niedziela, 4 sierpnia 2013

Woodstock rokfestivalo

Hodiaŭ posttagmeze mi revenis el Woodstock. Koncertoj plaĉis al mi, sed estis ankaŭ aliaj aferoj, jam ne tiel bonaj. Mi volis ĉefe partopreni koncerton de rusa muzikgrupo Leningrad kaj mi plene sukcesis. Mi estis sufiĉe proksime al scenejo kaj mi bone amuziĝis. Mi ĉeestis ankaŭ dum koncertoj de Carrantuohill (irlanda muziko), Artur Andrus (strangaj, ridindaj kantetoj) kaj Blade Loki (punko). Iomete hazarde mi aŭskultis ankaŭ koncerton de Anthrax, sed verdire mi dormis dum ĝi (jes, mi scias, ĉiuj amantoj de tia muziko mortigus min, se ili povus). Do koncertoj estis bonaj, eĉ se mi ne tiel multe ŝatis muzikon.
Tamen ne plaĉis al mi vivkondiĉoj. Preskaŭ neeblis aĉeti ion por manĝi, ĉar estis tro longaj vicoj. Same ĉe akvofontoj. Pri necesejoj mi eĉ ne volas paroli. Estis varmege kaj mi ne tre ŝatas, kiam estas pli ol tridek gradoj. Se temas pri malbonaĵoj, indas mencii ankaŭ nian dormadon. En duopa tendo ni dormis kvarope, ĉar ne estis loko por sekva tendo, kiun ni prenis. Imagu, ke dumnokte nur du personoj povis kuŝi surdorse. Aliaj devis kuŝi je flankoj. Verdire ni ne dormis, nur dormetis en tiaj kondiĉoj. Aldone dum tutaj noktoj aŭdeblis koncertoj, krioj ktp.
Kelkajn amasajn aranĝojn mi jam partoprenis, sed nenie antaŭe mi vidis tiom da rubaĵoj. Tero estis kovrita per ladskatoloj, plastaj biertasoj kaj boteloj. Pro manko da akvo en aero estis multe da polvo.
Mia konkludo estas jena: indas veturi al Woodstock, se interesiĝas vin iu koncerto aŭ vi neniam antaŭe partoprenis similan festivalon. Mi ekde longe volis ĝin viziti, ĉar mi multe aŭdis, bonaj kaj malbonaj opinioj. Pro tio mi proprokule volid vidi, kiel tio aspektas. Mi jam vidis, do mi povas trankvile morti nun:) Pli serioze - mi ne planas viziti tiun festivalon dum sekvaj jaroj. Eble, se estos ia mojosa koncerto. Sed pli verŝajne mi venus nur por ĝi, eble por 1-2 tagoj. Ne por 4, kiel ĉi somere. Kaj mi pli prizorgus kondiĉojn, certe dormus en malpli plena tendo. Aŭ mi simple restus hejmen spektus interretan rektan transmision:) Tio estas miaj freŝaj reagoj, eble poste mi skribos ion plu.
Dzisiaj popołudniu wróciłam z Woodstocku. Koncerty podobały mi się, ale było też kilka mniej fajnych rzeczy. Najbardziej zależało mi na koncercie rosyjskiego Leningradu i udało mi się. Stałam dość blisko sceny i dobrze się bawiłam. Brałam udział również w koncertach Carrantuohilla, Artura Andrusa i Bladych Loków. Trochę przypadkowo załapałam się też na fragmenty koncertu zespołu Anthrax, ale prawdę mówiąć, w większości go przespałam (wiem, słuchaczom takiej muzyki pewnie się teraz nóż w kieszeni otwiera). Jeśli chodzi o koncerty, dla mnie były ok, nawet jeśli nie do końca lubiłam dany gatunek.
Nie podobały mi się jednak warunki życiowe. Prawie niemożliwe było kupienie czegoś do jedzenia, bo były zbyt długie kolejki. Podobnie przy kranach z wodą. O toaletach wolę nawet nie wspominać. Było upalnie, a nie przepadam jak jest więcej niż trzydzieści stopni. Jeśli chodzi o niedogodności, warto wspomnieć też nasze nocowanie. W dwuosobowym namiocie spaliśmy w czwórkę, bo nie było miejsca na rozbicie naszego drugiego namiotu. W nocy tylko dwie osoby mogły spać na plecach, reszta musiała na boku, bo inaczej byśmy się nie zmieścili. Spanie w takich warunkach to nawet trudno nazwać spaniem, bardziej było to drzemanie. W dodatku nocą było słychać koncerty, krzyki itp.
Brałam już udział w kilku podobnych imprezach masowych. Ale nigdzie nie widziałam wcześniej tylu śmieci. Ziemia była pokryta puszkami, kubkami po piwie i butelkami. Ze względu na suszę w powietrzu była ogromna ilość pyłu, który osiadał wszędzie.
Podsumowując, warto pojechać na Woodstock, jeśli ktoś jest zainteresowany konkretnym koncertem albo jeszcze nigdy wcześniej nie brał udziału w podobnym festiwalu. Ja od wielu lat chciałam pojechać, bo dużo o nim słyszałam, zarówno opinii pochlebnych, jak i całkiem przeciwnych. Z tego względu chciałam się na własne oczy przekonać, jak to wszystko wygląda. Już widziałam, więc teraz mogę spokojnie umierać:) A tak bardziej na serio - nie zamierzam już się tam wybierać. Chyba, że znowu szykowałby się jakiś niesamowity koncert. Ale wtedy przyjechałabym raczej tylko na sam koncert, na 1-2 dni. A nie na 4 jak w tym roku. I bardziej zatroszczyłabym się o warunki, zadbałabym o miejsce w namiocie. Albo po prostu zostałabym w domu i obejrzała transmisję w internecie:) To takie moje reakcje na gorąco, może później napiszę coś więcej.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Ek al Kostrzyn!

