czwartek, 24 lipca 2014

Post Nitra

Tamen ne estis tiel malbone, kiel mi timis. Mi iel travivis, aranĝo okazis. Eble ne ĉio estis perfekte, estis kelkaj fuŝaĵoj. sed nun tio ne tiel gravas. Nu, eble se mi sekvan SES-on ankaŭ partoprenos, tiuj spertoj estos utilaj.
Tute hazarde kaj surprize mia ĉefa tasko dum aranĝo estis okupiĝi pri kvinjara hungaro. Tio estis des pli surprize, ke mi ne tro ŝatas infanojn ĉefe pro tio, ke mi tute ne spertas pri ili. Mi ne havas kun ili kontakton, ĉar en mia familio aŭ inter konatoj preskaŭ ne estas malgrandaj infanoj, almenaŭ ĝis nun. Do iom timigas min, kiam mi restas sola kun infano, ĉar mi ne scias, kion fari. Des pli, se tio estas por mi tute nekonata infano, kun kiu mi devas paroli angle. Kaj angla ne estas mia plej ŝatata lingvo. Krome li posedis ĝin pli bone ol mi, ĉar li estas angla denaskulo, do estis iom ridinde, kiam ni parolis.
Finfine ne estis tiel malbone, ni havis bonajn kaj malbonajn momentojn. Ni komune ludis pilkon, ni konstruis diversajn aĵojn el bastonoj. Sed kiam li estis laca, tro longe enuis aŭ sopiris al patrino, tiam li malobeis miajn postulojn. Ekzemple li batis min aŭ forkuris de mi al patrino. Nu, li estis nur infano, do mi komprenas, ke pasigi tagojn kun tute nekonata plenkreska polino povas ne esti lia revo:) Tamen dum lasta tago lia patrino diris al mi, ke li kalkulis siajn amikojn dum aranĝo. Estis kvin kaj inter ili ankaŭ mi. Mi tre ĝojis:)
Dum aranĝo mi ne fotis partoprenantojn, mi faris nur fotojn de urbo Nitra, kiun mi publikigos ĉe alia blogo, se iu interesiĝas. Mi elektis nur unu foton de la urbo kaj monto Zobor, ĉar ie apud tiu monto okazis SES kaj ni dormis. Kaj fotoj de SES certe estas troveblaj ie interrete, se vi preferas vidi homojn kaj okazaĵojn ol belegaj pejzaĝoj:)
Jednak nie było tak źle, jak się obawiałam. Jakoś przeżyłam, impreza się odbyła. Może nie wszystko było perfekcyjnie, było kilka wpadek, ale teraz to już nie takie ważne. No, może jeśli będę jechała na następny SES, to te doświadczenia mogą być użyteczne.
Zupełnie przypadkowo i nieoczekiwanie moim głównym zadaniem podczas imprezy było niańczenie 5-letniego Węgra. To było tym bardziej niespodziewane, że nie bardzo przepadam za dziećmi, głównie dlatego, że nie mam z nimi zbyt wiele do czynienia. Nie mam z nimi kontaktu, bo u mnie w rodzinie ani wśród znajomych właściwie nie ma małych dzieci, przynajmniej na razie. Więc trochę przerażają mnie sytuacje sam na sam z dzieckiem, bo nie wiem, co robić i jak się zachować. Tym bardziej, jeśli jest to zupełnie nieznane dziecko, z którym muszę gadać po angielsku. A angielski nie należy do moich ulubionych języków. Dodatkowo on posługiwał się nim o wiele lepiej ode mnie, bo znał go od urodzenia. więc nasze rozmowy bywały dość śmieszne.
Ostatecznie nie było tak źle, mieliśmy lepsze i gorsze momenty. Razem graliśmy w piłkę, budowaliśmy wieżę z patyków. Ale kiedy był zmęczony, zbyt długo się nudził albo tęsknił za matką, zaczynał dokazywać. Np. bił mnie albo uciekał do mamy. No, to małe dziecko, więc rozumiem, że spędzanie dni z zupełnie obcą dorosłą Polską mogło nie być jego marzeniem:) Jednak ostatniego dnia jego matka powiedziała mi, że liczył swoich przyjaciół na imprezie. Było ich pięciu, a ja byłam jedną z nich. Bardzo mnie to ucieszyło:)
W czasie imprezy nie robiłam zdjęć uczestników, fotografowałam tylko miasto Nitra, zdjęcia wrzucę na innego bloga, jeśli kogoś to ciekawi. Powyżej wrzuciłam tylko jedną wybraną fotkę przedstawiającą Nitrę oraz górę Zobor, bo tuż pod nią odbywała się cała impreza i tam spaliśmy. A zdjęcia z SES-u na pewno są do znalezienie w internecie, jeśli ktoś woli oglądać zdjęcia ludzi i wydarzeń niż ładnych widoczków:)

czwartek, 10 lipca 2014

Denove ek al Nitra!

