
Kaj mi jam decidis, kiam mi translogxigxos. Versxajne lunde, cxar jam marde venos rusoj. Mi havas problemon, cxar mi bezonos en Vroclavo komputilon. Sed mia malnova ne fukcias kaj novan mi ankoraux ne acxetis. Mi ne scias, kiun elekti. Sen interreto mankos al mi konekto kun mondo kaj gravaj infomoj, mi ankaux laboras rete. Do ion mi devas decidi gxis fino de semajno.
Morgaux mi veturas al Legnico, cxar koncertos tie rusa muzikgrupo Leningrad. Mi estos kun kelkpersona grupo de lituanistoj (cxu ekzistaj tia vorto esperante? Temas pri homoj, kiuj okupigxas pri Litovio). La plej surpriza estas tio, ke mi cxiam pensis, ke mi neniam en mia vivo partoprenos koncerton de Leningrad, cxar kiam mi eksciis pri ilia ekzisto, ili jam ne funkciis kaj ne koncertis. Krome ili koncertas cxefe en Rusio. Kaj hazarde evidentigxis, ke morgaux jam estos mia dua ilia koncerto dum lastaj du monatoj. Unua estis dum Woodstock rokfestivalo. Vivo estas neantauxvidebla:)

Chociaż wczoraj czułam się jak zwłoki, byłam padnięta po tych wszystkich szpitalno-przychodnianych przygodach itp., wieczorem przyjaciele zaprosili mnie na spotkanie i przekonali mnie, mimo mojego uporu. Przygotowaliśmy, a właściwie oni przygotowali, rosyjskie pielmieni i tradycyjne polskie pierogi ruskie. Podpisałam też dokument, że chcę być członkiem naszej reaktywowanej drużyny harcerskiej. Prawdę mówiąc to już nie będziemy drużyną, tylko kręgiem i będziemy działać trochę inaczej. Jestem ciekawa, czy w ogóle zaczniemy coś robić. Oglądaliśmy również nasze zdjęcia wykonane kilka lat temu. Nawet nie wiedziałam o ich istnieniu. Jestem np. ja grająca, a właściwie trzymająca tylko gitarę albo ja w harcerskim mundurze na jakiejś warcie pod pomnikiem. Wywołało to wiele wspomnień:)
I zdecydowałam się już, kiedy się przeprowadzam. Najprawdopodobniej w poniedziałek, bo we wtorek już przyjadą Rosjanie. Mam problem, bo potrzebować będę we Wrocławiu komputera. Ale ten mój stary nie działa, a nowego jeszcze nie kupiłam. Nie wiem, jaki wybrać. Bez internetu nie będę miała połączenia ze światem i ważnych informacji, pracuję też przez internet. Muszę się na coś zdecydować do końca tygodnia.
Jutro jadę do Legnicy, bo będzie tam koncert rosyjskiego zespołu Leningrad. Będę z kilkuosobową grupą lituanistów. Największą niespodzianką jest to, że zawsze myślałam, że nigdy w życiu nie będę na ich koncercie, bo kiedy dowiedziałam się o ich istnieniu, zespół był zawieszony i nie grał w ogóle już nie koncertował. Poza tym oni grają zwykle w Rosji. A przypadek sprawił, że jutro będę już po raz drugi na ich występie w ciągu zaledwie 2 miesięcy. Pierwszy był na Woodstocku. Życie jest nieprzewidywalne:)

poniedziałek, 9 września 2013

Kunveno antaŭ interŝanĝo

Morgaŭ mi veturas al Vroclavo, ĉar ni havos kunvenon antaŭ interŝanĝo kun rusoj. Mi devos plenigi vizpeton, doni mian foton kaj lasi tion al persono, kiu veturos al konsulato. Fakte mi iomete timas, ĉu mi bone prizorgis ĉiujn necesajn dokumentojn. Espereble ili akceptos ilin kaj mi ricevos vizon senprobleme.
Krome nenio tro interesa okazas. Mi korektas aŭ skribas ion mem. Mi jam pli malpli finis mian konkursan rakonton, indas ankoraŭ traduki ĝin al pola lingvo. Kaj dume eble mi ion ŝanĝos, ni ekvidos. Pro kelkaj kialoj mi ne certas, ĉu ĝi povos esti publikigita, do mi planas verki duan rakonton, tute alian. Ideon por nun mi ne havas, sed restas iom da tempo, ion mi elpensos.