Kelkaj informoj pri lastaj okazaĵoj. Antaŭhieraŭ mi spektis Esperantan filmon "Gerda malaperis". Ĝi spekteblas ĉe ViTubo. Historio estis sufiĉe interesa, sed por mi filmo estis tro longa. Kaj laŭ mi aktoroj troigis iomete. Bone, ke entute ekzistaj iaj Esperantaj filmoj.
Dua afero, hodiaŭ mi volis donaci sangon, sed mi timis, ke mi svenos. Nur 3-4 horoj mi dormis ĉi nokte. Do mi nur akompanis al miaj amikoj, kiuj donacis sangon por onklino de nia amikino. Ŝi tre malsanas kaj bezonas multe da sango.
Tria afero temas pri sekva vojaĝo. Post 3 horoj mi forveturas al la plej granda rokmuzika festivalo en Pollando, nome Woodstock en Kostrzyn. Mi neniam antaŭe ĉeestis kaj mi iomete timas, sed ni veturas kvarope, do espereble ĉio estos en ordo kaj mi revenos kiel unu peco:) Laŭ plano mi estos reen dimanĉe, sed ni ekvidos:)
Krome hodiaŭ estas datreveno pri komenciĝo de Ribelo de Varsovio. Okaze de tiu mi rekomendas aŭskulti KD-n "Powstanie Warszawskie" de pola muzikgrupo Lao Che pri tiuj okazaĵoj. Ĝi estas trovebla ĉe ViTubo, ligiloj vi povas trovi ankaŭ ie ĉe mia blogo. 