Morgaŭ tre frue matene mi forveturas al Slovakio por SES. Tio estos jam mia tria Somera Esperanto-Studado. Kaj ĉi-foje mi havos kelkajn prelegojn pri pola lingvo. Hodiaŭ mi preparis ĉiuj materialoj kaj mi nun lacas. Mi respondecis ankaŭ iomete pri programo, sed mi tre fuŝis tion. Eble pro manko da sperto kaj malĉeesto - kiam mi devis pri tio okupiĝi, mi estis en Belorusio kaj preskaŭ ne havis interreton. Mi volis helpi, sed ŝajnas, ke mi ne estas bona organizanto. Laste mi ricevis ankaŭ alian taskon - organizi lastan vesperon. Do mi iom timas, pro tio ke mi jam fuŝis, kaj pro tio, ke estas granda ŝanco, ke mi denove fuŝos. Organizi ion kaj paroli al aŭskultantaro estas por mi bona trejnado, se mi volas sukcese komenci mian lingvan kafejon. Sed io alia estas paroli al dudek homoj en kafejo kaj io alia estas paroli al ducent homoj ĉe granda internacia renkontiĝo. Nu, ni ekvidos, kio okazos. Se mi vere fuŝegos, eble mi neniam plu revenos al SES aŭ mi tute kabeos:) Fakte en venonta jaro mi ne planas viziti SES, mi ankoraŭ tion pripensos.
Alia fuŝa afero - mi plu malsanas. Espereble mi baldaŭ resaniĝos, ĉar partopreni aranĝon kun malsano, des pli kiam estas pli ol tridek gradoj, ne estas plezuro.
Kaj jam lasta afero - antaŭ du tagoj mi rekomencis kroĉtriki:)

Jutro bardzo wcześnie rano jadę na Słowację na SES. To będzie już moje trzecie Letnie Studium Esperanta. I tym razem będę miała kilka wykładów o języku polskim. Właśnie przygotowywałam dzisiaj materiały do zajęć i jestem już zmęczona. Jestem też odpowiedzialna trochę za program, ale nawaliłam. Może z braku doświadczenia i z powodu nieobecności, a co za tym idzie braków w komunikacji - kiedy był najlepszy czas, żeby się tym zająć, byłam na Białorusi i prawie nie miałam internetu. Chciałam pomóc, ale wychodzi na to, że chyba niewiele pomogłam lub wręcz zaszkodziłam. Chyba nie jestem dobrym organizatorem. Ostatnio dostałam też inne zadanie - zająć się ostatnim wieczorem. Trochę się więc boję, bo już nawaliłam, no i jest spora szansa, że znowu coś zrobię nie tak. Organizowanie czegoś i przemawianie do ludzi to dla mnie dobry trening, jeśli chcę z powodzeniem otworzyć moją kawiarnię językową. Ale co innego mówić do dwudziestu ludzi w kawiarni, a co innego przemawiać do dwustu ludzi na wielkiej międzynarodowej imprezie. No, zobaczymy, co będzie. Jeśli naprawdę będzie strasznie, najwyżej nigdy nie wrócę na SES albo pójdę śladami Kabe:) Właściwie to i tak nie planuję wizyty na SES-ie w przyszłym roku, jeszcze to przemyślę.
Inna niefajna sprawa - dalej jestem chora. Mam nadzieję, że zaraz wyzdrowieję, bo brać udział w imprezie chorym, tym bardziej jeśli jest ponad trzydzieści stopni, to żadna przyjemność.
I już ostatnia sprawa - dwa dni temu wróciłam do szydełkowania:)