Jutro jadę do Wrocławia, bo mamy zebranie przed wymianą z Rosjanami. Muszę wypełnić wniosek wizowy, dać moje zdjęcie i zostawić to osobie, która pojedzie z tym do konsulatu. Prawdę mówiąc, boję się trochę, czy aby na pewno przygotowałam wszystkie dokumenty zgodnie z wymogami. Mam nadzieję, że zostaną przyjęte i dostanę wizę bez problemów.
Poza tym nic ciekawego się nie dzieje. Czytam korekty albo piszę coś swojego. Już mniej więcej skończyłam moje opowiadanie konkursowe, przydałoby się jeszcze przetłumaczyć je na polski. Może zmienię coś w trakcie, zobaczymy. Z kilku powodów mam wątpliwości, czy będzie ono w ogóle mogło być opublikowane, więc planuję napisać jeszcze drugie opowiadanie, zupełnie inne. Pomysłu na razie nie mam, ale zostało trochę czasu, coś wymyślę.

wtorek, 3 września 2013

Revenado al normala vivordo

Kvankam mi tre malemas, jam venis tempo alkutimiĝi al normala, kutima vivo kaj plenumi ĉiujn devojn. Mi respondas atendantajn retmesaĝojn kaj prizorgas aliajn aferojn. Hodiaŭ mi finis kroĉtriki mian strangan kolorplenan vestaĵon kaj lavis ĝin. Kiam ĝi sekiĝos, eble mi montros foton. Verdire mi estas samtempe fiera kaj kolera, ĉar verŝajne ĝi estos iomete tro malgranda por mi. Tio estas unua vestaĵo farita per mi mem, do mi kelkfoje demandis patrinon, ĉu mi bone ĝin faras kaj ĉu tiel granda sufiĉos. Ŝi ne certis, tamen diris: "Estas bone". Eble ŝi ne volis min malkuraĝigi dum komenco de lernado. Kaj nun evidentiĝis, ke mi apenaŭ povas ĝin survesti. Estas ŝanco, ke post lavado ĝi iomete pligrandiĝos, sed mi ne scias, ĉu sufiĉe. Nu, almenaŭ mi praktikis kroĉtrikadon, eĉ se mi ne povos poste uzi mian kroĉtrikaĵon:)
Alproksimiĝas tempo de mia pola-rusa interŝango kaj nenio okazas. Ni ankoraŭ ne havas vizojn kaj mi ne konas iajn ajn detalojn. Tio iomete min ĉagrenigas, ĉar anstataŭ trankvile ĉion prepari, ni poste haste kaj nervoze aranĝos bezonatajn aferojn.
Krome mi komencis legi esperantan libron "Vojaĝo al Kazohinio". Mi ankoraŭ " La Mastron de l' Ringoj" ne finis legi, tamen "Vojaĝon..." mi pli rapide legas, do eble mi post kelkaj tagoj finlegos ĝin. Mi preparas min ankaŭ por literatura konkurso, do dum tiu aŭ sekva semajno mi devas skribi mallongan esperantan rakonton, ĉar poste eble mi ne havos tempon, kiam venos rusoj.
Se temas pri rusa lingvo finfine post jaroj mi havas nun rusan klavaron ĉe mia tekkomputilo dank' al mia amiko kaj mi ne devas jam kopii literojn aŭ skribi per iaj ajn aliaj strangaj tajpmanieroj:) Verdire mi mem ne scias, kiam mi antaŭe tion ne prizorgis, verŝajne kulpas mia pigreco, kiel ĉiam.
Kaj en laborejo bedaŭrinde ni devos havi tre malutilajn kaj ridintajn kostumojn. Tio tre nervigas min kaj ĉiujn miajn kunlaborantojn. Sed ni ne scias, kiel tion eviti. Eble ni provos kontraŭi, sed mi ne certas, ĉu tio helpos. En septembro mi ne laboros, do tio estas zorgo por oktobro, se mi entute ne rezignos el tiu stulta laboro.