Kilka informacji o ostatnich wydarzeniach. Przedwczoraj oglądałam film w języku esperanto "Gerda malaperis" na Youtube. Historia była całkiem interesująca, ale jak dla mnie film był zbyt długi. A aktorzy trochę przesadzali z ekspresją. Dobrze, że w ogóle są jakieś esperanckie filmy.
Druga sprawa, dzisiaj chciałam oddać krew, ale bałam się, że zemdleję. Spałam tylko 3-4 godziny. Więc tylko dla towarzystwa pojechałam rano ze znajomymi do krwiodawstwa. Oni oddali krew dla cioci naszej znajomej, która stale potrzebuje krwi.
Trzecia sprawa dotyczy kolejnej podróży. Za 3 godziny jadę na największy festiwal rockowy w Polsce, mianowicie Woodstock w Kostrzynie. Nigdy wcześniej nie byłam i trochę się boję, ale jedziemy w czwórkę, więc mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku i wrócę w jednym kawałku:) Zgodnie z planem powinnam być z powrotem w niedzielę, ale zobaczymy:)
Ponadto dzisiaj przypada rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Z tej okazji polecam posłuchać płyty "Powstanie Warszawskie" zespołu Lao Che. Można ją znaleźć na Youtube, linki są też gdzieś u mnie na blogu.

wtorek, 30 lipca 2013

Muzaiko kaj ne nur

Ekde longe mi ne aŭskultis Muzaikon. Ĉefe pro limito de transfero ĉe mia modemo. Lastatempe mi plendis iomete je tio, ke antataŭ disvolvigi mian Esperanton, mi iras malantaŭen. Tio rememorigis al mi pri Esperanta radio Muzaiko, kiu estas bona metodo por havi kostantan kontakton kun parolata lingvo. Mirigis min iom, ke ne plu estas novaĵoj. Eble pro somerferioj kaj forveturoj de muzaikuloj por diversaj e-aranĝoj. Tamen estas aliaj parolataj programeroj. Ekzemple hieraŭ mi aŭskultis ian hungaran fabelon pri fluto, re tristan bedaŭrinde. Indas reveni al ofta aŭskultado de radio, ĉar mi ne volas forgesi vortojn, eĉ male, mi emas lerni novajn. Rakontoj de homoj el multaj landoj je diversaj temoj helpas pliriĉigi vorttrezoron.
Kaj kiel vi vidas aŭ ne, mi ne veturis hodiaŭ al Vroclavo. Sed mi faris alian gravan aferon. Mi respondis al anonco de iu historia paĝaro kaj revuo. Ili serĉas korektistoj de artikoloj kaj aliaj tekstoj. Eble mi kunlaboros kaj multe eklernos. Ĉar revuo, en kiu mi nun korektas tekstoj, ne estas tro helpema. Eĉ se mi fuŝas, neniu tion rimarkas. En alia, pli serioza revuo, espereble iu kontrolos mian laboron kaj donos al mi konsilojn, kiel atingi pli profesian nivelon. Kompreneble, se iu entute respondos al mia aliĝilo kaj konsentos doni al mi unuaj tekstojn por provlegado.

Od dawna już nie słucham całodobowego radia esperanckiego Muzaiko. Głównie ze względu na ograniczony transfer w moim modemie. Ostatnio narzekałam trochę, że zamiast rozwijać swoją znajomość esperanta, cofam się. Przypomniało mi to o istnieniu esperanckiego radia, które jest dobrą metodą na stały kontakt z mówionym, żywym językiem. Zdziwiło mnie, że nie ma już wiadomości co godzinę. Może ze względu na wakacje i wyjazdy osób przygotowujących audycje na różne esperanckie spotkania. Ale są za to inne programy. Na przykład wczoraj słuchałam jakiejś węgierskiej bajki o flecie, niestety bardzo smutnej. Warto wrócić do regularnego korzystania z radia, bo nie chcę zapomnieć słów, wręcz przeciwnie, chciałabym nauczyć się nowych. Opowiadania ludzi z wielu krajów na różne tematy pomaga powiększyć zasób słownictwa.
Jak widać albo i nie, nie pojechałam dzisiaj do Wrocławia. Ale zrobiłam inną ważną rzecz. Odpowiedziałam na ogłoszenie pewnego portalu historycznego. Szukają korektorów. Może nawiążę współpracę i wiele się nauczę. Bo pismo, dla którego teraz przygotowuję korekty, nie jest zbyt pomocne w tym względzie. Nawet jeśli odwalę fuszerkę, nikt nie zauważy. W innym, poważniejszym czasopiśmie, mam nadzieję, że ktoś będzie sprawdzał moją pracę i da mi wskazówki, jak osiągnąć bardziej profesjonalny poziom. Oczywiście, jeśli ktokolwiek w ogóle odpowie na moje zgłoszenie i zgodzi się wysłać mi pierwsze teksty na próbę.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Varmegaj tagoj