sobota, 5 lipca 2014

Denove malsano

Post reveno el Belorusio mi preskaŭ tuj ekmalsaniĝis. Denove. Doloras min gorĝo kaj kvankam mi manĝas pilolojn, tio ne tro helpas. Mi planis kelkajn ekskursojn, sed pro mia stato mi rezignis. Eble morgaŭ mi ekskursos, nu tio estas dubinda afero.
Iom surprize miaj tekstojn, kiujn mi sendis al unu firmao jam antaŭ longe, estis venditaj. Mi nun gajnos nenion, ĉar mi devas atingi sumon 100 zlotojn por ke ili pagu al mi. Do estas komplika situacio, ĉar por ricevi almenaŭ tiun kelkdek zlotojn, kiun mi gajnis, mi devis subskribi kontakton kun tiu firmao. Samtempe tio signifas, ke mi verŝajne jam ne plu povos esti registrita kiel senlaborulino. Sensence, ĉar mi plu ne laboras, ne havas monon ktp. Kontraŭ kelkdek zlotojn (kiujn mi ankoraŭ ne ricevis) mi ne povos vivi eĉ unu monaton, do des pli pli longe. Anstataŭ ĝoji, ke mi finfine ion gajnis dank' al mia skribado, mi devas zorgi, kiel vivi sen sociala asekuro. Nun mi estas malsana kaj eble tio estas mia lasta ŝanco por viziti kuraciston, ĉar poste mi ne povos sen asekuro aŭ mi devos pagi. Kio ne eblas, ĉar mi ne havas monon. Eĥ, mi eĉ ne volas pensi pri tio.

Po powrocie z Białorusi prawie od razu się rozchorowałam. Znowu. Boli mnie gardło i chociaż łykam tabletki, to nie bardzo pomaga. Planowałam kilka wycieczek, ale ze względu na swoje samopoczucie zrezygnowałam. Może jutro gdzieś się wybiorę, ale to bardzo wątpliwe.
Dość niespodziewanie moje teksty, które napisałam dla jednej firmy już dawno temu, zostały sprzedane. Teraz nic na tym nie zarobię, bo muszę osiągnąć próg 100 zł, żeby dostać wypłatę. Sytuacja jest więc skomplikowana, bo żeby dostać te swoje wypracowane kilkadziesiąt złotych, musiałam podpisać umowę z tą firmą. Jednocześnie oznacza to, że prawdopodobnie nie będę mogła dłużej być zarejestrowana jako bezrobotna. Bez sensu, bo dalej nie pracuję, nie mam pieniędzy itp. Za kilkadziesiąt złotych (których w dodatku jeszcze nawet nie dostałam) nie przeżyję nawet miesiąca, więc tym bardziej nie utrzymam się za to dłużej. Zamiast się cieszyć, że wreszcie coś zarobiłam za swoje pisanie, muszę się martwić, jak przeżyć bez ubezpieczenia i opieki medycznej. Teraz jestem chora i może to moja ostatnia szansa na odwiedzenie lekarza, bo później nie będę mogła tego zrobić bez ubezpieczenia albo będę musiała płacić za wizytę. A to niemożliwe, bo nie mam pieniędzy. Ech, nawet nie chcę o tym myśleć.

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Belorusio

Ĵus mi revenis el Belorusio. Mi havas multe da impresoj, kaj bona, kaj malbonaj. Bonaj estas ĉefe pri homoj kaj metiejo, malbonaj ĉefe pri registaro.  Nun mi ne havas tro da tempo, ĉar mi devas multajn aferojn prizorgi, ekzemple projekto por kiu mi veturis al Belorusio - ĝis morgaŭ mi devas sendi pretan planon de mia ideo. Mi devas ankaŭ finfine prepari programon de SES. Mi pensis, ke mi povos tiuj aferojn prizorgi en Belorusio, sed interreto tie preskaŭ ne estis, do mi ne povis normale labori. Interese, ke mi sukcese prelegis pri Esperanto por aliaj partoprenantoj de metiejo. Venis kelkdek homoj de Pollando, Ukrainio, Belorusio kaj Rusio. Mi penis paroli malrapide pole por ke ĉiuj povis min komprenis kaj se estis io nekomprenebla, tradukis min al rusa unu el niaj trejnistoj. Post prelego multaj homoj dankis al mi kaj diris, ke volas lerni aŭ vidante min, ekparolis al mi esperante. Tio estis tre agrabla. Mi nur bedaŭras, ke mia prelego estis dum lasta tago, ĉar se ĝi estus dum unua, eble dum tuta semajno mi povus instrui kelkajn homojn por ke ili vere komencu paroli Esperanton. Mi scivolemas, ĉu iu de ili komencos memlernadi la lingvon.