Chociaż mam niechcieja, nadszedł czas przyzwyczaić się do normalnego trybu życia i wypełniania swoich obowiązków. Odpowiadam na zaległe maile i zajmuję się innymi sprawami. Dzisiaj skończyłam szydełkować tę moją dziwną kolczugę dla jednorożca i uprałam ją. Jak wyschnie, może pokażę zdjęcie. Właściwie to jestem jednocześnie dumna i zła, bo najprawdopodobniej to cudo będzie na mnie za małe. To pierwszy ciuch jaki sama robiłam, więc kilka razy pytałam mamę, czy na pewno dobrze to robię i czy takiej wielkości wystarczy. Nie była pewna, ale mówiła jednak, że będzie w porządku. Może nie chciała mnie zniechęcać na początku nauki. A teraz okazało się, że ledwo mogę to założyć. Jest szansa, że rozciągnie się po praniu, ale nie wiem, czy wystarczająco. No, przynajmniej poćwiczyłam szydełkowanie, nawet jeśli nie będę mogła później nosić dzieła moich rąk:)
Zbliża się czas mojej polsko-rosyjskiej wymiany, a nic się w tym kierunku nie dzieje. Jeszcze nie mamy wiz i nie znam jakichkolwiek szczegółów. To mnie trochę martwi, bo zamiast przygotować wszystko na spokojnie, będziemy później w pośpiechu i nerwach organizować sprawy na ostatnią chwilę.
Poza tym zaczęłam czytać esperancką książkę "Podróż do Kazohinii". Nie skończyłam jeszcze czytać "Władcy Pierścieni", ale "Podróż..." czyta mi się szybciej, więc pewnie za kilka dni ją skończę. Przygotowuję się też do konkursu literackiego, więc w tym albo przyszłym tygodniu będę musiała napisać krótkie esperanckie opowiadania, bo później pewnie nie będę miała czasu, kiedy przyjadą Rosjanie.
Jeśli chodzi o rosyjski, to wreszcie po latach mam cyrylicką klawiaturę na moim laptopie i nie muszę już kopiować bukwy po bukwie albo pisać na klawiaturze ekranowej:) Właściwie to sama nie wiem, czemu wcześniej tego nie załatwiłam, pewnie moje lenistwo jest tu winne, jak zwykle.
A w pracy niestety będziemy mieć niepraktyczne i śmieszne stroje. To mnie bardzo denerwuje i wszystkich moich współpracowników. Ale nie wiemy, jak tego uniknąć. Może spróbujemy się sprzeciwić, ale nie wiem, czy to coś pomoże. We wrześniu nie pracuję, więc to problem na październik, o ile w ogóle nie zrezygnuję z tej durnej pracy.