En Pollando dum lastaj tagoj estas tro varme. Ĉiuj plendas. Kvankam hodiaŭ venis ŝtormo, ĝi estis mallongdaŭra kaj tio ne multe helpis. Plu ĉiuj ŝvitas.
Morgaŭ eble mi veturos al Vroclavo, sed mi ankoraŭ ne certas. Samtempe mi emas kaj malemas. Tiu malemo rilatas ankaŭ al aliaj aferoj. Mi volis prakti en iu librovendejo aŭ redakcio. Preskaŭ duono de somerferioj jam pasis kaj mi ankoraŭ tion ne prizorgis. Same kun mia magistralaboro. Mi ankoraŭ ne vizitis bibliotekon. Tiaj aferoj estas pliaj kaj pliaj. Mia pigreco kaj maldecidemo jam nervigas min. Sed ĝuste pro pigreco kaj maldecidemo mi ne scipovas ŝanĝi tion:)
Hieraŭ mi promesis pruvon, ke mi mem preparis malvarman barĉon, kvankam mi ne scipovas kuiri. Sur foto ĝi ne aspektas tiel manĝinde, mankas ankoraŭ ovojn, kiuj aperis poste. Kaj hodiaŭ mia barĉo estis pli bongusta, ĉar mi alie ĝin specis. Jen promesita pruvo:
Powyżej zamieściłam obiecany dowód, że potrafię zrobić chłodnik litewski, chociaż nie umiem gotować. Na zdjęciu nie wygląda on tak apetycznie, brakuje jeszcze jajek, które pojawiły się później. I dzisiaj mój chłodnik był o wiele smaczniejszy niż wczoraj, bo inaczej go doprawiłam.
W Polsce jest ostatnio upalnie. Wszyscy narzekają. Chociaż dzisiaj przyszła burza, była bardzo krótka i niewiele pomogła. Dalej wszyscy się pocą.
Jutro może pojadę do Wrocławia. Jeszcze nie wiem. Jednocześnie czuję taką potrzebę i nie chce mi się. Ten niechciej tyczy się też innych rzeczy. Chcę zrobić praktyki w księgarni albo jakiejś redakcji. Prawie połowa wakacji już minęła, a ja jeszcze tego nie załatwiłam. Podobnie z magisterką. Jeszcze nie byłam w bibliotece. I tak dalej, i tak dalej. Moje lenistwo i niezdecydowanie doprawadzają mnie już czasem do szału. Ale właśnie ze względu na lenistwo i brak zdecydowania nie umiem nic z tym zrobić:)

niedziela, 28 lipca 2013

Malvarma barĉo

Eble mi jam menciis ĉi tie aŭ ne, ke mi ne sciipovas kuiri. Simple mi havas nek talenton, nek sperton. Nur kiam mi devas, tiam mi kuiras facilajn manĝaĵojn, ekzemple omleton. Sed hodiaŭ mi preparis proprmane malvarman barĉon! Mi jam tiel sopiris al litova šaltibarščiai, ke mi decidis mem prepari tiun supon, ĉar en Pollando ĝi ne estas tiel facile atingebla kiel en Litovio. Mia hodiaŭa verko ne estis tro bongusta, ĉar mi entute ne scipovas kuiri supojn, tamen familio ĝin formanĝis kaj almenaŭ ĝis nun ĉiuj vivas. Iom ankoraŭ restis, do eble morgaŭ mi fotos tion kiel pruvo:)
Tiu kuirado rememorigis al mi situacion el Slovakio en pasinta jaro. Kiam mi kun du viramikoj ekloĝis en slovaka loĝejo, lia posedanto je la komenco montris al ni ĉiuj ejoj, iloj ktp. En kuirejo li diris slovake: "No, máte ženu" pensante, ke se ni loĝas kune kaj mi estas virino, mi kuiros manĝaĵon por ĉiuj. Poste amikoj iomete primokis tion, kiam evidentiĝis, ke mi vere ne scipovas kuiri kaj tio ne estis nur ŝerco:)