Właśnie wróciłam z Białorusi. Mam wiele wrażeń, i pozytywnych, i negatywnych. Dobre dotyczą głównie ludzi i warsztatów, złe tyczą się władzy. Nie mam teraz zbyt wiele czasu na szczegółowy opis, bo muszę nadrobić wiele zaległości, np. do jutra muszę wysłać plan mojego projektu. Muszę też przygotować program SES-u. Myślałam, że uda mi się to wszystko załatwić na Białorusi, ale internetu tam prawie nie było, więc nie mogłam normalnie pracować. Ciekawe, że z powodzeniem poprowadziłam zajęcia z esperanta dla innych uczestników warsztatów. Przyszło kilkadziesiąt osób z Polski, Ukrainy, Białorusi i Rosji. Starałam się mówić powoli po polsku tak, żeby wszyscy mnie zrozumieli, a jak coś było niejasne, to na rosyjski tłumaczył mnie jeden z naszych trenerów. Po zajęciach wiele osób mi dziękowało i mówiło, że chce się uczyć albo widząc mnie, zaczynali do mnie mówić zdania, których się nauczyli. To było bardzo miłe. Żałuję tylko, że mój wykład był ostatniego dnia, bo może gdyby odbył się pierwszego, może udałoby mi się w ciągu całego tygodnia nauczyć parę osób tak, żeby mogli naprawdę zacząć rozmawiać po esperancku. Jestem ciekawa, czy ktoś z nich zacznie się uczyć języka.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Litova pomkuko

Matene mi telefonis al oficejo, kiu prizorgas mian vizon, ĉar mi pensis, ke mi hodiaŭ devos veturi Vroclaven por preni vizon kaj pasporton. Sed surprize evidentiĝis, ke mi ĝin ankoraŭ ne havas, ĉar konsulo decidis, ke oni donos al mi vizon laŭ standarda tempo kaj redonos al mi parto de mono, kiun mi pagis kontraŭ pli rapida tempo. Sed pro unika situacio, pro tio, ke mi havas invitos el belorusa organizo, ke ĵaŭde estos festo en Pollando ktp. oni faros tion iom pli rapide ol normale. Mi ĝojas, ke mi ricevos vizon ĝustatempe kaj oni redonos mian monon. Al Vroclavo mi devos veturi merkrede.
Poste mi iris al vendejo kaj survoje mi ekvidis reklamon de konditorejo, kie estis skribite, ke ili rekomendas kafon, glaciaĵon, kukon kun fragoj kaj litovan pomkukon. Kompreneble mi tre ekinteresiĝis pri tiu lasta, interesas min preskaŭ ĉio, kio estas litova:) Mi manĝis kelkfoje pomkukon en Vilno, sed ĝi estis pli malpli sama kiel tiu en Pollando kaj ŝajne en multaj aliaj landoj - unu tavolo de kuko, unu de pomoj kaj supre denove tavolo de kuko. Mi eniris konditorejon kaj serĉis tiun interesan litovan pomkukon. Kaj evidentiĝis, ke ĝi fakte aspektas iomete aliel. Ĝi estis ĉefe kakaa. Mi ne pensis longe kaj aĉetis peceton. Hejme mi rigardis ĝin iom pli detale kaj manĝis. Unua rimarko - nomo pomkuko estas troa:) Estis nur kelkaj pecetoj de pomoj supre kaj ene estis normala kuko. Sed mi serĉis recepton por litova pomkuko interrete kaj mi trovis, ke normale ĝi ankaŭ ene devas havi pomojn kaj estas iomete alia. Do eble iam mi provos ĝin baki. Ĉar tiu kuko, kiun mi aĉetis, ne estas bona, tro malseka por mi. Jen kiel ĝi aspektas:
Rano zadzwoniłam do biura pośrednictwa wizowego, bo myślałam, że moja wiza jest do odbioru już od piątku i będę mogła dzisiaj odzyskać paszport. Ale niespodziewanie okazało się, że jeszcze jej nie ma, bo konsul zdecydował, że wyda mi ją w zwykłym trybie i odda mi pieniądze, które zapłaciłam za tryb ekspresowy. Ale też ze względu na nietypową sytuację, że mam zaproszenie od białoruskiej organizacji, że w czwartek będzie w Polsce święto itp., w drodze wyjątku dadzą mi wizę szybciej niż zwykle, tak żebym zdążyła ją dostać przed wyjazdem. Cieszę się, że dostanę wizę na czas i oddadzą mi kasę. Do Wrocławia będę musiała jechać w środę.
Później przeszłam się do sklepu i po drodze zauważyłam reklamę cukierni, która głosiła, że zapraszają na kawę, lody, ciasto z truskawkami i litewski jabłecznik. Oczywiście zainteresowałam się tym ostatnim, bo interesuje mnie prawie wszystko, co litewskie:) Jadłam jabłecznik kilka razy w Wilnie, ale właściwie niczym się on nie różnił od tego w Polsce czy innych krajach - warstwa ciasta, warstwa jabłek i kolejna warstwa ciasta na wierzchu. Weszłam do cukierni w poszukiwaniu litewskiego jabłecznika. I okazało się, że rzeczywiście wygląda on trochę inaczej. Przede wszystkim jest głównie kakaowy. Długo się nie namyślałam i kupiłam kawałek na spróbowanie. W domu przyjrzałam mu się dokładniej i zjadłam. Pierwsze wrażenie - nazwa jabłecznik jest zdecydowanie na wyrost:) Z jabłkami to ciasto ma niewiele wspólnego, tylko cieniutkie kawałki położone na powierzchni, a w środku normalne kakaowe ciasto. Ale poszukałam przepisu w internecie i znalazłam, tylko że pisali tam, że to ciasto normalnie też w środku powinno mieć kawałki jabłek i powinno być trochę inne. Może kiedyś spróbuję je upiec. Bo to ciasto, które kupiłam, nie jest jakieś super, za suche jak dla mnie. A na zdjęciu powyżej widać, jak wyglądało.