niedziela, 4 sierpnia 2013

Woodstock rokfestivalo

Hodiaŭ posttagmeze mi revenis el Woodstock. Koncertoj plaĉis al mi, sed estis ankaŭ aliaj aferoj, jam ne tiel bonaj. Mi volis ĉefe partopreni koncerton de rusa muzikgrupo Leningrad kaj mi plene sukcesis. Mi estis sufiĉe proksime al scenejo kaj mi bone amuziĝis. Mi ĉeestis ankaŭ dum koncertoj de Carrantuohill (irlanda muziko), Artur Andrus (strangaj, ridindaj kantetoj) kaj Blade Loki (punko). Iomete hazarde mi aŭskultis ankaŭ koncerton de Anthrax, sed verdire mi dormis dum ĝi (jes, mi scias, ĉiuj amantoj de tia muziko mortigus min, se ili povus). Do koncertoj estis bonaj, eĉ se mi ne tiel multe ŝatis muzikon.
Tamen ne plaĉis al mi vivkondiĉoj. Preskaŭ neeblis aĉeti ion por manĝi, ĉar estis tro longaj vicoj. Same ĉe akvofontoj. Pri necesejoj mi eĉ ne volas paroli. Estis varmege kaj mi ne tre ŝatas, kiam estas pli ol tridek gradoj. Se temas pri malbonaĵoj, indas mencii ankaŭ nian dormadon. En duopa tendo ni dormis kvarope, ĉar ne estis loko por sekva tendo, kiun ni prenis. Imagu, ke dumnokte nur du personoj povis kuŝi surdorse. Aliaj devis kuŝi je flankoj. Verdire ni ne dormis, nur dormetis en tiaj kondiĉoj. Aldone dum tutaj noktoj aŭdeblis koncertoj, krioj ktp.
Kelkajn amasajn aranĝojn mi jam partoprenis, sed nenie antaŭe mi vidis tiom da rubaĵoj. Tero estis kovrita per ladskatoloj, plastaj biertasoj kaj boteloj. Pro manko da akvo en aero estis multe da polvo.
Mia konkludo estas jena: indas veturi al Woodstock, se interesiĝas vin iu koncerto aŭ vi neniam antaŭe partoprenis similan festivalon. Mi ekde longe volis ĝin viziti, ĉar mi multe aŭdis, bonaj kaj malbonaj opinioj. Pro tio mi proprokule volid vidi, kiel tio aspektas. Mi jam vidis, do mi povas trankvile morti nun:) Pli serioze - mi ne planas viziti tiun festivalon dum sekvaj jaroj. Eble, se estos ia mojosa koncerto. Sed pli verŝajne mi venus nur por ĝi, eble por 1-2 tagoj. Ne por 4, kiel ĉi somere. Kaj mi pli prizorgus kondiĉojn, certe dormus en malpli plena tendo. Aŭ mi simple restus hejmen spektus interretan rektan transmision:) Tio estas miaj freŝaj reagoj, eble poste mi skribos ion plu.
Dzisiaj popołudniu wróciłam z Woodstocku. Koncerty podobały mi się, ale było też kilka mniej fajnych rzeczy. Najbardziej zależało mi na koncercie rosyjskiego Leningradu i udało mi się. Stałam dość blisko sceny i dobrze się bawiłam. Brałam udział również w koncertach Carrantuohilla, Artura Andrusa i Bladych Loków. Trochę przypadkowo załapałam się też na fragmenty koncertu zespołu Anthrax, ale prawdę mówiąć, w większości go przespałam (wiem, słuchaczom takiej muzyki pewnie się teraz nóż w kieszeni otwiera). Jeśli chodzi o koncerty, dla mnie były ok, nawet jeśli nie do końca lubiłam dany gatunek.
Nie podobały mi się jednak warunki życiowe. Prawie niemożliwe było kupienie czegoś do jedzenia, bo były zbyt długie kolejki. Podobnie przy kranach z wodą. O toaletach wolę nawet nie wspominać. Było upalnie, a nie przepadam jak jest więcej niż trzydzieści stopni. Jeśli chodzi o niedogodności, warto wspomnieć też nasze nocowanie. W dwuosobowym namiocie spaliśmy w czwórkę, bo nie było miejsca na rozbicie naszego drugiego namiotu. W nocy tylko dwie osoby mogły spać na plecach, reszta musiała na boku, bo inaczej byśmy się nie zmieścili. Spanie w takich warunkach to nawet trudno nazwać spaniem, bardziej było to drzemanie. W dodatku nocą było słychać koncerty, krzyki itp.
Brałam już udział w kilku podobnych imprezach masowych. Ale nigdzie nie widziałam wcześniej tylu śmieci. Ziemia była pokryta puszkami, kubkami po piwie i butelkami. Ze względu na suszę w powietrzu była ogromna ilość pyłu, który osiadał wszędzie.
Podsumowując, warto pojechać na Woodstock, jeśli ktoś jest zainteresowany konkretnym koncertem albo jeszcze nigdy wcześniej nie brał udziału w podobnym festiwalu. Ja od wielu lat chciałam pojechać, bo dużo o nim słyszałam, zarówno opinii pochlebnych, jak i całkiem przeciwnych. Z tego względu chciałam się na własne oczy przekonać, jak to wszystko wygląda. Już widziałam, więc teraz mogę spokojnie umierać:) A tak bardziej na serio - nie zamierzam już się tam wybierać. Chyba, że znowu szykowałby się jakiś niesamowity koncert. Ale wtedy przyjechałabym raczej tylko na sam koncert, na 1-2 dni. A nie na 4 jak w tym roku. I bardziej zatroszczyłabym się o warunki, zadbałabym o miejsce w namiocie. Albo po prostu zostałabym w domu i obejrzała transmisję w internecie:) To takie moje reakcje na gorąco, może później napiszę coś więcej.