Może już tu kiedyś wspominałam albo i nie, że nie umiem gotować. Po prostu nie mam ani talentu, ani wprawy. Tylko kiedy muszę, to gotuję coś łatwego na szybko, np. omlet. Ale dzisiaj przygotowałam własnoręcznie chłodnik litewski! Tak już tęskniłam za litewskim šaltibarščiai, że zdecydowałam się samej zrobić tę zupę, bo w Polsce nie jest ona tak łatwo dostępna jak na Litwie. Moje dzisiejsze dzieło nie było zbyt dobre, bo zupełnie nie umiem gotować zup, jednak rodzina zjadła i jak na razie wszyscy żyją. Trochę jeszcze zostało, to może jutro zrobię zdjęcie na dowód:)
To pichcenie przypomniało mi sytuację ze Słowacji w ubiegłym roku. Kiedy z dwoma kolegami zamieszkałam w słowackim mieszkaniu, jego właściciel przyszedł najpierw, żeby nam pokazać co, gdzie i jak. W kuchni powiedział po słowacku:  "No, máte ženu" z myślą, że skoro mieszkamy razem i jestem kobietą, to będę dla wszystkich gotować. Później koledzy mi docinali, kiedy okazało się, że naprawdę nie umiem gotować i to wcale nie był tylko żart:)