niedziela, 15 czerwca 2014

Ekzercado de imago

Kiel mi jam skribis, mi ĉi-semajne komencis praktikon en fondaĵo en Vilno, kiu okupiĝas pri homaj rajtoj ktp. Mi korektas iliajn artikolojn. Kaj hodiaŭ en unu el artikoloj mi legis, ke hodiaŭ ĝis noktomezo eblas sendi rakonton al internacia literatura konkurso por junularo. Temo estas lingvo de malamo kaj kiel batali kontraŭ ĝi. Mi havis nur kelkajn horojn por elpensi ĉion kaj skribi, sed mi sukcesis. Bonŝance eblis skribi pole, poste ili mem tion tradukos al angla, se estos sufiĉe bona kaj iros al sekva parto de konkurso. Mi ne kredas, ke mi gajnos, sed tio estis interesa eksperimento, provi verki kaj finskribi rakonton dum kelkaj horoj. Ekzercado de imago ĉiam bonas.
Kaj morgaŭ espereble mi ricevos mian vizon finfine:) Mi planas veturi al Belorusio unu tago antaŭ metiejo kaj mi jam havas lokon por tranokti. Ni tranoktos ĉe belorusoj, konatoj de koramiko de mia amiko. Sonas iom komplike:) Sed tiu knabino jam skribis al ni kaj ŝajnas esti normala, ŝi promesis, ke montros al ni Minskon kaj helpos kun ĉio alia. Do mi ne tro devas zorgi, bonege:) Kaj sekva bona novaĵo estas, ke hazarde mia aŭtobuso al Minsko veturas tra Vilno! Bedaŭrinde ni restos tie nur 40 minutoj je la sesa matene, do tro mallonge.