wtorek, 12 lutego 2013

Łódź

Hodiaŭ mi partoprenis rokan koncerton. Estis sufiĉe interese. Antaŭ ĝi ni havis sekvan renkontiĝon de pola-rusa projekto. Bedaŭrinde ni ne havas ankoraŭ respondo el Peterburgo, do ni ne scias, ĉu ni sukcesos veturi tien. Kaj post unu horo mi havas aŭtobuson al Lodzo. Mi veturas tien nur por unu tago, malfrue vespere mi jam revenos al Vroclavo. Mi ne havas pripensitan planon, kion mi volas viziti en Lodzo. Mi aĉetis mapon, do mi iros laŭ ĝi. Mi legetis ankaŭ iomete pri urbo interrete, do espereble mi ne enuiĝos. Do, ĝis morgaŭ:)
Byłam dzisiaj na koncercie rockowym. Było całkiem interesująco. Wcześniej miałam kolejne spotkanie projektu polsko-rosyjskiego. Niestety nie mamy jeszcze odpowiedzi z Petersburga, więc nie wiemy, czy uda nam się tam pojechać. A za godzinę mam autobus do Łodzi. Jadę tam tylko na jeden dzień, późnym wieczorem wracam już do Wrocławia. Nie mam przemyślanego planu, co chcę odwiedzić w Łodzi. Kupiłam mapę, więc będę się nią kierować. Poczytałam też trochę o mieście na necie, więc mam nadzieję, że nie będę się nudzić. W takim razie do jutra:)

piątek, 1 lutego 2013

This is Хорошо

Kiel mi skribis iam, mi lastatempe ofte spektis interretan programon "This is Хорошо" ĉe Vitubo (kanalo de "This is Horosho"). Ĝi estas tre populara en tuta Rusio. Kreis ĝin tri junaj ruslingvaj knaboj loĝantaj en Rigo, ĉefurbo de Latvio. Gvidanto estas Stas Davidov, kiu prezentas kaj komentas ĉefe ridindaj filmetoj senditaj per spektantoj de programo. Eble programo ne estas tre saĝa, sed helpas al mi pribonigi mian rusan lingvon, precipe ekkoni junularan slangon ne instruatan ĉe la normalaj kursoj. Ĉiu programo daŭras ĉirkaŭ 5 minutoj, novaj elsendoj aperas en la reto dufoje semajne (marde kaj vendrede je 19 horo laŭ moskva tempo, do ankaŭ hodiaŭ). Filmetoj kutime estas pri katoj, mirindaj reklamoj, strangaj homoj aŭ lastatempe pri nekredeblaj okazaĵoj ĉe rusaj stratoj. Kelkfoje aperis ankaŭ polaj filmetoj ekzemple pri Grzegorz Brzęczyszczykiewicz:) Plimulto da programoj havas jam anglaj surskriboj, do spektante ĝin eblas ekzerci ambaŭ lingvojn, rusan kaj anglan. 
Mi klarigis tion sube, ĉar ne rekte en tiu programo, sed en alia filmeto de Stas estas bicikla ekskurso kun kamerao tra Rigo. Tio min inspiris iomete, do mi havas kelkajn ideojn. Mi ankoraŭ ne scias, ĉu ilin realiĝos, sed eble jes. Nun, skribante tion,  mi eĉ rememorigis pri ekskurso tra Krakovo de Tobio. Mi tute ne spertas en filmado, reĝisorado aŭ muntado, do povas esti malfacile krei ion interesan kaj spekteblan:). Ni ekvidos, ĉu mi sukceson ion prepari.