sobota, 27 lipca 2013

Manko de ponto

Kiel mi skribis antaŭe, mi partoprenis festivalon "Herbejo". Kompreneble trajno malfruiĝis. Poste mi eksciis eĉ, ke en alia trajno, kiun mi vidis surstacie, estis incendio. Tio eble estas kialo de malfruiĝo (nia trajno venis pli ol duonhore tro malfrue). Jam vespere ni atingis lokon de koncertoj, bonŝance ni petveturis kun organizantoj, kiuj revenis al urbo preni grandan torton por unu el muzikgrupoj. Ni starigis nian tendon kaj poste iris aŭskulti koncertojn. Homoj estis nek multaj, nek malmultaj. Kaj koncertoj same estis nek bonaj, nek malbonaj. Post ili, ĉirkaŭ unua horo nokte, ni iris dormi.
Matene vekiĝis nin terura varmego ene de nia tendo. Ni ne plu povis resti tie. Rapide ni pakis ĉion kaj foriris. Ni volis viziti apudajn urbojn, montojn, kastelojn ktp. Bedaŭrinde estis tro varme kaj preskaŭ pli ol duono de nia vojo estis sen ombro. Mi rapide laciĝis, des pli, ke mi havis mian grandegan dorsosakon kaj tendon ene. Kaj mi havis malkomfortajn ŝuoj.
Iel ni atingis nian unuan celon. Ni iris al vendejo, aĉetis akvon kaj glaciaĵon. Ni ekpensis, ke ni povas lasi dorsosakojn, aŭ almenaŭ mian dorsosakon en vendejo kaj viziti urbon sen pezaĵoj. Ni demandis vendistinon kaj ŝi konsentis. Ni lasis nur mian dorsosakon kun tendo kaj amikino prenis sian por nia promeno. Fakte ni iris al nefukcianta jam ŝtonmino. Iam ni estis tie kaj tio estas grava loko por ni. Kvankam antaŭ kelkaj jaroj mortis en tiu loko du knaboj (verŝajne pro tio estas kruco ene de akvo) kaj eliro tien estas nun malpermesita. Sed ŝajnas al mi, ke ne multaj polaj oficiistoj aŭ policiistoj konas Esperanton kaj legas mian blogon, do eble neniu punigos min:) Tie estas fotoj de tiu ĉi ŝtonmino.
En ŝtonmino estis belege, ĉar nun tie estas lageto. Ĝi estas belkolora. Poste ni volis petveturi al najbara vilaĝo kaj ni jam ian fojon iris tra la tuta urbeto por trovi ĝustan elveturan straton. Ni elektis lastan haltejon. Kaj preskaŭ tuj iu halstigis por ni. Bedaŭrinde ne por preni nin kaj pakaĵojn, sed por diri, ke per tiu vojo ni certe ne atingos nian celon, ĉar oni remontas ponton kaj ĝi estas fermita. Do bedaŭrinde ni devis iri ankoraŭ kelkajn kilometrojn per asfalto. Je la komenco ni planis viziti ankaŭ lokalan kastelon, sed miajn piedojn jam tro doloris, do kiam ni alvenis al urbo, el kiu ni volis petveturi al kastelo, ni ŝanĝis planojn. Mi volis jam reveni hejmen. Eble duonhoro amikino provis haltigi iun, sed neniu reagis. Finfine prenis nin du junuloj revenantajn el montaroj. Ili mem petveturas ofte, do ili volonte haltiĝis por ni kaj tio ne estis por ili problemo. Ni parolis pri diversaj aferoj, inter alie interesaj historioj ligitaj al petveturado. Bedaŭrinde ili ne loĝis en nia urbo, sed en apuda. Do ili lasis nin ĉe haltejo, kie ni denove petveruris. Sed tiam ni jam ne tiel longe atendis. Preskaŭ tuj prenis nin iu ulo. Eble iomete stranga (kalva, nigre vestita ktp.), tamen li veturigis nin al nia urbo.
Ekskurso estis bona, kvankam mi nun lacas kaj piedoj min doloras. Mi planis reveni dimanĉe, sed mi venis jam hodiaŭ, kio plaĉas al mi. Espereble mi ankoraŭ multajn similajn ekskursojn partoprenos ĉi somere. Proksimajn kaj malproksimajn.