Jak już pisałam, w tym tygodniu zaczęłam praktykę w fundacji w Wilnie, która zajmuje się prawami człowieka itp. Robię im korektę artykułów. A dzisiaj w jednym z nich przeczytałam, że do północy można wysłać opowiadanie na międzynarodowy konkurs literacki dla młodzieży. Tematem jest mowa nienawiści i to jak z nią walczyć. Miałam tylko kilka godzin na wymyślenie wszystkiego i napisanie, ale udało się. Na szczęście można było pisać po polsku, później sami przetłumaczą na angielski, jeśli będzie taka potrzeba i przejdzie do następnego etapu. Nie wierzę, że wygram, ale to był ciekawy eksperyment, spróbować coś stworzyć w kilka godzin. Ćwiczenie wyobraźni zawsze się przydaje.
A jutro mam nadzieję, że wreszcie dostanę moją wizę:) Planuję jechać na Białoruś dzień przed warsztatami i mam już załatwiony nocleg. Będziemy spać u Białorusinów, znajomych chłopaka mojej koleżanki. Brzmi skomplikowanie:) Ale ta dziewczyna już do nas pisała i wydaje się być całkiem fajna, obiecała, że pokaże nam Mińsk i ze wszystkim pomoże. Więc nie muszę za bardzo o nic martwić, świetnie:) A kolejna dobra wiadomość to niespodziewana wizyta na Litwie, bo okazało się, że mój autobus do Mińska jedzie przez Wilno! Niestety będziemy tam tylko przez 40 minut o szóstej rano, więc zdecydowanie za krótko.

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Mi malamas vizojn

Sabate mi ricevis finfine inviton el organizo en Belorusio, dimanĉe mi nenion povis fari kaj hodiaŭ mi veturis al Vroclavo. Tie mi vizitis oficejon, kiu helpas ricevi vizon de diversaj landoj. Sed fakte ili ne tro helpis, ĉar virino diris, ke ŝi ne certas, ĉu sufiĉos tempo antaŭ mia forveturo, ĉar tio estos tro riske uzi normalan modon kaj la plej bone, se mi krompagos kaj uzos rapidan modon. Mi ne volis riski kaj bedaŭrinde mi krompagis. Morgaŭ mi devas iri al laboroficejo, sed se mi ne estus devigita resti tie, mi povus mem veturi al belorusa konsulejo en Varsovio aŭ Bjalistoko. Ŝajnas, ke estus pli ĉipe kaj pli interese. Kvankam mi pagis tiel multe da mono, mi timas, ke mi povas ne ricevi vizon, ĉar por belorusa landestro mi estas senlaborulino kaj maljuna fraŭlino el putrita okcidento. Mi ne havis ankaŭ adreson, kie mi loĝos en Belorusio. Kaj virino en oficejo diris, ke konsulo estas tre preciza kaj eĉ eblas, ke oni min vokos al konsulejo en Varsovio por ke mi klarigu iujn informojn kaj respondu demandojn de konsulo. Do krom tio, ke mi pagis tiel multe, eblas, ke mi tamen devos veturi mem al Varsovio. Tute sensence. Des pli, ke eĉ se mi veturos kaj klarigos, oni plu povas decidi, ke mi vizon ne ricevos. Kiel mi malamas vizojn. En mia ideala mondo vizoj ne ekzistas.

W sobotę dotarło do mnie wreszcie zaproszenie z organizacji na Białorusi, w niedzielę nic nie mogłam załatwić, a dzisiaj pojechałam do Wrocławia. Poszłam tam do biura pośrednictwa wizowego. Ale właściwie niewiele mi tam pomogli, bo babka powiedziała, że nie jest pewna, czy zdążę otrzymać wizę przed wyjazdem, bo to zbyt ryzykowne korzystać z trybu standardowego (chociaż kombinowała nawet z jakimiś przesyłkami konduktorskimi itp.) i najlepiej jeśli dopłacę i użyję trybu ekspresowego. Wolałam nie ryzykować i niestety dopłaciłam. Jutro muszę iść do pośredniaka, ale jeśli nie byłabym zmuszona tu zostać, to sama bym pojechała do konsulatu w Warszawie albo Białymstoku. Zdaje mi się, że byłoby taniej i ciekawiej. Chociaż zapłaciłam tyle kasy, boję się, że i tak tej wizy nie dostanę, bo dla Baćki jestem bezrobotną starą panną ze zgniłego zachodu. Nie miałam też adresu, gdzie będę mieszkać na Białorusi. A babka w biurze powiedziała, że konsul jest bardzo skrupulatna i możliwe, że wezwą mnie jeszcze na wyjaśnienia do konsulatu do Warszawy. Czyli mimo, że zapłaciłam tyle forsy, możliwe, że i tak będę musiała sama jechać do stolicy. Zupełnie bez sensu. Tym bardziej, że nawet jeśli pojadę i wyjaśnię, tak czy siak mogą mi wizy nie dać. Jak ja nienawidzę wiz. W moim idealnym świecie wizy nie istnieją.