Jak już kiedyś pisałam, ostatnio często oglądałam internetowy program "This is Хорошо" na Youtube (kanał "This is Horosho"). Jest on bardzo popularny w całej Rosji. Stworzyło go trzech młodych rosyjskojęzycznych chłopaków mieszkających w Rydze, stolicy Łotwy. Prowadzącym jest Stanisław Dawidow, który prezentuje i komentuje przede wszystkim śmieszne filmiki nadesłane przez widzów programu. Może program nie jest bardzo mądry, ale pomaga mi w nauce rosyjskiego, zwłaszcza w poznaniu slangu młodzieżowego, którego nie uczą na normalnych kursach. Każdy odcinek trwa około 5 minut, nowe pojawiają się dwa razy w tygodniu (we wtorki i piątki o 19 czasu moskiewskiego, a więc również dzisiaj). Filmiki są zazwyczaj o kotach, zaskakujących reklamach, dziwnych ludziach lub ostatnio o niewiarygodnych wydarzeniach na rosyjskich drogach. Kilka razy pojawiły się też polskie filmiki np. o Grzegorzu Brzęczyszczykiewiczu:) Większość programów ma już angielskie napisy, więc oglądając je, można ćwiczyć oba języki, rosyjski i angielski.
Powyższe wyjaśnienie wzięło się stąd, że nie bezpośrednio w tym programie, ale w innym filmiku, Stas zamieścił rowerową wycieczkę z kamerą po Rydze. To mnie trochę zainspirowało, mam więc kilka pomysłów. Jeszcze nie wiem, czy je zrealizuję, ale może się uda. Teraz, pisząc to, przypomniało mi się jeszcze o wycieczce po Krakowie Tobiasza. Nie znam się zupełnie na filmowaniu, reżyserii albo montażu, więc może być trudno stworzyć coś ciekawego i nie odrzucającego od razu od monitora:). Zobaczymy, czy uda mi się coś przygotować.

piątek, 18 stycznia 2013

"Hobito: La neatendita vojaĝo"

Ĵus mi revenis el kinejo, kie mi spektis kun amikino filmon 'Hobito". Ĝi plaĉis al ni. Sed bedaŭrinde nun mi devas longe atendi sekvajn partojn. Ni spektis 3D-version. Iomete malhelpas al mi tiuj okulvitrojn, ĉar normalajn mi ne bezonas, do mi ne estas alkutimiĝita, ke mi havas ion sur nazo. Alia afero estas Nov-Zelando. Tiu lando estas belega! Mi certe devas iam ĝin viziti. Ĉiuj tiuj montoj, kampoj, kavernoj kaj kompreneble Provinco. Amuze devas esti en vilaĝo de hobitoj kaj per unu momento eksenti kiel ili. Mi jam antaŭe volis veturi al Nov-Zelando, nun eĉ pli revas pri tio.
Morgaŭ matene mi revenas hejmen, do mi finfine povos preni miajn kapaŭskultilojn. Certe mia kunloĝanto kaj najbaroj estos dankaj:) Ili jam ne devos aŭskulti muzikon en strangaj lingvoj (aŭ Stas Davidov el "This is horosho" ĉe ViTubo, lastatempe mi ofte spektas tiun programon por refreŝigi mian rusan lingvon).
Właśnie wróciłam z kina, gdzie oglądałam z przyjaciółką film "Hobbit". Podobało nam się. Ale niestety muszę teraz długo czekać na kolejne części. Oglądałyśmy wersję 3D. Trochę przeszkadzają mi te okulary, bo normalnych nie potrzebuję, więc nie jestem przyzwyczajona, że mam coś na nosie. Inna sprawa to Nowa Zelandia. Ten kraj jest przepiękny! Zdecydowanie muszę go kiedyś odwiedzić. Te wszystkie góry, łąki, jaskinie i oczywiście Shire. Znaleźć się w wiosce hobbitów i przez chwilę poczuć jak one - to musi być niesamowite uczucie. Już wcześniej chciałam pojechać do Nowej Zelandii, a teraz jeszcze bardziej o tym marzę.
Jutro rano wracam do domu, więc wreszcie będę mogła zabrać moje słuchawki. Pewnie współlokator i sąsiedzi będą wdzięczni:) Już nie będa musieli słuchać muzyki w dziwnych językach (albo Stasa Dawidowa z "This is horosho" na Youtube, ostatnio często oglądam ten program, żeby sobie odświeżyć rosyjski).