Jak pisałam ostatnio, pojechałam na przegląd piosenki. Oczywiście pociąg się spóźnił. Później dowiedziałam się nawet, że w innym pociągu, który w tym czasie stał na stacji i który widziałam, zapaliła się lokomotywa. Może dlatego nasz się spóźnił tyle czasu (ponad pół godziny). Wieczorem doczłapałyśmy się na miejsce koncertów, na szczęście przez część drogi podwieźli nas organizatorzy, których przypadkowo złapałyśmy na stopa, jak wracali z miasta z wielkim tortem dla jednego z zespołów. Rozbiłyśmy namiot i poszłyśmy posłuchać koncertów. Ludzi było ani dużo, ani mało. Podobnie z koncertami, ani dobre, ani złe. Po ostatnim występie poszłyśmy spać, koło pierwszej w nocy.
Rano obudził nas zaduch w namiocie. Był taki upał, że nie dało się wysiedzieć w środku. Szybko wszystko spakowałyśmy i ruszyłyśmy w drogę. Chciałyśmy odwiedzić okoliczne miasteczka, góry, zamki itp. Niestety było zbyt gorąco, a większość trasy prowadziła w słońcu, bez żadnego cienia. Szybko się zmęczyłam, tym bardziej, że miałam swój wielgachny plecak, a w nim namiot. I niewygodne, obcierające buty. 
Jakoś doszłyśmy do pierwszego z naszych celów. Znalazłyśmy sklep, kupiłyśmy wodę i lody. Wymyśliłyśmy, że może zostawimy plecaki w sklepie, żeby iść pozwiedzać miasto bez ciężarów na plecach. Zapytałyśmy i sprzedawczyni zgodziła się. Zostawiłam swój plecak z namiotem, a koleżanka lżejszy plecak wzięła ze sobą na naszą przechadzkę. Widziałyśmy bardzo ładne i ciekawe rzeczy:)
Po odebraniu plecaków ze sklepu chciałyśmy złapać stopa do sąsiedniej miejscowości i któryś już raz przeszłyśmy całe miasteczko, żeby znaleźć wylotówkę. Wybrałyśmy ostatni przystanek. I prawie od razu ktoś się nam zatrzymał. Niestety nie po to, żeby nas wziąć, ale po to, żeby nas poinformować, że tą ulicą nigdzie nie dojedziemy, bo most jest w remoncie i samochody tędy nie jeżdżą. Wszystkie zawracają kawałek dalej. Musiałyśmy więc iść kilka kilometrów z buta, oczywiście asfaltem, oczywiście w pełnym słońcu. Na początku miałyśmy w planach odwiedzić pobliski zamek, ale obtarte stopy i ciężki plecak mocno dawały mi się we znaki, więc kiedy dotarłyśmy do wsi, z której chciałyśmy podjechać okazją do zamku, zmieniłyśmy plany. Chciałam już wracać do domu. Koło pół godziny koleżanka próbowała zatrzymać jakiś samochód, ale nikt nie reagował. W końcu zabrało nas dwóch chłopaków wracających z gór. Sami często jeżdżą na stopa, więc chętnie się dla nas zatrzymali i nie był to dla nich żaden problem. W trakcie jazdy gadaliśmy o różnych rzeczach, m.in. o ciekawych autostopowych historiach. Niestety nie mieszkali oni w naszym mieście, tylko w sąsiednim. Wysadzili nas na przystanku, skąd dalej łapałyśmy stopa. Ale długo nie musiałyśmy czekać, bo już po kilku minutach zatrzymał się jakiś facet. Może trochę dziwny (łysy, ubrany na czarno itp.), ale zawiózł nas do miasta.
Wycieczka była fajna, chociaż jestem teraz zmęczona i bolą mnie nogi. Planowałam wrócić w niedzielę, ale wróciłam dzisiaj, z czego właściwie się cieszę. Mam nadzieję, że w czasie wakacji będę miała jeszcze wiele okazji do odbycia podobnych wycieczek. Dalekich i bliskich.

piątek, 26 lipca 2013

Festivalo "Herbejo"

Finfine mi jam aĉetis novan SIM-karton kaj mi donis mian novan numeron al homoj. Mi sukcese ŝanĝis numeron en unu banko per telefono, sed en dua banko mi devas tion fari persone. Mi prizorgos tion poste, ĉar post kelkaj horoj mi forveturas kun amikino por muzika festivalo. Estos gitaroj, montoj kaj fajrujoj. Ni denove tranoktos en tendo. Vespere estos koncertoj kaj dum tago ni planas promeni en montaro. Espereble estos bonege. Mi revenas dimanĉe.
Kaj hodiaŭ estas 26 de julio, kio signifas naskiĝtagon de Esperanto. En 1887 jaro Zamenhof publikigis unuan libron pri la lingvo. Por mi ne malfacilas memorigi tiun daton, ĉar mi havas en tiu ĉi tago nomfeston:) Ĉion la plej bonan por esperantistoj!

Wreszcie kupiłam nową kartę SIM i podałam ludziom mój nowy numer. Udało mi się też zmienić numer w jednym banku przez infolinię, ale w drugim muszę przejść się do oddziału. Zajmę się tym później, bo za kilka godzin jadę z koleżanką na festiwal muzyczny. Będą gitary, góry i ogniska. Znowu będę spać w namiocie. Wieczorem będą koncerty, a w dzień planujemy przejść się po górach. Mam nadzieję, że będzie fajnie. Wracam w niedzielę.
Dzisiaj jest 26 lipca, co oznacza urodziny esperanta. W 1887 roku Zamenhof opublikował pierwszą książkę o języku. Nie mam problemów z zapamiętaniem tej daty, bo mam w tym dniu imieniny:) Esperantystom życzę wszystkiego najlepszego!